Wojna · 3 min czytania
Ostatnia krucjata Padavala
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
-Późno dziś wstałeś, panie... - Orad powitał ukłonem króla, stawiając jednocześnie na stoliku piwo. -Znowu te koszmary, męczyły mnie przez calutką noc. - Zamruczał ospały Padaval wyciągając rękę do kielicha. -Żołnierze czekają na rozkazy. -Tak, na pewno czekają na swego zniedołężniałego władcę. Nie ma to jak król, który nie potrafi utrzymać w ręku miecza – narzekał Padaval biorąc duży łyk piwa. -Kiedyś wiele rzeczy wyglądało inaczej panie, ale trzeba żyć dalej. - Próbował uspokoić króla sługa. -Może i masz rację drogi Oradzie, czas na ostatnią bitwę kosiarzy Padavala.
Władca wyszedł naprzeciw swym legionom. Miejsce na bitwę wydało mu się dość ponure, ale jedynie na tym szarym i mrocznym wzgórzu, mógł rozstawić łuczników. -Czekamy na rozkazy panie! - Krzyknął generał widząc zbliżające się do drewnianego fortu hordy nieprzyjaciół. -Czekać na mój znak, najpierw łucznicy, a potem piechota, konnica czeka na sygnał! - stanowczo rozkazał Padaval. -Tak jest panie!
Wojna zbierała krwawe żniwo, od południowych gór, aż po północną pustynie i Samotną Przystań. Miasta upadały szybciej niż liście z drzew, tej chłodnej jesieni. Król nie miał już czasu, wiedział że wróg przedrze się przez przełęcz i ruszy wprost na stolicę. Nie…