Pisarstwo · 7 min czytania
Pamiętnik (nie)zwykłej Idy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Cześć, to moje pierwsze opowiadanie.. Napiszę coś w stylu pamiętnika, opowiadać on będzie o życiu zakręconej nastolatki- Idy, borykającej się z jej problemami. Troszkę się stresuje :P Ale liczę na szczere i subiektywne komentarze.
Cześć, nigdy wcześniej nie pisałam pamiętnika, więc nawet nie wiem od czego mam zacząć.. : ) Ale chyba na sam początek powinnam się przedstawić a więc jestem Ida, mam 15 lat i nie wyróżniam się niczym szczególnym wśród koleżanek. Jestem szczupłą dziewczyną o ciemnych oczach i brąz włosach, uwielbiam siatkówkę i inne gry zespołowe. Mieszkam w małej wiosce, gdzie wszyscy się znamy. Do szkoły(gimnazjum) muszę co dzień podróżować autobusem ok 10 km.
Tak właśnie, od gimnazjum wszystko się zaczęło.. do tej pory byłam normalną dziewczyną a jedynym moim problemem było nie nauczenie się na sprawdzian.. od 13 roku życia zaczęłam pracować, moi rodzice nie byli przekonani, że to najlepszy pomysł ale od zawsze radziłam sobie sama więc raczej nie wpłynęli na mnie, tak wystarczająco, abym zmieniła zdanie… Moje zajęcie nie jest ciężkie i sprawia mi przyjemność.. dalszą edukację również wiąże z pracą przy zwierzętach.
Pierwsze dwa lata gimnazjum były ciężkie, kłóciłam się z koleżankami, nie mogłam z nikim dojść do porozumienia. Czułam się okropnie, wydawało mi się, że nikt mnie nie lubi i traktowałam każdego jak wroga. Nie dawałam sobie sama ze sobą rady, aż wreszcie podczas wakacji poznałam Pawła. Spędzaliśmy ze sobą wiele czasu, traktowałam do jak przyjaciela mogłam powiedzieć mu wszystko. Przy nim czułam się na prawdę szczęśliwą i docenianą osobą. Spotykało nas wiele przygód. W te wakacje moje życie i ja sama diametralnie się zmieniłam. Ciągle się uśmiechałam i tryskałam energią. Tamtych wakacji nie zapomnę już nigdy.
Jak to po wakacjach następuje rok szkolny. Kontakt z Pawłem jakoś się urwał, ostatni rok gimnazjum, dużo nauki, po szkole praca i kłopoty w domu. Tata zachorował, co miesiąc około 1,5 tygodnia leżał w szpitalu a cały dom i rodzeństwo na mamy głowie. Była nie miła atmosfera, często kłóciłam się z braćmi.. nie dawaliśmy sobie sami bez taty rady. Musiałam zrezygnować z pracy, słabo się uczyłam, jeszcze poczułam, że bardzo brakuje mi Pawła, przeszywał mnie ogromny ból i tęsknota za nim, akurat wtedy gdy najbardziej potrzebowałam wsparcia zostałam sama. Jak zawsze. Późno chodziłam spać, wcześnie rano wstawałam, nie miałam na nic siły. To trwało aż do Świąt Bożego Narodzenia. Ciągłe kłótnie, konflikty. Byłam sama ze sobą, brak jakiegokolwiek wsparcia. Nie radziłam sobie z problemami, ciągle chodziłam zapłakana i było mi strasznie źle na duszy. Kilka dni przed świętami tatę złapało serce i znowu pojechał do szpitala. Mama załamała się kompletnie, rodzeństwo też. Nie mogłam patrzeć jak wszyscy cierpią, wzięłam cały ciężar przygotowywań do świąt na własne barki. Wszystkich pocieszałam. Piekłam ciasta, smażyłam ryby. Nikt tego nie doceniał ale nie o to mi chodziło. Musiałam wziąć się w garść i skończyć tą całą sytuacją i myślami `nie dam sobie rady`, `jestem baznadziejna`. Gdy wszystko było gotowe a w domu posprzątane na błysk, mieliśmy zasiąść do wigilii i nagle w drzwiach domu…