Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 14 min czytania

Paczka od Boga

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jak to możliwe? Oni prawie zabili Boga! – Wychodzi na to, że upadli są silniejsi niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Przez tych kilka tysięcy lat udało im się zwerbować znacznie więcej dusz niż myśleliśmy. To było oczywiste, że jest źle, ale żeby do tego stopnia? – Jedno jest pewne, do dnia końca zostało już mało czasu. Atak może nastąpić w każdej chwili. Nie będziemy musieli jednak czekać dłużej niż 3 dni. Oni dobrze zdają sobie sprawę, że teraz jesteśmy znacznie osłabieni. Bóg odzyska pełnię swojej mocy dopiero po upływie tego czasu. Musimy być przygotowani na najgorsze. A tak właściwie wiesz jak im się udało dostać do Najwyższego? – Z tego co słyszałem to Mefistofeles zszedł 28 lat temu na ziemię jako dziewczyna imieniem Małgorzata. Przez całe życie postępował wbrew sobie. Co prawda nigdy nie przekroczył progu kościoła, ale żył zgodnie z dziesięcioma przykazaniami. Pomagał ubogim, udzielał się przy zbieraniu datków dla głodujących i pokrzywdzonych. Można powiedzieć, że zachowywał się wzorowo. Należy tutaj jeszcze wspomnieć, że odkąd skończył swoje ziemskie siedem lat uczył się gry na flecie. Często grywał i jak na śmiertelnika wychodziło mu to wspaniale. W momencie ukończenia 28 lat został brutalnie zgwałcony i zamordowany, prawdopodobnie przez wysłanego przez siebie złego ducha. Ciało Małgorzaty zostało pochowane na cmentarzu. Jak możesz się spodziewać życiorys był niemal nieskazitelny dlatego sprawa trafiła do jednego z nowicjuszy. To jasne, że bez wahania nieświadomie wpuścił Mefistofelesa do nieba. Nie można jednak biedaka obwiniać, kto mógł się spodziewać tak cwanego zagrania z ich strony. Normalnie żadna zła dusza nie powinna wytrzymać dłużej niż ułamek sekundy w niebie. Od razu spłonęłaby wiecznym ogniem. Nie wiadomo dokładnie jak Mefistofelesowi udało się wytrzymać tyle czasu, podejrzewam, że poświęcił do tego wiele milionów dusz. Było to niezwykle ryzykowne, ale się opłaciło. – No to już wiem jak się dostał do nieba. Domyślam się, że do pałacu po prostu się zakradł, ale jak to możliwe, żeby tak poważnie zranił Boga? – Zapewne wiesz, że dusze o klasie A i B mogą zabrać jedną ukochaną rzecz z ziemi jeśli zostanie ona pochowana razem z ciałem. Nie trzeba być geniuszem aby domyślić się, co było w trumnie z ciałem Małgorzaty – Flet? – Tak, jednak nie był to zwyczajny flet. Został w nim ukryty Czarny Sztylet, broń wykuta z krwi wszystkich upadłych aniołów. Jak głosi legenda krew czarnych aniołów krzepnie bardzo wolno, na dodatek musi się to odbywać w potwornie wysokiej temperaturze. Prace nad bronią musiały być zaczęte około tysiąca lat temu. Nic dziwnego, że tak się napracowali. Tylko taka broń ma szansę zranić Boga. I oto się stało. Mefistofeles wykorzystując naszą nieuwagę i cały bałagan jaki ostatnio tu panuje zrealizował po części swój plan. Nie przewidział jednak uniku, który wykonał Stwórca. Cios okazał się niebezpieczny, ale nie śmiertelny. Chwilę później Mefistofeles uciekający został złapany przez Gabriela na granicy nieba. Ten wykonał sprawny cios mieczem i odcinając czarnemu aniołowi głowę uszczuplił o jednego zastępy potępionych. – To straszne co się wydarzyło. Wiesz, zazdroszczę ci, że będziesz brał udział w walce. Też pragnąłbym stanąć do walki ze złem, pokazać bestii gdzie jej miejsce. – Oj Leon, no nie wiem czy jest do czego się spieszyć. Tylko Pan może dać ci znak, że nadszedł twój czas. Do tego czasu musisz czekać. Pamiętaj, że obowiązki tutaj na górze są równie ważne jak walka na dole. Przy obecnej sytuacji prawdopodobnie przeżyjesz chwilę dłużej niż my. *** {i}Był sobie król Był sobie paź i była też królewna żyli wśród róż nie znali burz rzecz najzupełniej pewna{/i} *** Anielskie trąby zaczęły dąć – Ostatni dzień świata zbliża się nieuchronnie

Ziemia zaczęła pękać. Na każdym z kontynentów pojawiły się kilkusetmetrowe szczeliny w ziemi. Początkowo zaczęły buchać z nich kłęby dymu. Czarnego, duszącego, niezwykle śmierdzącego dymu. To był chyba pierwszy dzień gdy prasa brukowa pisała prawdę. Podczas gdy media mainstreamowe rozpisywały się o spekulacjach na temat wewnętrznych trzęsień ziemi i chwilowego rozchwiania wnętrza planety pozostała część mediów zapowiadała koniec świata. Co prawda nie był to pierwszy koniec świata jaki zapowiadali, ten jednak był prawdziwy. *** Nie wszystkie marzenia udaje się zrealizować. Leon od zawsze chciał zostać archaniołem. Nie jest to jak się błędnie myśli zwierzchnik pozostałych aniołów. Archaniołowie to tak naprawdę elitarna grupa obdarzona cząstką mocy. Składa się ona z 43 śmiałków. W razie niebezpieczeństwa ze strony czarnych aniołów oni stają do walki z nimi. Jeśli zajdzie taka potrzeba gotowi także będą oddać życie wieczne w walce o dobro. Taka sytuacja do tej pory wydawała się mało realna. Wszyscy byli pewni, że do walki z bestią stanie Pan. W obecnej sytuacji oni muszą zająć jego miejsce. W niebie dużo aniołów nie zostało. Większość zleciała na ziemię. Tam trwała już regularna bitwa. Z powstałych szczelin wypełzały co rusz jacyś nowi słudzy bestii. Leon jako specjalista od leczenia został na górze, aby opatrywać rannych. Przysyłano ich co chwilę. Coś strasznego. Jak do tej pory jeszcze nikogo nie stracili, ale wiedział, że to tylko kwestia czasu. Najgorsze jednak, że siły zła rzuciły na pierwszy front najsłabszych. Jeśli walki będą toczone z takim rezultatem jak teraz to niebawem wszyscy polegną. *** Śliskie, długie, ohydne węże. To one pierwsze zaczęły wypełzać ze szczelin. Najmniejsze nie były większe od ręki, największe przypominały sznur autobusów połączony w potworną kolumnę śmierci. Syczały, wiły się i pluły jadem. To jednak nie ochraniało ich od unicestwienia. Świecące białym światłem miecze cięły skórę, niczym nóż wchodzący w masło wbijały się do czaszek stworów. Czyż to nie jest niezwykły widok, gdy obrońca dobra, wyobrażany często jako niewinne dziecko leżące na chmurce z harfą w ręku, trzyma w dłoni miecz by zadać nim kolejny już śmiercionośny cios. Zanim to zrobi przeciera wolną ręką twarz pozbywając się nadmiaru krwi, która powoli zaczęła spływać do oczu. Chwilę później otrzepuje także skrzydła, które w tym momencie są w większości już czerwone. Poprawia stopy, ślizgające się na wnętrznościach martwych już demonów. Kolejny cios… *** {i}Kochał ją król kochał ją paź kochali ją oboje i ona ich kochała też kochali się we troje{/i} *** Po lewej 43 Archanioły, po prawie 42 upadłe anioły. Po lewej 8 milionów anielskich legionów, po prawej 8 milionów diabelskich legionów.

Od niepamiętnych czasów było tak, że zło zawsze równoważyło dobro. Jedno bez drugiego nie mogło istnieć. Aż do tego dnia. Dnia końca, w którym wszystko miało się rozstrzygnąć. Zacięta walka na neutralnym terenie. Cios za cios. Unicestwienie za unicestwienie. Anielska krew zmieszana z demoniczną tworzyły zaskakująco dziwną jednolitą masę. Szarobrunatna maź była wszędzie. Pokrywała każdy zakątek gleby. Nikt…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Paczka od Boga — czytnik · opowiadania