Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 21 min czytania

Ouija

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Siedziały skulone w małym, ciasnym żółtym namiocie, rozglądały się po sobie trochę przerażone, trochę podniecone ale na pewno nie znudzone. Katrin, Ann, Martha i Sue, wszystkie znały się już dobre kilka lat i wszystkie uwielbiały takie wypady. Ognisko, browarek, śpiewanie do późnej nocy, opowiadanie sobie strasznych historii i ten niezwykły klimat jaki panuje nocą na działce.

Były akurat w tym wieku kiedy szuka się jakiś przeżyć, kiedy czujesz, że żyjesz dopiero jeśli zrozumiesz ile możesz zyskać a ile tym samym stracić.

***

Noc była dosyć chłodna ale niebo tak cudownie przejrzyste, że dziewczyny wzięło na wygłupy. Ognisko płonęło jeszcze całkiem porządnym ogniem, który oświetlał większą część działki i kawałek ścieżki. Reszta pokryta była w mroku i trzeba było porządnie wytężyć wzrok, żeby coś zobaczyć, choć księżyć świecił naprawdę niesamowicie.

- Spójrz jaka piękna noc - rzekła Martha, chwyciła mały kamyk i wrzuciła go do stawu, po chwili rozległo się ciche plusknięcie

- Martha nie dobijaj mnie, od kiedy zrobiłaś się taka romantyczna? Poza tym co z tego, że jest piękne, kiedy zaczynam się nudzić - powiedziała jak zawsze mająca coś do dodania Sue - wymyśliłabyś coś szalonego, zawsze miałaś do tego łeb.

- Sue, a ty to niby co kochanie? Po kilku piwkach zamiast iść spać zachciewa ci się rozrywek? - to Ann, która wychodząc z altany akurat uslyszała fragment ich rozmowy - Boże, ale chce mi się sikać, Katrin możesz iść ze mną? Kaaatrin, nie śpij...

Katrin siedziała pochylona na leżaku i słuchała dziewczyn, nie miała siły podnieść glowy, strasznie w niej huczalo i jedyne na co teraz miała ochotę to sen.

- Boże, dziewczyny, mówiłam wam, żebyście jej nie spijały, same wiecie jaką ma słabą głowę - powiedziala Ann i zaczeła się śmiać - Katrin wstań bo jak teraz polegniesz to stracisz całą noc - podeszła do koleżanki i powoli ją podniosła.

Zataczając się udały się do drewnianego składziku gdzie znajdowała się prowizoryczna toaleta.

- Hej jak nie wrócimy za 10 minut, będzie to oznaczac jedno, zginęłyśmy przez zaczadzenie...

- Dobra, dobra, mała strata - krzyknęła Martha i zaczęła grzebać kijem w ognisku.

***

Właśnie kończyły sprzątać, kiedy doznała nagłego olśnienia. Szybko wybiegła z altanki i podbiegła do Ann i Katrin, które starały się ugasić ognisko.

- Słuchajcie dziewczyny, wpadłam na genialny pomysł. Skoro noc jest taka piękna może zamiast spać w domku rozłożymy sobie dzisiaj namiot? Bedzie trochę ciasno, ale za to jaka frajda, już dawno tego nie robiłyśmy.

- Hhehhehe, no dobra widzę, że strasznie się na to napaliłaś.

- No i mam coś jeszcze, przed chwilą zeszłam do piwniczki, żeby wyciągnąć trochę ziemniaków na żar i zgadnij co znalazłam???

- Nie mam pojęcia, dawno tam nie byłam

- No więc znalazłam naszą starą tabliczkę do wywoływania duchów, super nie?????? - Sue mówiła szybko, trochę tak jakby mówienie sprawiało jej trudność i wyrzucała z siebie słowa na siłę. Uśmiechała się przy tym zawsze słodko, tak, że nikt nie starał się jej zwracać uwagi. Miała to do siebie, że na każde "ale" znajdywała jakieś dobre "dlatego, że...". Może dlatego dziewczyny tak ją lubiły, zresztą każda z nich była zupełnie inna, Ann spontaniczna i żywiołowa, Martha odważna i pomysłowa a Katrin była sympatyczna i bardzo wesoła.

Lubiły spędzać czas w swoim towarzystwie, bo każda zawsze miała coś do powiedzenia i zawsze robiły coś szalonego, dopóki nie sprowadzało to na nie wielkich kłopotów...

Krzyczała ale nikt jej nie słyszał, w jednej chwili była z dziewczynami a teraz stała sama, w ciemnościach, przerażona i wyczerpana od krzyku. Ann opadła na ziemię i zaczęła się zastanawiać jak do tego doszło? Jak mogła doprowadzić do takiej tragedii? Nadal miała ochotę krzyczeć, ale się powstrzymała, wiedziała, że i tak nic by to jej nie dało. Trzęsła się z zimna, choć było lato, wtedy noce zawsze są chłodne, tym bardziej gdy jesteś sam z dala od ludzi, osamotniony i przerażony.

A wszystko szło tak dobrze...

***

Katrin, hehehe prosze cię nie śmiej się tak głupkowato, wyglądasz jakbyś się naćpała - powiedziała smiejąc cię Sue - Kaaaatrin podnieś się i usiądź po turecku, wiesz przecież, że inaczej nie da rady tego zrobić.

Czarna plansza leżała w śroku ich kręgu, białe literki i cyferki pobłyskiwały złowieszczo w świetle świeczek. Dziewczyny pomimo tego, że pod wpływem alkoholu były troche spięte, rozglądały się co chwila nerwowo wokół siebie a na każdy szelest na dworze poruszały się niespokojnie.

- Cholera boję się, że zaśniemy podczas tych głupot i spalimy przez te świeczki cały namiot.

- Coś ty, głupia, nie masz teraz większych problemów?

Martha siedziała sztywno w kącie namiotu i przyglądała się planszy. Tylko ona pamiętała dlaczego dziewczyny schowały ją kilka lat wcześniej do tej piwnicy z gorącym postanowieniem, że przenigdy w życiu już jej nie użyją. Tylko ona pamiętała co tamtej nocy się stało, tylko ona...

- Martha a co ty taka blada jesteś? Niedobrze ci? Jak chcesz wymiotowac to idź na dwór i to szybko - powiedziała Ann i roześmiała się, też trochę się bała i wcale nie była taka pewna czy to wywoływanie duchów to taki dobry pomysł.

- Dobrze się czuje, poprostu coś sobie przypomniałam

- Hheheh, pewnie swoją ostatnią randkę

-Sue! Nie bądz wredna!!!

- Przepraszam - rzekła Sue a skrucha w jej głosie była taka udawana, że dziewczyna zaczęły się śmiać.

- Dobra, przedstawienie czas zacząć, chwyćcie się za ręce i mówcie razem ze mną...

Dziewczyny raptownie spoważniały, złapały się za ręcę i powoli nie śpiesząc się zaczęły mówić...

"My zebrane tutaj przywołujemy do rozmowy ducha...

- Ejjjj, ale czyjego ducha właściwie chcemy przywołać - spytała szeptem Martha

- Ciiii - syknęła Sue - nie przerywaj, zobaczymy który zechce z nami rozmawiać, jeśli żaden damy sobie spokój, mam jakieś złe przeczucia

"My zebrane tutaj przywołujemy do rozmowy ducha. Duchu jeśli jesteś z nami daj nam jakiś znak, lub porusz wskaźnikiem na tak"

Powtarzały tę regułkę kilka razy, do znudzenia, nic się jednak nie wydarzyło. Po jakichś pięciu minutach zrezygnowane dziewczyny zaczęły rozmawiać.

- Nie mam pojęcia co zrobiłyśmy nie tak - marudziła Sue

- Sue proszę cię skończ już z tym, ja osobiście cieszę się, że nic się nie wydarzyło, zresztą nie pamiętasz dlaczego schowałyśmy tablicę? Masz tak krótką pamięć, czy to co się wydarzyło nie wywarło na tobie żadnego wrażenia a może...

Martha nie skończyła mówić, bo oto na oczach dziewczyn strzałka zaczęła się powoli trochę niezdecydowanie poruszać w kierunku liter.

- Boże - szepnęła Ann i mocno chwyciła Katrin za rękę - dziewczyny widzicie to co ja

- Ciiiiiicho - powiedziały wszystkie jednocześnie

W namiocie zrobiło się niesamowicie zimno, z ust każdej unosiła się para wodna, na skórze natomiast pojawiła się gęsia skórka, każda z nich mimo woli zaczeła się leciutko trzęść z zimna.

W tym czasie strzałka podróżowała powoli prawie niezauważalnie wskazując najpierw C, potem Z, Ann cicho pod nosem powtarzała każdą literkę którą wskazywała strzałka, po pięciu minutach spędzonych w absolutnej ciszy i skupieniu, wyszeptała:

- Czego chcecie?

Spojrzały po sobie przerażone, żadna z nich nie miała odwagi wydusić z siebie chociaż słowa. Czuły instynktownie, że zadarły z kimś czy też czymś o wiele potężniejszym niż mogły sobie wyobrażać. Wiedziały jednak, że jeśli natychmiast czegoś nie zrobią ta noc może być ich ostatnią...

- Jak to czego chcemy? Co ty bredzisz?

- Nie o to mi chodzi, dziewczyny ktoś jest z nami, kogoś tu sprowadziłyśmy, nie rozumiecie? On się nas pyta czego chcemy? Co mam powiedzieć, że jesteśmy troszeczkę nietrzeźwe i bardzo nam się nudziło?

W tym samym momencie do ich uszu dotarły dziwne piskliwe dźwięki. W tropik namiotu coś uderzyło z potężną siłą i z taką samą odbiło się od niego. Najpierw zaczęła piszczeć Katrin a zaraz za nią Sue, dwie pozostałe starały się je uciszyć ale szok wywołany całą sytuacją niweczył owe zabiegi.

- Boże dziewczyny proszę was, uspkójcie się, to pewnie nie poważnego. Jeśli przestaniecie tak hałasować, wyjdę i sprawdzę co to jest, ok? - powiedziała Martha i wyjęła z plecaka latarkę.

Reszta powoli zaczęła się uspokajać i kiedy Martha wyszła z namiotu w całkowitej ciszy i napięciu zaczęły nasłuchiwać.

***

Gdy Martha wyszła z namiotu od razu zdziwił ją charakterystyczny zapach jaki unosił się wokół namiotu. Wszędzie było tak ciemno, że dziewczyna ledwo mogła dostrzeć altanę, która znajdowała się jakieś dziecięć metrów od namiotu, poza tym od namiotu dzielił ją mały staw i jakieś zaniedbane, rzadko podlewane rośliny.

Włączyła latarkę i zaczęła powoli, uważając gdzie stawia stopy okrążać namiot, który świcił złowieszczo od środka. Trzy przygarbione postacie znajdujące się w środku wyglądały prawie groteskowo.

Kierując światło latarki najpierw na namiot, potem na ziemię Martha nie zdawała sobie sprawy, że będzie to ostatnia rzecz, którą ujrzy. Ciszę i mrok nocy przerwał łopot skrzydeł a potem rozdzierający krzyk młodej dziewczyny.

Ann, Sue i Katrin wstrzymały na moment oddech a potem w pośpiechu zaczęły wyczołgiwać się z namiotu, w ich głowach cały czas jak echo można było usłyszeć ten niesamowity łopot skrzydeł i krzyk Marthy...

Nie zdążyła nawet dobrze przyjrzeć się "temu czemuś" co właśnie w tym momencie leżało bez ruchu obok namiotu, było tak ciemno, że nawet latarka, która nie wiadomo jakim cudem właśnie przestała świecić mało by pomogła. Nachyliła się licząc, że może coś jednak zobaczy. Łudziła się, że to jakaś mała bezbronna ptaszyna, podświadomie wiedziała jednak doskonale co to. Albo raczej kto...

***

Wszystko zaczęło się kilka lat temu, tak jak dzisiaj biwakowały na działce. Były strasznie podniecone i przestraszone, to ich pierwsza samodzielna spędzona bez rodziców noc a do tego w towarzystwie ukochanych przyjaciółek.

Jeszcze wtedy było ich pięć, ale teraz to nie ważne. Co było minęło, nikt nie przywróci życia Jen. Nikt???

Po co zaczęły się bawić w te wywoływanie duchów? Już dobrze nie pamiętała, ale chyba tak jak dzisiaj z nudów. Z nudów robi się najgłupsze i najgorsze rzeczy, tak też było wtedy. Małe trzynastoletnie dziewczynki, które nie pamiętały nic opórcz tego straszliwego zimna i krzyku, krzyku Jen. A potem ten głos zimny i straszny, taki głos masz okazję słyszeć tylko raz w życiu, potem nie słyszysz już nic, nic także nie czujesz. One nie wiedziały o tym, ale czuły, że spotka je za to

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ouija — czytnik · opowiadania