Inne · 6 min czytania
Ostatni portret
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Miał szesnaście lat, kiedy zdarzyło się nieszczęście. Zwykły chłopiec, który lubił wszystko to co chłopcy lubią najbardziej. Grał w piłkę, jeździł na rowerze, marzył o prawie jazdy… Aż do tamtego dnia…
Był uzdolniony muzycznie i plastycznie, potrafił pisać niezłe jak na swój wiek opowiadania. Zawsze uczynny i lubiany przez wszystkich.
Tydzień przed zdarzeniem rozpoczął pewne opowiadanie o przyjaźni i zdradzie. Tak… Przeżył rozczarowanie nieudaną przyjaźnią i w ten sposób dawał upust swoim uczuciom. Bo mimo że był chłopcem, miał w sobie pewną delikatność i niektórzy wyśmiewali się z tego. Akcja tego dziełka rozgrywała się na dalekiej północy, gdzie odbywały się wyścigi psich zaprzęgów. Była tam mowa o przyjaźni, która potrafiła pokonać zemstę, a nawet śmierć. Ot, takie dziecięce wyobrażenie idealnego życia. Tego dnia zeszyt z opowiadaniem został na jego biureczku otwarty na stronie, gdzie główny bohater ratował swojego „nieprzyjaciela” z tarapatów. Chłopiec chciał je dokończyć, jak wróci z wycieczki. Na razie brakowało mu pomysłów.
Przygotowywał także niespodziankę dla swojej ubóstwianej mamy. Niedługo miała mieć swoje urodziny, więc chłopiec wymyślił sobie, że namaluje jej obrazek. Był już prawie gotowy, musiał jeszcze tylko uzupełnić nieco barw. Namalował ulubione miejsce mamy – leśną polanę nad strugą. Dość wiernie oddał urok tego czarownego miejsca, aż dziw, że ptak na drzewie nie zaczął śpiewać. Takim małym artystą był ten chłopiec…
Część 22 / 2
W przededniu akurat czatował w Internecie. Był to pierwszy weekend wakacji, wiec na portalu społecznościowym umówił się z kolegami, że w niedzielę wyjadą za miasto na małą wycieczkę rowerową. Chłopiec lubił te grupowe wypady, zawsze coś się działo, poznawali nowych ludzi, zdobywali nowe doświadczenia. No i jazda na rowerze… Czasem zdarzały się niezbyt miłe sytuacje, gdy niektórzy kierowcy niemal spychali młodzież z jezdni. No cóż, i on niedługo też zostanie kierowcą, ojciec już go wtajemniczał w tajniki kierowania samochodem oraz mechaniki. On na pewno będzie bardziej uprzejmy dla rowerzystów – tak sobie obiecywał… No cóż – życie często nas zaskakuje.
Niedziela była bardzo słoneczna i upalna. Matka niezbyt zadowolona z wyjazdu synka pozwoliła w końcu mu wyjechać. Koledzy już czekali na niego pod domem. Nie byli sami – jako opiekunka jechała z nimi starsza siostra jednego z chłopców oraz jeden z ojców. Matka jeszcze raz zawołała syna i dała mu butelkę wody. - W taki upał trzeba dużo pić – powiedziała i przytuliła chłopca, ale on szybko się wyrwał z jej ramion i podbiegł do kolegów ze śmiechem. Oni już trzymali mu rower i trochę popędzali. – Kocham cię mamo!! – zawołał jeszcze odwracając się i machając na pożegnanie… ruszając ku przeznaczeniu.
Byli już za miastem. Akurat mało