Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 7 min czytania

Ostatni Pocalunek

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdzial 1 Siedział na drewnianej lekko iskrzącej się od drobin zimnego wiosennego deszczu ławce. Nie miał niczego. Stracił wszystko dom prace przyjaciół i to wszystko przez niego. Przez pana złowrogiego brutalnego zwanego HIVEM. Chciał ratować człowieka. Próbował tamować jego krew. Czerwona gorącą,ktora saczyla sie z rany na klatce piersiowej. Walczyl o jego zycie zaciskajac swoje poranione rece na ranie obcego czlowieka. Nie zdolal go uratowac. Nie utrzymal go wystarczajaco przy zyciu. Spojrzal na ponury pomalowany na bialo budynek szpitala. Chmury olowiane toczyly sie leniwie po niebie na tyle silne aby nie zeslac deszczu tych lez niebianskich ktore powinny go oplakiwac. Otarl lze niesmialo saczaca sie z policzka. Oznaka rozpaczy krystalicznie czysta lecz bolesna. Nie mial nadziei na normalne zycie. Chory na HIV tylko dla tego ze chcial uratowac czlowieka. Bog jest jednak niesprawiedliwy. Dlaczego on? Zadawal w duchu pytanie spogladajac niebieskimi oczyma na pare zakochanych staruszkow wtulonych w siebie. Byli starzy zchorowani lecz pelni milosci. A on on juz nie mogl na to zasluzyc. Byl chory. Wirus juz krazyl po jego krwioobiegu. -Mamusiu dlaczego ten pan placze?- spojrzal na mala dziewczynke ubrana w sukieneczke do kolan z kucykami ozdobionymi wstazeczkami. Chcial odpowiedziec cos lecz nie mogl. Spojrzal na jej mamusie. Ubrana na czarno z podpuchnietymi oczami. Cala sie trzesla. - Choc kochanie zanim tata pojedzie na chemioterapie.- uslyszal jej rozstrzesiony glos. Byla zbyt dzielna. Walczyla o meza. Kochala go. Odwrocil wzrok przeklinajac swoja glupote w duchu. Chcial nakrzyczec na ta mala dziewczynke ale nie mogl. Przeciez nie byla niczego winna. Zamknal oczy. Odetchnal gleboko goraczkowo myslac. Samobojstwo. To jedyne wyjscie. Skoczy z mostu albo sie powiesi. To dobry pomysl. Listu pisac nie musi bo i tak nie ma go komu dac. Poczul na swoim ramieniu dlon. Dlon ciepla pocieszycielska. Otworzyl oczy. Spojrzal na szpital siedlisko smierci na swiat zachlannie dazacy do pieniedzy. Na brak empatii. Skierowal wzrok na jakas dziewczyne. Z blizna na policzku lecz usmiechnieta zadowolona z zycia. Ubrana w bialy fartuch. Z warkoczem siegajacym,lopatek. Usmiechnela sie do niego cieplutko. Byla jedyna osoba ktora to uczynila po odkryciu choroby. Ale ona nie wiedziala ze jest chory. Nie przeczuwala tego. Po prostu zyczliwy gest do strapionego zadumanego mezczyzny - Moge usiasc?- spytala. Miala piekny glos. Taki cieply sympatyczny. Matczynny troszke. Skinal obojetnie glowa. Jemu i tak to obojetne.- Czemu masz taka smutna mine?- spytala spogladajac na niego swoimi pieknymi fiolkowymi oczyma. Spojrzal na nia uwaznie i westchnal. Nie mial sily nikomu tego tlumaczyc po prostu chcial zeby to cale zycie jego sie skonczylo. Tu i teraz. Przy nieznajomej ktora byla piekna i taka inna. Nie nalegala na wyjasnienia tylko spokojnie siedziala u jego boku patrzac na niego. - Jestem chory na HIV nie mam juz nikogo. Wszystko stracilem tak szybko.- myslal ze odejdzie. Odsunie sie od niego.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ostatni Pocalunek — czytnik · opowiadania