Erotyka · 8 min czytania
Ostatni taki wieczór
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Byłam akurat po pracy. Swoje pierwsze kroki skierowałam w stronę kiosku, by zakupić dla ojca jego ukochane fajki. Ja nie palę - brzydzę się tym wstrętnym nałogiem, ale niestety, muszę przebywać w tym dymie... Kilka minut później stałam na przystamku tramwajowym i wypatrywałam szóstki. Jak na złość przyjechało 36 i 15, a mojego tramwaju nie było. Rozłożyłam w takim razie gazetę i czytałam, gdy wreszcie nadjechała ta szóstka, nielicho zatłoczona. Wbiłam się, ale byłam osaczona - z jednej strony barierka, z drugiej dwóch facetów, którzy napierali na mnie. To jeszcze ujdzie, bo to tłok komunikacyjny, ale, jak tramwaj ruszył, to oni zaczęli się o mnie ocierać, co doprowadzało mnie do furii. Wierciłam się, ale nie było gdzie się przesunąć...
Kilka przystanków dalej się rozluźniło i mogłam spocząć na siedzeniu. Ponownie wyjęłam gazetę z torby i zaczęłam czytać. I tak bym dojechała pewnie do domu, gdyby nie postukała mnie w ramię młoda kobieta, stojąca tuż obok. - Hmm? - Która jest teraz godzina? - zapytała mnie owa niewiasta. Spojrzałam na zegarek w swoim telefonie. - Za dwie piąta. - Dziękuję - odrzekła i odwróciła się w swoją stronę. Ja tymczasem nadal czytałam gazetę i zastanawiałam się nad osobowością tej kobiety. Niby mi skądś znajoma ta twarz, ale nie mogę sobie jej przypomnieć... - To ostatni przystanek! - zawisł nade mną motorowy i poprosił o opuszczenie pojazdu. - Przepraszam, zagapiłam się. - Pani chyba spała, bo już tu stoję 10 minut. - Już wysiadam - rzekłam.
Snułam się po wielkim placu, nie wiedząc, dokąd mam pójść. Byłam zdezorientowana... - Może w czymś pomóc? - nagle usłyszałam za plecami głos i odwróciłam się gwałtownie. Za mną stała młoda kobieta w czarnym stroju, która wcześniej była w tym samym, którym jechałam, tramwaju. Stała, ot tak, przede mną i się uśmiechała. - Jak mam dojechać na Mokotów? - skasowałam swoje myśli i zapytałam. - Ojoj! Tylko 33 cię dowiezie, ale właśnie uciekło - odpowiedziała nieznajoma. - Trudno się mówi, poczekam. Dziękuję - odparłam i usiadłam na ławce.
Zaczytana, nagle poczułam czyjąś dłoń na plecach. "Znów jakiś podrywacz - zaraz oberwie" i złożyłam dłoń do zadania ciosu. To jednak była ta młoda z tramwaju. Cudem jej nie walnęłam, bo w ostatniej chwili udało mi się cofnąć rękę. - Hej, no co ty? - dziewczyna odskoczyła na dwa metry. - Przepraszam. Myślałam, że to jakiś koleś się do mnie chce przywalić. - Nie ma za co, ale na drugi raz wolę stać z dala od ciebie - odparła nieznajoma. - Jeszcze raz przepraszam. Już sobie stąd pójdę. - Poczekaj, idę z tobą! - Hę?? - Szukam fajnej duszy - odparła ta dziewczyna. - ?? - Jestem Monika - przedstawiła się, stojąc przede mną, twarzą w twarz. Zrobiło mi się głupio. - Kaśka - rzuciłam. - Jakby to powiedzieć, ale mam wrażenie, że nie jesteś ostatnio zbytnio szczęśliwa. Czy zgadłam? - Niestety, ale tak - mruknęłam.
Monika objęła mnie i lekko do siebie przytuliła. Z początku chciałam się wyrwać, ale dotyk jej dłoni mnie elektryzował. Przez moje plecy przeszedł cudowny dreszcz. - Mmmm - westchnęłam. - Jak milutko! Nie chcąc być dłużna, poczęłam rozpinać guziki w spodniach mojej nowo poznanej dziewczyny, ale ona odepchnęła moją rękę. - Poczekaj jeszcze - wyszeptała mi do ucha i nadal wpijała się swoimi ustami w moje, a jej ręce masowały moje sutki. Mimowolnie spojrzałam za siebie - na pętli stał już mój tramwaj. Delikatnie odsunęłam ręce Moniki od siebie i wstałam. - O co chodzi? - zapytała. - To mój tramwaj. - No to chodźmy - odparła i zapinając koszulę, pociągnęła mnie za sobą.
W tramwaju linii 33. - Gdzie jedziesz? - Na Mokotów - odparłam. - Sama mieszkasz? - Niestety, z babcią - taka była moja odpowiedź. - Szkoda, bo byłoby fajnie, gdybyś mogła ze mną się przespać - wywaliła mi prosto z mostu. - Też bym tak chciała, hmm... - No to może wpadniesz teraz ze mną do klubu? -