Pisarstwo · 2 min czytania
owocowa rozkosz chwil.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Iść alejkami miast, co nie kończą się nigdy. Pod cynamonowymi drzewami, pomarańczowym cieniem, z malinową rozkoszą ust. Gryźć przypadkowe wspomnienia. Kawałkiem czekolady skleić usta, a może nawet oczy. Delikatną słodyczą migdałowych spojrzeń doprowadzić serce do namiętności i żaru, którego nie zaspokoją dłonie błądzące po nagim ciele. I iść, ciągle iść. Łapać cynamon w dłonie, rozcierać między palcami. Wsypać trochę do kawy, a może do herbaty. Posypać herbatniki nasączone w wiśniowym syropie. Aromat smaków rozgości się na języku. Czekoladowe usta szepną cicho melodię zainspirowaną owocowymi porankami, co nie kończą się nigdy. Słońce nie zniknie za horyzontem lodowej góry o smaku wymarzonym. Kusi zapachem ciągle parzonej kawy. Iść alejkami miast wymyślonymi na papierze. Gdzie z nieba pada truskawkowy deszcz. Serca tańczą i dusze opowiadają spokojnie niekończącą się baśń. Mała…