Romans · 5 min czytania
Owari to mirai.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
* {i}"Nawet jeśli nadchodzi koniec, chcę powtórzyć te rzeczy. Nawet jeśli nie są prawdziwe, teraz potrafię pomyśleć, że to w co wierzyłem, ma sens. Te słowa, które sprawiają, że pamiętam tamte czasy... ograniczają mnie. Powtarzające się dni wykrzykują kłamstwa Idiota, który tego nie rozpoznaje..."{/i}
- Mogę Ci zadać pytanie? - No szybko, czego chcesz?.. - Bo jest taka sprawa... Pamiętasz... - Ryo, błagam Cię po raz kolejny w tym tygodniu. Przejdź do rzeczy. - Nii ma jutro imieniny. - Co takie... Cholera, spóźnię się! - Mieliśmy jechać z nim do centrum, ja, Shuu i TY. Obiecaliśmy mu. - Możemy pogadać o tym później? - Ale... - Lecę. Wrócę około osiemnastej!
{i}Zawsze Ci się wszędzie spieszyło.{/i}
- W końcu jesteś!.. Poczekaj, gdzie Satoshi? Nie mów, że... - Źle się czuł. - Ryo. - Hmm? - Nie umiesz kłamać. Zbyt długo Cię znam.
{i}Nigdy nie dotrzymywałeś obietnic.{/i}
- Co, gramy rolę biednego i pokaranego przez los?! - Satoshi... Proszę Cię, uspokój się... - Uspokój się?! Odwalasz jakieś sceny zazdrości, robisz aferę... i mam być spokojny?! - Przepraszam. - To ty chciałeś tego związku! Ja mogłem znaleźć sobie kogoś normalnego. Kobietę. - Przestań w końcu! - To co robisz jest żałosne! TY jesteś żałosny!
{i}Potrafiłeś ranić jak nikt inny...{/i}
Część 22 / 2
- Jak Ci minął dzień? - Nie powinno Cię to interesować. - Uhm... - Błagam Cię, nie zaczynaj znowu kłótni... Zbieraj się. - Nie rozumiem... - No zbieraj się, wychodzimy. - Przecież mieliśmy dziś... - Tak, wiem. Posiedzieć w domu. Ale mamy inne plany.
{i}... a ja czułem się jak w jakiejś brazylijskiej telenoweli, bo mimo wszystko mi na Tobie zależało...{/i}
- Ryo! Co się dzieje? - Nie, już nic. Wszystko dobrze... - Może wracajmy jednak do domu? - Przestań, nie po to zabierałeś mnie tu, żeby teraz wracać. - Ale... - Żadnego 'ale'. Tylko mi się w głowie zakręciło, no.
{i}... nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo.{/i}
- Co powiedzieli lekarze?... - Nic, no tylko tyle, że przemęczony jestem. - To dobrze. Bałem się, że... - Ty się bałeś? - Tak. I bardzo się cieszę, że nic Ci nie jest, Ryo.
{i}Czułem się jak kłamca...{/i}
- Wróciłem! - No... To widzę. - Sato, nie cieszysz się?.. - Cieszę. - Och, tak. Twój entuzjazm i euforia z powodu mojego przybycia wręcz rozwala. - Możesz przestać? - Nie rozumiem... - Nigdy nic nie rozumiesz. - To może mnie oświecisz, jaśnie panie? - Ostatnio