Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

"Oszołomienie"

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Chodziłem bez celu po parku. Był jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku - maj. Podobno nie zawiera się w tym miesiącu małżeństw, bo w nazwie miesiąca nie ma literki "r". Nie wiem, jakie to ma znaczenie? Tak czy inaczej było mi teraz smutno może dlatego, że nie ma literki "r" - nie wiem.

Na dworze było duszno, ale słonecznie. Na niebie pojawiały się pojedyncze deszczowe chmury. Ptaki śpiewały w parku. Ktoś szedł wzdłuż brzegu parkowego stawu. Pewnie też zagubiony, jak ja. Skręciłem w lewo. Było cicho tylko słychać było cały czas ten śpiew ptaków. Szedłem wolno z nogi na nogę wyasfaltowaną ścieżką. Nagle tuż obok, na sąsiedniej alejce, między drzewami ujrzałem postać. Odruchowo schyliłem się. Nie wiem dlaczego, ale przestraszyłem się, że kogoś spłoszę. Zbliżyłem się. Zobaczyłem ją wyraźnie. To była dziewczyna. Miała długie włosy. Aż do połowy długości pleców. Ubrana była w jasną, do kolan sukienkę. Była boso. Rozłożyła ręce w bok, twarz skierowała ku niebu i tańczyła. Było w niej coś osobliwego, romantycznego i poetycznego. Tańczyła pełna werwy. Stałem jak wryty. Z wrażenia otwarłem buzię. Czułem, że przenoszę się jakby w inny świat. Wokół mnie nic nie istniało tylko Ona. Nagle niebo na dobre pokryły deszczowe chmury. Zaczął padać deszcz. Nie chowaliśmy się przed nim oboje. Ona nie przestawała tańczyć, a wręcz przeciwnie coraz szybciej obracała się wokół własnej osi. Włosy jej zmokły.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
"Oszołomienie" — czytnik · opowiadania