Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

"Oszukać śmierć" Część I

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

„Oszukać śmierć” Część I

Pomijając korony drzew, na które padało blade światło Isilara, czerń spowiła wszystko. Był drugi dzień zwany Ballem, trzeciego miesiąca Geliftu. Pełnia wzmagała jeszcze większy strach u człowieka, była to jedna z tych nocy, w którą żadna istota nie wypuszczałaby się sama. Pomimo to przez ciemny las poruszała się okryta cieniem, zakapturzona postać. Bezszelestnie omijała wystające konary, z daleka mogłoby się zdawać, że postać unosi się kilka centymetrów nad ziemią i dryfuje przez ściółkę, kierowana przez dziwną moc. Isilar tej nocy zachowywał się dziwnie, plamy na nim ułożyły się w dziwny szyderczy uśmiech, łuna otaczająca go z jednej strony zataczała mniejszy krąg, jakby była przez coś ograniczana. Dni Balla zawsze wyznaczały wysoką aktywność magiczną, tym razem oddychając można było czuć zaduch spowodowany przesyceniem powietrza magią, jeśli w ogóle coś takiego istnieje, w każdym bądź razie nie warto w tym dniu bawić się w sztuczki iluzyjne i inne moce. Istota niewiarygodnie do warunków poruszała się bardzo szybko, lecz nie obracała się gwałtownie w tył i na boki, nie dało się wyczuć od niej żadnego zdenerwowania. W tym wypadku tajemniczy spokój mógłby być niepokojący. Postać nagle wstrzymała swój dryf, przykucnęła, ściągnęła z głowy kaptur z pod którego wysunęły się długie, czarne kosmyki włosów odsłaniające szpiczaste uszy, nie był to na pewno człowiek, nie można było jednak zobaczyć jego twarzy, bo nadal była spuszczona i skryta w mroku. Podniósł kilka liści i zaraz upuścił. - Prosto. – Wypowiedział w myślach, lecz w niewyobrażalny sposób echo odpowiedziało kilka razy „prosto, prosto, prosto,…”. Nie zważył na to paranormalne zjawisko, spodziewał się takiego efektu, mogłoby to być nawet urojenie.

Rumowisko skalne ukryte wcześniej pod płaszczem nocy, ujawniło teraz swój ogrom. - Jest. – Wypowiedział szeptem, spoglądając w szparę pomiędzy gruzami. Cicho przecisnął się przez otwór i ujrzał skuloną postać, która prawdopodobnie szukała czegoś. Zapalił swą lampę umocowaną na plecach przy małym plecaku. Blask rozświetlił pomieszczenie. Postać gwałtownie wstała i spojrzała mu w twarz.

- Na chwałę Isilara, wreszcie ktoś mnie znalazł, a myślałem, że umrę ze strachu. – Nie znał napotkanego, ale w jego głosie słychać było radość. - Ja ciebie wcale nie szukałem, widocznie musiałeś się pomylić, zresztą ja też. – Obrócił się i chciał wyjść. - Zaczekaj! – Zatrzymał się. – Mogę iść z tobą? – Zadane pytanie sprawiło, że na twarzy zakapturzonej postaci wystąpiło zdziwienie. - Nie. – Rzucił stanowczo. - Dlaczego? – Spojrzał na jego czarną szatę i twarz. Ujrzał dziwne uszy, a jego skóra był niespotykanie blada. – Ach! Magos! I jeszcze elf!

- I co z tego? - Jak to co, słyszałem o was, przecież pomagacie innym. - To źle słyszałeś. - A dlaczego masz taką bladą twarz? – Zapytał dociekliwie. Dopiero teraz spostrzegł, gdy kąt światła się zmienił, że jego twarz jest jeszcze dziwnie obdrapana. Skóra na dłoniach podobnie. – Co ty nie używasz jakiś maseczek leczniczych, ziółek, widziałeś siebie w zwierciadle? – Speszył się lekko. - Marny człowiecze za dużo niech cię nie interesuje. Może jednak mi się do czegoś przyda. – Ostatnie zdanie

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
"Oszukać śmierć" Część I — czytnik · opowiadania