Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 3 min czytania

Ostatnia chwila.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

7.02.2008 16.00

Marek przystanął na chwilę... „Śmierć pewna, godzina jej przyjścia niepewna” – głosił wszem i wobec napis na zegarze ratuszowym. Poczuł, że łzy znów cisną mu się do oczu. Jednak łez już nie było. Wypłynęły wszystkie solidnie wypłukując ze sflaczałego psychicznie i fizycznie organizmu młodego człowieka całą nadzieję. Miał myśleć pozytywnie. Prosiła go. Nie potrafił... Wszystko było takie jednoznaczne. Nikt się nie zawahał. Żaden z lekarzy, z którymi rozmawiał nawet się nie zająknął. Ona była silna. Zawsze. Teraz, kiedy zbliżała się ta godzina, ona bardziej martwiła się o niego niż o siebie. Wiedziała, że swoją śmiercią zada mu ból i czuła się winna. Na miłość boską! Czuła się winna! Z jego powodu. To co mu powiedziała... To, że żałuje, że byli razem, że on będzie teraz cierpiał.... Nie powinna była tego mówić. Nie miała na myśli nic złego, ale nie powinna. Mówiła straszne rzeczy. Przepraszała, że mu nie powiedziała. Prosiła, żeby wybaczył. On słuchał. Nie powiedział nic. Popatrzył na nią, westchnął i wyszedł. Ona nie rozumiała. I nie było słów, którymi mógłby jej wytłumaczyć co czuje. Musiał jej to pokazać, unaocznić. I chyba już wiedział jak.

7.02.2008 19.00

Kiedy wszedł do jej sali, spała. Była kompletnie wykończona. Ciągłe wymioty, nieustający ból, z lekka tylko ustępujący po najsilniejszych z leków przeciwbólowych. Blada cera, podkrążone oczy, ani śladu włosów... Ręce całe posiniaczone od igieł wbijanych raz po raz z ostentacyjną…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ostatnia chwila. — czytnik · opowiadania