Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 11 min czytania

Ostatni zlot

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dzień od samego rana był słoneczny i niezwykle ciepły, pogoda wprost idealna na odpoczynek nad wodą. W powietrzu dało się czuć lato, które już niedługo miało nadejść. Z budynku Akademii Ekonomicznej wyszła duża grupa studentów, na jej czele szybkim krokiem szło dwuch młodych ludzi. Jeden z nich krzyknął głośno NARAZIE, a w odpowiedzi usłyszał TRZYMAJ SIĘ PIOTREK, po czym skierował sie w stronę stojącej w pobliżu czarnej Kawasaki ZX 7R. Siadając pomyślał "jak dobrze że to już piątek", odpalił maszynę i szybko ruszył w kierunku wyjazdu z terenu uczelni. Wyjechał na ulicę Borowską, przejechał ją z dużą prędkością, jedno skrzyżowanie, drugie, jeszcze tylko wiadukt i już będzie poza miastem. Jadąc wyjątkowo pustą dziś trasą myślał bez przerwy o zlocie który czeka go dzisiaj, o zimnym piwie które wypije z przyjaciółmi, o nocy ktorą spędzi ze swoja dziewczyną - lepiej być nie mogło. Droga niezwykle mu się dłużyła, lecz w końcu, łamiąc częst przepisy ruchu drogowego, dojechał do miejscowości w której mieszkał. W domu przywitał go pies, który z radością skakał na niego, oraz mama, która oznajmiła mu że chłopaki już jakis czas temu wyjechali, a ona od dłuższego czasu czeka na niego z obiadem. Piotrek szybko zjadł przygotowany obiad, spakował plecak, pojechał po Anię i ruszyli w kierunku Nysy, gdzie miał się odbyć zlot. Kiedy dojeżdżali do celu swej podróży, było już po godzinie 21, więc powoli zaczynało się sciemniać. Zapłacili na bramce za wjazd, odebrali znaczek zlotowy, talon na jedzenie i zaczeli szukać swoich znajomych. Odszukali ich w rogu zlotowiska, gdzie zdążyli porozbijać swoje namioty i raczyli się piwem w dużej ilości przywiezionym przez jednego z nich. Obok jeden ze zlotowiczów zarzynał swojego Junaka, robiąc przy tym dużo huku. "Ale kretyn" pomyślał Piotrek rzucając mu wieloznaczne spojrzenie, co wychodziło mu nadzwyczaj sprawnie i za co nie jeden raz miał kłopoty. Po ulokowaniu się w namiocie wczesniej rozbitym przez kolegów, Piotrek i Ania poszli oglądać motocykle, które zdążyły przyjechać już na zlot. Co pare chwil musieli odskakiwać na bok, aby zwiedzania nie skończyć pod kołami motocykla któregoś z pijanych "młotków" udowadniających sobie i licznie zgromadzonej publiczności, jacy z nich "wspaniali kierowcy". Spotkać tu można było wielu różnych i ciekawych ludzi, od obszarpanych, pijących "gleborzuty" osobników, poprzez ludzi, dla ktorych motocykl to całe życie, aż po biznesmenów w garniturach, ktorzy na te trzy dni odziali się w motocyklowe ubrania i postanowili być kimś zupełnie innym. Na scenie grał jakiś mało znany zespół, w koło jeździły najróżniejsze motocykle, w powietrzu było czuć spaliny i słychać ryk wielu silników, to było to co Piotrka doprowadzało do największej radości. Uwielbiał tak stać i patrzec na wszystko, słuchać ryku bokserów, V - twinow, singli, widzieć w świetle reflektorów motocyklowych tumany wznoszacego sie kurzu. Wlasnie teraz gdy stała przy nim Ania chciał, aby ta chwila trwała wiecznie. Z zamyślenia wyrwała Piotrka przejeżdżająca tuż obok "samoróba". Powiedział do Ani:

- Chodźmy stąd, bo nas za chwile ktoś rozjedzie.

- OK, nie będziemy tu stać przecież w nieskończoność.

W drodze do namiotu, Piotrek usłyszał za sobą głośny krzyk:

- SIEMA PIOTRAS!!! Brachu kope lat!

Odwrócił się i zobaczył kolegę z którym rzeczywiscie dawno sie nie widzial.

- Łysy ty bandyto! - Krzyknął i podszedł do niego żeby sie przywitać.

- Piotras a co to za kobieta zgodziła się przyjechać na zlot z takim zboczeńcem jak ty? - Zapytał Łysy.

- To jest Ania, poznajcie sie.

- Miło mi. - Powiedziała Ania.

- Mi także - Odpowiedział Łysy, po czym zwrócił się do Piotrka - Musimy coś wypić, w końcu co dzień się nie widujemy.

- Wiesz, może nie dzisiaj. - Odpowiedzial mu Piotrek.

- Jak chcesz to idźcie, ja sobie dam rade. - Powiedziala Ania - Przecież przyjechałeś tu po to żeby sie pobawić.

Po tych słowach Piotrek odprowadził Anię do reszty swoich znajomych i mimo dosyć późnej pory poszedł z Łysym napić sie piwa. Kiedy siedzieli przy stole pijąc jedno piwo po drugim, rozmawiając o najróżniejszych sprawach, zauważyli, że robi się już widno i trzeba by było iść spać. "No to po miłej nocy z Ania" pomyślał Piotrek, ale za chwile w jego głowie pojawiła się nowa myśl: "W końcu jutro też będzie noc". W namiocie wskoczył do śpiwora i pod wpływem wypitego w dużej ilości piwa szybko usnął. Rano obudził się z silnym bólem głowy, ręką poszukał Ani, ale jej już w namiocie nie było. "Pewnie już wstała i poszła na sniadanie" pomyślał, po czym przewrócił sie na drugi bok próbując zasnąć. W jego zamierzeniach jedyną przeszkodą był kolega odpalający swoją trajkę tuż obok namiotu. Piotrek wyszedl na zewnątrz i rozejrzał się po terenie zlotowiska, to co zobaczył przeraziło by niejednego. Na, jeszcze wczoraj, zielonej trawie leżała niezliczona ilość plastikowych kubków po piwie, obok motocykli spali ich właściciele, inni leczyli kaca na różne sposoby, najczęściej piwem. Część z przybyłych na zlot przygotowywała się już do parady, która miała się niedługo zacząć. To samo postanowił Piotrek, w końcu parada to gwóźdź całego zlotu. Ogarnął się troche, wziął ręcznik i poszedł do umywalni. Po powrocie zapytał kolegi:

- Ej Krzychu, nie wiesz gdzie poszła Anka?

- Poszła na śniadanie, my już byliśmy, ale ona trochę zaspała. - Odpowiedział Krzysiek.

- OK, ide jej poszukać.

Znalazł Anię siedzącą przy…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ostatni zlot — czytnik · opowiadania