Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 10 min czytania

Pamiętnik kierowcy angielskiego autobusu 3

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

CSI – Portsmouth

Mijam go czasami kilka razy dziennie. Kiedyś podnosiłem rękę i machałem w przyjaznym geście jakim pozdrawiają się kierowcy. Nigdy nie pomachał. Zawsze patrzy się przed siebie w jakiś odległy punkt. Nie patrzy w lusterka nie spogląda na boki. Jego zimny wzrok przyprawia mnie o dreszcze. Nie znam go chociaż pracuje w naszej firmie ale jest z innego oddziału. Nie wiem jak ma na imię więc nazwałem go John Doe. Gęste, krotko obcięte włosy, grzywka na bok, twarz ogolona dokładnie, wąskie zaciśnięte usta i te straszne oczy, które wyrażają absolutnie nic. Krawat zaciśnięty wysoko, koszula dokładnie wyprasowana. Jest zadbany wręcz pedantyczny, lecz co kryje jego mozg? Jakie myśli? Gdyby można było podłączyć jego mozg do projektora holograficznego zobaczylibyśmy obraz piekła Dantego, krew, ogień, rozpacz i cierpienie. Od samego początku przerażała manie ta postać, kierowcy, seryjnego mordercy. Wiedziałem, wiedziałem. Skąd? Dlaczego? Nie potrafię wytłumaczyć.

Zbliżał się wieczór. Było to gdzieś w połowie listopada. Wybraliśmy się na spacer brzegiem oceanu. Szliśmy od SPP w kierunku Eastney. Ja na skraju fal, lubię uciekać przed małymi falami, które oblewają mi stopy. Czasami coś znajduje, nie są to skarby ale morze zawsze coś wyrzuca na brzeg coś niespodziewanego jak np. długopis Parkera, który znalazłem w lecie. Po oskrobaniu i wyczyszczeniu z piasku służy mi do dziś. Jednak tego wieczoru znalazłem coś innego ...zupełnie innego. Dorota szła górą a ja dolina. W połowie odległości pomiędzy nami coś leżało. Duży pakunek. Podszedłem bliżej. Do znaleziska zbliżała się tez starsza kobieta. Szla z naprzeciwka. - Co to? - zapytała. - Plecak – odpowiedziałem. - Patrz co znalazłem – krzyknąłem do Doroty – chodź tu szybko. Starsza pani zaczęła odgarniać morszczyny, które obrosły plecak. Wtedy zauważyłem coś co w pierwszej chwili zaskoczyło mnie. To był plecak z Firsta! Taki jakie otrzymaliśmy pól roku temu razem z uniformami. To nasz plecak. Bez zastanowienia podniosłem go za uchwyt. Był cholernie ciężki. - Co to? - zapytała teraz Dorota. - Patrz, to plecak taki jak mój – odpowiedziałem. - Skąd on tu się wziął? Starsza lady zaczęła grzebać przy plecaku. - Chwileczkę. Nie boi się Pani? - zwróciłem jej uwagę. Coś mnie ostrzegło. Nie wiem co, ale nagle poczułem chłód. - Nich Pani to zostawi – krzyknąłem bez zastanowienia. - Co Pan! Zobaczmy co tam jest w środku- odpowiedziała kobieta. Rozsunęła zamek i cofnęła się o krok zatykając ręka usta. - Dorota – krzyknąłem – dzwon na policje. Nie wiem dlaczego. Przecież nie widziałem co jest w środku? Nie wiem jak. O co Ci chodzi? Jaka policję? - 999 – powiedziałem - Nie zbliżaj się tutaj. Starsza kobieta się trzęsła. Podszedłem do niej i odciągnąłem na bok. Katem oka zerknąłem do środka plecaka. W środku była odcięta ludzka głowa. Tak jak się spodziewałem. Skąd? Dlaczego? Myśli krążyły mi po głowie, nogi zrobiły się jak z waty. Odebrałem telefon od zony i łamaną angielszczyzna zacząłem tłumaczyć gdzie jestem i co znalazłem. Dosłownie po kilku, może kilkunastu minutach zjawił się pierwszy radiowóz. Dwóch policjantów zbliżało się do nas. Byliśmy przerażeni. Jeden z policjantów zwrócił się do mnie, drugi podszedł do plecaka. Byłem tak zdenerwowany, nie mogłem wydobyć z siebie słowa. Przeprosiłem go i poprosiłem, ze zadzwonię po syna, gdyż on doskonale mówi po angielsku i będzie pomocny. Policjant zgodził się i po krótkiej rozmowie zabrał nas z plaży w kierunku samochodu. W tym momencie pojawiły się następne wozy policyjne jadące na sygnale. Mateusz- mój syn zjawił się po jakiś dwudziestu minutach. Policjant poprosił nas do komisariatu. Pojechaliśmy cala czwórką. W tym czasie widziałem jak cala plaże otoczono taśma policyjna, włączono reflektory. Mnóstwo rożnych samochodów- jak w filmie. Ja nie mogłem się uspokoić. Szybko oddaliliśmy się z miejsca przestępstwa. Nie mogłem dojść do siebie. Odpowiadałem na pytania. Mateusz tłumaczył. Trwało to jakie półtora godziny. Na koniec zostaliśmy zwolnieni a policjant zapytał czy może nas odwieść do domu. Podziękowałem i powiedziałem, ze nie jest to konieczny, gdyż mieszkamy nie daleko i chce się przejść. Wróciliśmy do domu. Nie było końca rozmów. Chciałem się położyć i zasnąć. Nie było to takie proste po tych wszystkich przeżyciach. Jedno miałem w głowie. Plecak z Firsta. Nie dawało mi to spokoju. Postanowiłem, ze jutro pójdę na policje i powiem wszystko to co nie daje mi spokoju i co podejrzewam. Rano ogoliłem się dokładnie, ubrałem koszulę i krawat. Poszedłem na komisariat. Przedstawiłem się i…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%