Biografia · 8 min czytania
Pamiętasz? To był sierpień...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pamiętasz te czułe noce? Nigdy wcześniej i nigdy później seks nie był tak czuły jak z tobą. Nie kochaliśmy się ciałami. Kochaliśmy się naszymi duszami, jednoczyliśmy się naszą miłością. Pamiętasz te noce? Te poranki? Te popołudnia gdy czekaliśmy na pociąg? Patrzyłeś na mnie ogromnymi czarnymi oczami, w których zamiast zastanej tam pustki teraz była miłość, bezinteresowna, najpiękniejsza, namiętna, czuła, na zawsze...
Teraz gdy słyszę słowo "rozkosz" myślę o twoich dłoniach. To one zawsze ocierały łzy z moich policzków, zanim znalazłam w torebce chusteczki już ich nie było, nawet ślady wysuszałeś wargami. Wkręcałeś palce w moje włosy, jakbyś nie chciał mnie nigdy wypuścić, wtulałam twarz w twoją twarz, wpijałeś się w moje usta z taką dzikością, moje ręce były już poza władaniem mojej głowy, wszystko wirowało, my wirowaliśmy, stając się jednym ciałem, jedną duszą, jedną miłością, jedną cudownością! Pamiętasz? Tylko tobie potrafiłam wtedy patrzeć w oczy. Najszczersza opinia. Byliśmy jedynymi ludźmi na świecie przez tą jedną chwilę. Był sierpień i było gorąco. Popatrzyłeś się na mnie czarno i zapytałeś co mam do zaoferowania. Miesiąc później dałam ci siebie, jeszcze dwa i dałam ci swoje ciało, które nie było już wtedy moje. Pamiętasz ten czas? Pamiętam twój wzrok, który za każdym razem jak wsiadałam do autobusu czułam tak długo... A te zapiekanki? A schabowy od Pani Anety? A eklerki? A lizaki? Zawsze przynosiłeś mi lizaki, znów czułam się jak mała dziewczynka, beztrosko. Kim byłeś? uzależnieniem seksualnym? Nie. Pierwszą miłością? Nie do końca. Tym jednym jedynym? Więc co będzie ze mną dalej? Czy pęknięte serce jeszcze pokocha? Co złego zrobiliśmy w poprzednim życiu, że nie jesteś teraz wtulony w moje serce? Pamiętam to wtulanie, szeptałam ci, że ono bije tylko dla ciebie. Pytałeś od kiedy, ja odpowiadałam, że od zawsze bo od zawsze Cię kocham, tylko wcześniej cię nie znałam. Jak to możliwe, wie tylko ten, kto to przeżył. Kim ja byłam dla ciebie? Aniołem. Kruszynką nieba. Z nieba? Najgorsze były tamte święta. Boże Narodzenie. Moja rodzina nie mogła pojąć, że mnie nie będzie. Twoja, że mogłabym nie przyjechać. Jadłeś sałatkę, a może to był karp. Nieistotne. Trzymałeś mnie za rękę. Zawsze trzymałeś mnie za rękę, cokolwiek się nie działo, czułam ciepło twojej dłoni. Nagle świat się dla mnie zatrzymał, pierwszy raz dostałeś przy mnie ataku, przyjechała karetka, dookoła nie było nic. Tylko twoja głowa na moich kolanach. Myślałam tylko "Żyj!", bez nadziei, bez emocji, jakbym przekazywała swoje własne życie dla ciebie, właśnie przez te kolana, przez tą głowę. Gdy się obudziłeś, powiedziałeś, że nigdy jeszcze nie widziałeś takiej rozpaczy jaką ja miałam na twarzy, a ja wcale nie byłam zrozpaczona, nawet nie byłam przestraszona. To nawet nie była dezorientacja. To chyba był ból, jakby coś we mnie miało za chwilę się rozpaść, jakbym cała ja miała się rozpaść. To minęło razem z widokiem twoich otwartych oczu. Od razu. Do tej pory nie rozumiem co się wtedy stało, wiem jednak, że tak jak ja, nie kochał wtedy nikt. Potem było już coraz gorzej. Uciekałeś, oddalałeś się, wymykałeś mi się z rąk. Seks stał się tylko seksem, pocałunki tylko wilgotną czynnością, dotyk jak powiew wiatru obojętny. Czasem wracałeś do siebie na jakiś czas, piliśmy wtedy piwo razem z twoim młodszym bratem, gdy tylko Ela szła spać. Ela... Śmierć twojej matki nie wpłynęła na mnie tak jak twoja wobec tego faktu obojętność. Wtedy pierwszy raz ci zagroziłam odejściem. Nawet twoi bracia cię wtedy prosili, pamiętasz? W ten sam dzień, w kilka godzin po pogrzebie, znów ćpałeś z kolegami. A ja znów płakałam.…