Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 10 min czytania

'Ostatnia karta', r.1 'Rozdanie karowe', ustęp3

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wyszedł z bloku kierując się przez mały trawniczek w stronę sklepu spożywczego. Zrobił to chyba intuicyjnie, bo nie miał bladego pojęcia, że tam będzie. Usłyszał za sobą jakieś krzyki. Wychodząc widział dwóch chłopaków siedzących na ławce. Nie zwrócił na nich jednak szczególnej uwagi. 'As Pik! AS PIK!' Nie miał zamiaru się odwracać, jednak coś mu podpowiadało, że powinien. Przed oczami pojawił mu się szczegół, którego obecności do tej pory nie był świadom. W jego mieszkaniu, na półce obok wieży stereo stała zapalniczka Zippo z sybolem asa pika. Do tej chwili nie miało to żadnego znaczenia. Teraz jednak przyszło mu na myśl, że może ma taką zapalniczkę z jakiegoś powodu. I ci dwaj najwidoczniej wiedzą więcej niż on. Odwrócił głowę. Jeden z chłopaków machał do niego ręką, żeby podszedł. Ławka była kilka lub kilkanaście metrów od niego, ale zdążył zauważyć, że obaj są starsi. Podchodząc przypomniał sobie o swoim systemie obronnym. Usmiechnął się lekko na myśl o malowaniu Justynie hitlerowskiego wąsa. (Przecież nie mogę im powiedzieć, że nic nie pamiętam. Wyśmieją mnie. Cynizm będzie nieodzowny do uzyskania jakichkolwiek informacji) 'Co tam, Asie?', spytał siedzący po prawej stronie. Był wysoki. To dało się dostrzec, gdyż stanął z nim właśnie twarzą w twarz. Jakby gdzieś z daleka jego pamięci biegły z wolna informacje. Potrzebował chwili by sprecyzować ich pochodzenie. Pytający miał na imię Łukasz, ale wszyscy mówili na niego Tygrys, gdyż na rudych włosach pofarbowane miał skośne, czarne pasy. Siedział na oparciu od ławki zapisując coś w notatniku. Drugi miał na imię Wojtek. Znany był jednak pod przezwiskiem Kruk. Pewnie z powodu kruczo czarnych włosów. Był znacznie mniej rozmowny. Powodem tego było to, że się jąkał i mówił trochę niewyraźnie. Często więc Tygrys kończył za niego wypowiedzi. Kruk siedział poziom niżej opierając się, rozpostarty wygodnie. 'No, siema', odpowiedział Rafał, starając się brzmieć pewnie. 'Czyli wróciłeś? Na dobre, z tego co słyszałem?' spytał Tygrys retorycznie, gdyż w jego tonie głosu dało się poczuć pewność twierdzącej odpowiedzi. 'Dobrze słyszałeś.' Rafał nadal starał się brzmieć wiarygodnie. Pamiętał o tym, że najlepszą obroną jest atak. A nie miał dużo czasu na uzyskanie informacji. 'Widziałeś nowego Batmana? Najlepszy jaki do tej pory nakręcili' powiedział Tygrys, z dumą uśmiechając się do Kruka. On tylko przytaknął. 'Nie miałem okazji. W końcu niby kiedy, skoro jestem tu trzeci dzień?' Rafał przechodził powoli do ofensywy. 'Tak myślałem' podsumował Tygrys wyjmując płytę z kieszni bluzy. 'Masz, żeby nie było potem, że wujek Tygrys o ciebie nie dba. Na koszt firmy. Potraktuj to jako prezent powitalny.' 'Dzięki.' Znowu kolejne minuty prezentowały bierność. Musi mieć więcej determinacji, bo w takim tempie miesiącami będzie gromadził infomacje. 'Jest coś jeszcze, czego potrzebujesz?' spytał Tygrys. To pytanie było jak zachęta do kontrataku. Natychmiast przed oczami pojawił mu się mail. Właściwie czemu nie dostał tego osbiście? Nie potrafił sobie jednak przypomnieć. Zawierał podstawowe informacje dotyczące rodzaju spraw, którymi ci dwaj się zajmowali. Dostarczanie płyt z najnowszymi produkcjami filmowymi było traktowane przez nich jakko hobby. Oczywiście mieli bogatą wiedzę na ten temat, ale był to wierzchołek góry lodowej. I tymi sprawami zajmował się głownie Tygrys ponieważ kartą przetargową były pocałunki. Dlatego też większość interesów związanych z płytami prowadzili z dziewczynami. Każdy w okolicy dobrze wiedział, że Tygrys przyjmuje tylko tego typu walutę. Zresztą był w tym dobry, więc klientek im nie brakowało. Poza tym nawet jeżeli zdarzały się sytuacje, w których jakiś chłopak potrzebował filmu, musiał dostarczyć Tygrysowi zapłatę w postaci dziewczęcego pocałunku. Nikt nie znał źródła z jakiego pochodziły te filmy, i dlaczego ci dwaj mieli je tak wcześnie, dlatego wszyscy godzili się na zaistniałe warunki. Resztą spraw zajmował się Kruk. On prowadził rachunki. W zasadzie mogli załatwić wszystko. Sieć kodów i znajomości tych dwojga była bardziej poplątana niż mogłoby się wydawać, patrząc na nich. 'Musiałbym się zastanowić' blefował Rafał gromadząc myśli, bo tak naprawdę nie miał na to czasu. 'Spoko. Się nigdzie na razie nie wybieramy' kiwając głową do Kruka, z dziwnym uśmiechem, odpowiedział Tygrys. 'Słyszałem, że miałes wczoraj niezłą imprezę?' To stwierdzenie wydawało mu się conajmniej dziwne. Obecność konkretnych osób stymulowała jego pamięć. W ich towarzystwie niektóre informacje pojawiały się, jakby znikąd. Tak samo był prawie pewien, że, ani jeden, ani drugi, nie imprezował z nim wczoraj. 'A skąd ty to niby wiesz, co?' ponownie próbując przejść do ataku, spytał Rafał z ironią. 'Stary, infomacje. Informacje to podstawa biznesu. Każdy ci to powie' odpowiedział, tłumacząc jakby dziecku, Tygrys. 'No było morderczo.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
'Ostatnia karta', r.1 'Rozdanie karowe', ustęp3 — czytnik · opowiadania