Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Melodramat · 4 min czytania

Ostatnia Jazda

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ostatnia Jazda

Autor: Damian Bartosik

To miała być świetna przejażdżka. Kupiłem sobie dobry wóz, w końcu całe pięć lat zbierałem kasę na tego Mercedesa. Takiej sensacji nie mogła przegapić Agata. Mówię Wam, taka laska! Wszystko na swoim miejscu, włosy ciemny blond, towar pełen rozkoszy! Była moim największym szczęściem. Samochód przy niej stawał się niczym.

Fura błyszczała, aż chciało się patrzeć. Wszystko czyściuteńkie. Kątem oka spojrzałem na Agatę. Jej twarz była rozpromieniana przez szeroki uśmiech. Miała w sobie to coś, co przyciągało mój wzrok.

Po chwili siedzieliśmy już w aucie. Wnętrze pachniało nowością. Agata uwielbiała ten zapach. Kiedy samochód przestanie już tak pięknie pachnieć, to będę kupował odświeżacze, żeby tylko jej się podobało. Na pewno. Przekręciłem kluczyk w stacyjce i nacisnąłem gaz. Pogoda była ładna, nie było więc możliwości wpadnięcia w poślizg. Stopniowo coraz bardziej wciskałem pedał. Maszyna warczała i mijała coraz to kolejne drzewa. Na drodze nie było żadnych samochodów. Bardzo chciałem jej pokazać, co potrafi moja bryka.

- Marcin, zwolnij! Proszę! – powiedziała do mnie Agata – zabijemy się!

Odpowiedziałem jej „ dlaczego miałoby się to zdarzyć akurat nam” i docisnąłem gaz jeszcze mocniej. Agata miała jednak rację. Po chwili zegar pokazywał już dwieście km/h. Wciskałem hamulec, ale to nic nie dawało. Bryka pędziła z zawrotna szybkością i nie dawała się opanować. Po prostu kierownica sama się obracała, i to samochód wybierał sobie, gdzie chce jechać. Hamulce nie działały. Moja dziewczyna krzyknęła i mocno mnie objęła. Wiem, że na mnie liczyła. Ale ja już nic nie mogłem zrobić. W myślach już przepraszałem Boga za nieuwagę. Prosiłem tylko, abym to ja zginął, żeby Bóg ją ocalił, bo w niczym nie zawiniła. Auto przyspieszyło. Jakaś siła…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ostatnia Jazda — czytnik · opowiadania