Duchy · 6 min czytania
Pamiętaj żeby oddychać
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Pamiętaj żeby oddychać.
Za chwilę znowu zawitasz do nich. Nie wyrywaj się na siłę, bo ci to nie posłuży. Będziesz zdegustowana. Tam jesteś dużo młodsza, silniejsza. Nie podpierasz się laską. Na pewno jesteś zdrowa. Może nawet latasz? Może mnie słyszysz. A może nie chcesz? Masz tam te fontanny, o których wcześniej mówiłaś. Uśmiechnij się!
Nie przestawaj oddychać.
Pewnie ci tam dobrze. A ja chcę twojego dobra bardziej niż siebie samego żyjącego. Naprawdę. Więc trwaj sobie tam, jeśli to jest to, czego chcesz. Jeśli jest to to, co sprawia ci radość, to i ja jestem szczęśliwy z twojego powodu. Czy ja cię nie bombarduję tymi myślami? Czy to ci nie przeszkadza? Jakiś grymas rysuje sobie na twojej twarzy. Widzę cię! Milknę.
Oddychaj. Cały czas.
Część 22 / 2
Wiesz, że nie mam już dla ciebie świeżych bułek i owoców każdego poranka. Niedołężnymi palcami nie gram już tych kawałków na pianinie. Razem, nie możemy już biegać po plaży. Nigdy nie wejdziemy na Giewont, autostopem nie dojedziemy do Tybetu. Nie wejdziemy już razem do tego baraku, w którym się spotkaliśmy. My nie, ale ty możesz! Tam - do Auschwitz - możesz się przecież przenieść w mgnieniu oka. Wychodzą mi przed oczy obrazy tych maków, które jakimś cudem ukorzeniły się w tym piekle. Pamiętasz kiedy ci je podarowałem? Ktoś ci je od razu wyrwał i zjadł. Po raz pierwszy tam, zaśmiałaś się!
Nie zapomnij oddychać.
Więc gdzie teraz jesteś moja jedyna? Góry? Łąka? Morze? Pustynia? Ogród zen? Widzę cię w niebiesko-białych wodach. To niesamowite ale unosisz się na wodzie, niosą cię wysokie fale. Raz po raz, startujesz ku niebu, by za chwilę opaść z powrotem. Co ty? Skąd masz te skrzydła? Jak ty wyglądasz! Pasaże chmur, kłębowiska beztroski, strachy w śmiechu pogrążone. Rozmieszczasz te kwiaty na horyzoncie, przesuwasz gwiazdy, upiększasz te skaliste wyłomy, wybijasz góry pod niebo... Nie podoba ci się? Nie żartuj, że znów wszystko rearanżujesz! Nawet tutaj nie umiesz się powstrzymać? Oczywiście, nie mam ci tego za złe. Baw się jak najlepiej, proszę. Ładnie namalowałaś to słońce ginące w mroku . Nie będę pytał dlaczego jest fioletowe. To twoje sny. Nic mi do tego.
- Saro! Czekam, nie nalegam. - Jurku, już jesteś... Która jest? - Po dziewiątej. Salowa mówi, że spałaś dość długo. Nie miej mi za złe tego budzenia - za chwilę przyniosą śniadanie. Podnosi się na łokciach z ciężkim westchnieniem. Widzę ból. - Miałam wspaniałe sny Jureczku! Śniłeś mi się. Taki młody, jeszcze z tą śmieszną czupryną - uśmiecha się promieniście, porannie. - Opowiedz proszę. - Fontanny! Pamiętam mnóstwo promyków światła szalejącego w wąskich strumieniach wody, która tryskała z jakiegoś nieskończonego źródła. Nie potrafię tego