Erotyka · 16 min czytania
Pamietnik
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
III część Pamiętnika
Poniedziałek 2004-09-20 17:49
Czemu trzecia część? Sam nie wiem, to jakaś potrzeba... taka sama dla siebie. Może dlatego, że dużo zmian zdarzyło się w moim życiu. Skończyłem szkołę. Zerwałem z dziewczyną z którą chodziłem przez prawie dwa lata. Zacząłem się spotykać z Ewą. I wiele innych przypadków. Kolejny etap życia... A jak mi jest? Tak jak zawsze smutno, nijako, bezbarwnie, czczo... z Ewą spotykam się już miesiąc. Widzimy się co dwa dni, bo na to mi pozwala praca... ale to takie dziwne, nie wiem które z nas boi się bardziej tego związku. Ja czy Ona... oboje po jakichś przejściach, oboje ćwierć wieku przeżyli... taki związek chorych Dusz... boję się że to nie to, że to za małe prawdopodobieństwo, że na kolejny już mi nie starczy siły i to może być ostatni raz kiedy się zdecydowałem na kobietę. Może Ona ma to samo i dlatego tak się „szczypiemy”. Dziwnie jest bardzo... i ja się z tym źle czuję i Ona. Jeszcze nie rozmawialiśmy, nawet Jej nie pocałowałem, choć mam na to taką ochotę, że czasami aż mi trudno wytrzymać... Ewa to w ogóle bardzo ładna dziewczyna. Teraz zaczynam to zauważać. Kiedyś jechaliśmy na grilla do Magdy do Warszawy. Rozpuściła włosy... trzy razy hamowałem z piskiem opon i centymetry dzieliły mnie od rozbicia samochodu... jechałem jak ostatnia sierota. Ale nie mogłem oderwać wzroku. Jak się już na Nią spojrzałem to tak zostawałem i jechałem na oślep... aż mi się zaczęło robić głupio. Jest chora... ma problemy z żołądkiem dziś idzie do gastrologa, nie może jeść, żywi się jakimiś bezami, paluszkami i wodą mineralną... lubi jeść ciasto, placki, i takie tam jakieś słodkości. 2 października idziemy na wesele do Pawlaka i nie wiem jak wytrzyma na widok stołów uginających się od jedzenia. Wyściskał bym Ją i wycałował... ale nie mogę... może kiedyś...
Piątek 2004-09-24 12:14
Jadę dziś do Małgosi... rozliczyć się z przeszłości; oddać Jej książki, odebrać swoje rzeczy i zostawić Ją na zawsze. Ale to życie jest dziwne. Takie surowe. Jest to pierwsza osoba, która mnie kochała, którą ja mogłem pokochać, a z którą nie mogę być szczęśliwy. Ma „prawie” wszystko, a nie można kogoś „prawie” kochać. Nie wyobrażam sobie jak bardzo Ją skrzywdziłem i jak bardzo Ona musi cierpieć. Powiedział mi to Pawlak. On męczył się rok, kiedy go zostawiła Aśka. Cały rok... to wieczność to jakaś część życia... widziałem Małgosię w Deja Vu. Była na dyskotece, bawiła się, a jednak była jakaś zamyślona, ciągle kogoś szukała, odwracała się od grupy kolegów i koleżanek, z którymi przyszła... nie wiem sam czy sobie to kiedyś wyjaśnię... jakoś wytłumaczę i wybaczę.. czy Ona mi kiedyś wybaczy. Jestem („jestem”) teraz z Ewą... Kim jest Ewa? Sam nie wiem i Ona sama nie wie. Ma to czego Małgosia nie miała i nie ma tego co miała Małgosia... jestem z Nią chyba dlatego, że to ostatnia taka dziewczyna na świecie... ostatnia, która się szanuje... ale czy jest zdolna jeszcze z kimś się związać, czy jest zdolna kogoś pokochać?
Cześć Agniesiu: Przepraszam, że Ci nie odpisałem na Twojego smsa ale byłem trochę zajęty, a do odpisania na to co mi wysłałaś potrzebuję trochę czasu i spokoju (wiesz jak wolno mi się myśli)... - Ufaj Bogu i temu że to wszystko ma sens i do czegoś prowadzi, wyobraź sobie że ten obraz wokół Ciebie tworzy Szatan, który faktami z życia próbuje Ci uświadomić, że to co stworzył Bóg jest złe. Tylko niewielka część tego co widzimy i zauważamy dotyczy bezpośrednio nas. Wydaje mi się że w Twoim życiu brakuje celu. Ucieszyłem się jak niedawno powiedziałaś mi że chciałabyś mieć dziecko... Trudne to w tych czasach i niekiedy niemożliwe ale to można sobie postawić jako cel życia. Kierować tak, aby znaleźć czas na wszystko co ważne, na czytanie książki, na rower, pamiętnik, spacer, na wszystko co lubisz... Dziś rano byłem u lekarza. Czekałem w poczekalni na swoją kolej... jest poniedziałek, więc miałem świeżutkiego Newsweeka, totalny luzik. Jakaś starsza pani spytała się mnie czy ją przepuszczę bo... coś tam, nie pamiętam. Wiesz co jej odpowiedziałem? – powiedziałem jej: proszę, mi się nie spieszy... he he. Nie odpowiedziałem jej z grzeczności, tak było, po co się spieszyć. Nawet ostatnio zacząłem wolniej chodzić, „dokładniej” myślę i jest mi jakoś lepiej... polecam kurację. Czemu mamy ciągle biec, mieć włączony telefon i ciągle coś załatwiać. Ja usiadłem, i żyje mi się lepiej. Cieszę się że pracuję. Mam jakieś plany. A dziś nawet znalazłem czas na rower... wiesz gdzie byłem? – tam gdzie chodziłaś boso. Jest północ zrobiłem wszystko co miałem zrobić, jestem o krok bliżej do zrealizowania mojego celu, każdy dzień ma taki być... Sama mi kiedyś napisałaś „gdy zrywa się wiatr wątpliwości, przestajemy latać...” – jeżeli ptak nie lata, skrzydła mu słabną i potrzebuje więcej mobilizacji i ćwiczeń żeby się znów wzbić... Będziemy się tak pocieszać nawzajem i zanim się obejrzymy... nie dokończę... No więc uszy do góry i masz mi przysłać smsa, że Ci lepiej...
Część 22 / 2
Wtorek 2004-09-28 10:33
„Jak po nocnym niebie sunące białe obłoki nad lasem, jak na szyi wędrowca apaszka szamotana wiatrem...”- tak mi się jakoś zaśpiewało. A propo śpiewu, w najbliższą sobotę Pawlak się żeni. Z Kamilą, wczoraj podpisaliśmy jakieś papierki i wg Kościoła są już małżeństwem... Wykończyli dom, ale żadne z nich nie ma jeszcze pracy, ciekawe z czego będą żyli... Tak jest ze wszystkim, niczego nie da się teraz zaplanować, bo nie ma tej cholernej pracy. Nie wiem jak to będzie. Co u mnie? Widziałem się z Małgosią, oddaliśmy sobie wszystkie rzeczy. Zmieniła się. Nie da się jednak zmienić jednego i dlatego nie będę z Nią nigdy szczęśliwy... Jestem z Ewą... jestem? Sam nie wiem, czasami się spotykamy, poznajemy... ale to takie dziwne, mi się jednak podoba, nie jest to na siłę, takie szybkie, ale spokojne i myślę że będzie dobrze. Poczekam bo wydaje mi się, że warto... Idę z Nią na wesele do Pawlaka, ciekawe jak to wszystko będzie wyglądało...
Ja Ewie:
Wiesz co jest jednym z cięższych grzechów w naszym życiu? To to, że wierząc w Boga, przestajemy wierzyć w sens życia, w to co On stworzył, w to jak to wszystko ułożył i w to, że każdy z nas żyje po coś. Nie można przejść przez życie ot tak sobie, bez celu, marnując największy Dar od Boga... Trzeba zaufać Bogu i temu że to wszystko ma sens i do czegoś prowadzi, wyobraź sobie że ten obraz wokół Ciebie tworzy Szatan, który faktami z życia próbuje Ci uświadomić, że to co stworzył Bóg jest złe. Tylko niewielka część tego co widzimy i zauważamy dotyczy bezpośrednio nas. Wydaje mi się że w naszym życiu brakuje celu. Przecież mamy wolną wolę i jedyne co trzeba zrobić to potrafić pokierować życiem tak, aby znaleźć czas na wszystko co ważne, na czytanie książki, na rower, spacer, na wszystko co lubisz... A co my robimy? Nic zamartwiamy się rzeczami, które są ważne ale nie najważniejsze. Pewnie powiesz, że łatwo mi to mówić, bo nie mam takiego problemów jak Ty... może i tak jest ale mi jest łatwiej zauważyć pewne rzeczy. Ok. kończę ten smutny wpis... Mam tylko ciągle to wrażenie, że poznaliśmy się w nieodpowiednim momencie... a może życiu...
Niedziela 2004-10-03 15:42
I po weselu Pawlaka... w skali od 1 do 10 było na 5... muzyka była do bani, nawet nie zaśpiewali mi gorzkiej wódki ze starszą. Ale się skończyło, mam delikatnego kaca. Co do Ewy, bo to z Nią byłem na weselu... hm wyglądała ślicznie, jest naprawdę ładną dziewczyną i chyba nie mogę się z Nią spotykać bo się w Niej zakocham. Ma wszystko co potrzeba jest do szczęścia. Jest czystą kobietą z zasadami, o których chyba nikomu się nie śni. Problem jest jednak inny.