Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

Ostatnia bitwa

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Długie, jasne włosy Rachel powiewały dziko na wietrze. Spękana ziemia pod stopami trzeszczała nieprzyjemnie w rytm kroków armii. Dziewczyna wiedziała, że idą na pewną śmierć. Wiedzieli to też wojownicy. Ileż znaczyła setka łuczników, dwustu mieczników i trzy tuziny magów przeciw wielotysięcznej armii gargulców?! Rachel zatrzymała się niespodziewanie. Ktoś z tyłu wpadł na nią, lecz nie zwróciła nań uwagi. Ze wszystkich stron otaczały ją ziejące pustką tereny. Ciemne chmury dodatkowo potęgowały wzbierający się w piersi efekt przerażenia. - Pani, czemu stoimy? - zapytał dziewczynę wysoki, umięśniony mężczyzna, wynurzając się z szeregu Rachel odwróciła się. Popatrzyła na mężczyznę, na jego oczy. Oczy które z pewnością wygasną. Czy musieli tak łatwo umierać? Dla Kalwinii nie było już ratunku. Czyż nie lepiej byłoby uciec, odpłynąć z wyspy, znaleźć nowy dom? - Nie - odparł mag po jej prawicy, odgadując myśli dziewczyny - Nie możemy się teraz wycofać. Musimy walczyć bez względu na wynik. - Gargulce! - krzyknął nagle ktoś z szeregu. Rachel odwróciła się gwałtownie. Daleko zza horyzontu nadciągał w ich stronę tłum obrzydliwych stworów. Niebieskoskóre, z ogromnymi, żółtymi ślepiami i upierzonymi skrzydłami napawały lękiem najdzielniejszego wojownika. Stwory stanęły, będąc dostatecznie blisko armii Rachel. Nastała cisza przesiąknięta wonią lęku i śmierci. - To nie jest jedna grupa potworów - powiedział mag stojący obok dziewczyny - Za duża. To musi być kilka oddzielnych plemion. Myślę, że gdyby zabić ich władcę... Nie dokończył. Z tłumu gagulców wyszedł największy chyba, mierzący ponad dwa metry. W bezkształtnej dłoni trzymał toporny miecz. Spojrzał z pogardą na szczątki armii Kalwini. Odwrócił się. Popatrzył na inne gargulce. Wtedy wydał z siebie ryk, ostry odgłos, komendę do ataku. Stało się. Tłum stworów ruszył w ich stronę. Rachel stała przez chwilę patrząc na przeciwników. Odwróciła się. Omiotła wzrokiem wojowników. Lęk na ich twarzach z pewnością nie dodawał otuchy. - Do ataku! - krzyknęła dziewczyna z całych sił, przebijając swym głosem chmarę nieludzkich odgłosów i łopot skrzydeł. Ruszyli. Dziewczyna stała w miejscu, szukając przywódcy przeciwników. Kogoś szczególnego... Zaklęcia błyskały obok niej, strzały przecinały ostro powietrze, z kling lała się krew. Choć gargulce padały częściej, ich przewaga liczebna zdominowała wojowników Kalwinii. Rachel ruszyła. Jej miecz zdawał się tańczyć w powietrzu, przebijając kolejne niebieskie ciała, powalając kolejnych przeciwników. Nie patrzyła z kim walczy, robiła to z pamięci. Wzrokiem gorączkowo szukała gargulca-przywódcy... Kalwinian była już tylko garstka. Ledwie kilka tuzinów niedobitków walczyło teraz, zmęczonych walką. Gargulce zabijały kolejnych mieczników, gniotły ostatnich łuczników. I wtedy stało się coś, co zmieniło bieg wydarzeń. Spadł deszcz. Twarze gargulców naraz, jakby na sygnał, wypełnił lęk i obrzydzenie.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ostatnia bitwa — czytnik · opowiadania