Przygoda · 6 min czytania
'Ostatnia karta', r.1 'Rozdanie karowe', ustęp9
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Park mijał już dnia poprzedniego idąc na przystanek tramwajowy. Wiedział zatem jak tam trafić. Był kilka minut przed czasem. Usiadł na jednej z ławek. Starał się nie myśleć o seksie, jednak kolejne pytania odbijały się w głowie padając na podatny grunt. Czy spędził z Malinką noc? Kiedy ostatnio kochał się z Justyną? Czy z dziewczyną, z którą ma się spotkać także łączyły go tego typu relacje? Nie był nawet pewien sam siebie. Czy wierność była jego domeną? Może napiętnowany zdjęciem Justyny całującej się z jakimś chłopakiem na seledynowym tle, zmienił się? Nie znał siebie wcale. Wszystkie ważne wspomnienia z jego życia znikły. Mimo tej niepewności własnej osoby nie mógł uspokoić podniecenia. 'Cześć' rozległ się obok niego znajomy głos. Kiedy poczuł ciepłe usta na swoim policzku zacisnął odruchowo uda. Zdał sobie sprawę, że się rumieni. 'To na mój widok?' spytała nieśmiało. Westchnął głęboko. Nie tak miał zamiar zacząć dzisiejsze zmagania w zdobywaniu informacji. Nie wiedział nawet czy może o niej w ten sposób myśleć. Jednak jej obecność, w dziwny sposób, tak na niego wpływała. Czuł się bezpiecznie. Stanowiło to dla niego niemały szok. Zwłaszcza, że spotkał już kilkoro swoich znajomych, wśród których powinien być właśnie taki spokojny. To powodowało u niego nasilenie wyobrażeń erotycznych. Patrzył więc na nią, rumieniąc się coraz bardziej. 'Powiesz coś wreszcie, Rafe, czy będziesz mnie tak rozbierał wzrokiem?' spytała racząc go szerokim uśmiechem. Poczuł, że za ten uśmiech mógłby ją tutaj posiąść, na środku tego parku. Wbił jednak spojrzenie w drzewo stojące na przeciwko niego. 'No bo ja...' Znów zarumienił się cały na twarzy. 'Nawet nie zaczynaj. Obiecałeś mi.' 'Ale ja...' 'Rafe! Bo sobie pójdę. Dałeś mi słowo, że nie będziesz wzbudzał mojej nadziei.' 'No tak. Tylko, że...' 'Tylko, że to nie są zwyczajne spojrzenia zakochanego chłopaka na swoją koleżankę.' 'No nie są.' 'Powiesz mi wreszcie jak poszły zaręczyny, czy spotkaliśmy się tu po to, żebyś mnie zdenerwował?' Czuł jak wwierca w niego swoje spojrzenia niczym promieniami rentgenowskimi. Nadal jednak miał silne przeświadczenie, że jest w nich niesamowite ciepło. Przepełniało go zaufanie. Postanowił powiedzieć jej o swojej amnezji. 'Nie wiem jak poszły, bo nie pamiętam nic z tego, co wydarzyło się przed wczorajszym porankiem.' 'Mówiłam ci, żebyś nie szalał na swojej imprezie powitalnej, bo będziesz tego żałował.' 'To nie to. Ja nie pamiętam nic.' Spojrzał jej głęboko w oczy po raz pierwszy. 'Nie żartuję, nie udaję i nie kłamię.' 'Jak to? Ale dlaczego? Co się stało?' 'Nie wiem. Nie mam zielonego pojęcia.' Poczuł ulgę z powodu tego wyznania. Miał jednak świadomość, w jakiej sytuacji to go teraz stawia. Niczego się nie nauczyłeś. Był prawie pewien, że zrobił dobrze. Nie wiedział dlaczego znów pojawiło się w jego pamięci to zdanie. Mógł się założyć, że nie dotyczyło ono jej. Spojrzała na niego z troską. 'I co chcesz teraz zrobić?' 'Od wczoraj gromadzę…