Psychologia · 13 min czytania
Pamiętnik samobójcy - tydzień pierwszy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
22 luty 2007r.
Mój pierwszy wpis w pamiętniku. Właściwie to mój pierwszy pamiętnik. Zakładam go bo Chudy tak chciał. Nigdy nie udało mi się tego zrobić za jego życia, więc zrobię to teraz. To już tydzień odkąd popełnił samobójstwo, a ja dalej nie przyzwyczaiłem się, że jego po prostu nie ma, chyba nigdy się nie przyzwyczaję. Chudy umierał wolno, chyba nie o to mu chodziło. Zjadł z 50 tabletek niewiadomego pochodzenia i po paru godzinach było już po wszystkim. Był człowiekiem wygranym na starcie, kasa, rodzina, a mimo to przegrał. Gdyby jeszcze przegrał w jakimś dobrym stylu, takie niby pokolenie nic, ale Chudy był w pierwszym pokoleniu, które było mocno do przodu, gdzie nie spojrzę sami wygrani, aż się niedobrze robi. Czasami wieczorami żalił mi się, że życie jest niesprawiedliwe, co najdziwniejsze nie dla niego, lecz dla tych co nie mają tyle pieniędzy. Chudy oddałby im wszystko, niestety tylko w marzeniach, a tak naprawdę ćpał dniami i nocami żeby tylko poczuć się lepiej. Kiedy byliśmy mali wszystko było inne, Chudy nawet nie wiedział jakim jest szczęściarzem, wszyscy byli równi, no może poza dziewczynami. Może teraz trochę o mnie. Wstałem umyłem się, poszedłem do szkoły i wróciłem jak każdego dnia i to chyba wszystko. Gdyby nie Chudy ten pamiętnik by nie powstał, no bo o czym mam pisać? Jestem zwyczajny w pełnym tego słowa znaczeniu, już lepiej pisać o moim chomiku. Wydaje mi się, że ma więcej jedzenia w ustach niż zjadł przez całe życie, być może z tym jedzeniem w ustach umrze. Lubię muzykę jak wszyscy, lubię też udawać świra jak wszyscy. Nie lubię śmiać się i rozmawiać, ale robię to jak wszyscy. Tylko czy wszyscy to lubią?
23 luty 2007r.
„Coś nie tak? Czujesz, że coś przeszkadza? Nie musisz drapać. Wystarczy ORBIT PROFESSIONAL WHITE.” A może ja lubię drapać, a jak nic mi nie przeszkadza to co? Pewnie nie mogę zjeść gumy, ale z drugiej strony po przeżuciu takiej gumy ma się zęby „białe i mocne jak u bobra”. Bóbr nie ma białych zębów, żółtych też nie. Zęby bobra są… pomarańczowe. Dziwny ten drugi wpis, chyba wysunąłem na pierwszy plan to co najważniejsze w moim życiu czyli rozkładanie na czynniki pierwsze reklam telewizyjnych. Dzisiaj trochę myślałem i doszedłem do wniosku, że przydałoby się przywitać z moim zeszycikiem. Ciężko powiedzieć ile mam lat, rodzice twierdzą, że 17 i tej wersji będę się trzymał. Moja koleżanka np. również oficjalnie ma 17 lat ale ciężko dostrzec jej twarz spod makijażu więc może oszukiwać. Z fałszem i oszustami trzeba walczyć. Ogólnie ostatnio jest moda na różne walki: z narkotykami, z agresją, z nietolerancją. Nie powinniśmy tolerować nietolerancji. Powinniśmy zamykać faszystów, rasistów itp. w więzieniach i niech w kamieniołomach pracują. Może sami powinniśmy się zamknąć w więzieniu, a czy tak właśnie nie robimy? Co za różnica, z której strony jest kłódka, skoro kraty są te same. Wracając do mnie, odkryłem, że nie jestem taki w stu procentach przeciętny, mianowicie potrafię grać na gitarze. Nawet w zespole gram, tylko wokalisty nie mamy, ale jak już się znajdzie to będzie zapewne najlepszym wokalistą w okolicy. Tak twierdzi Martin a on zna się na ludziach. Miałem pisać dla Chudego, więc na końcu będą jego słowa wypowiedziane przed śmiercią, chyba nie zdawał sobie nawet sprawy, jak mądre były to słowa, wypowiedział swoje ulubione zdanie: „Nie pierwszy i nie ostatni raz”.
Część 22 / 2
24 luty 2007r.
Dzisiaj miałem bardzo męczący dzień. Do południa siedziałem sam w domu, a po południu przyszła Eliza. Wbrew pozorom siedzenie samemu w domu jest bardzo męczące, przynajmniej dla mnie. Gdy już wszelkie rozrywki stają się beznadziejnie nudne, zaczynam się zastanawiać, ile razy kogoś skrzywdziłem, czy czegoś w życiu nie powinienem zmienić, lub czy inni mnie lubią, a to udręka. Na szczęście wyratowała mnie Eliza, która przyszła na kawę. Mimo iż przyszła na kawę piliśmy jak zawsze herbatę bo oboje ją lubimy. Eliza była tego dnia smutna, ona zawsze jest smutna, czasami jest smutno zdziwiona lub nawet smutno radosna, ale jednak smutna. Mam wrażenie, że gdyby przypomnieć jej, że jest smutna w momencie uśmiechu miałaby wyrzuty sumienia. Z Elizą znamy się od podstawówki i bardzo ją lubię, należy do osób, które są wiecznie potrzebujące i wymagają opieki, a każdy lubi się kimś opiekować. Jeszcze te podziękowania z łzami w oku za każdą przysługę, aż chce się być uczynnym. Między nami istnieje taki rodzaj przyjaźni, że gdy w pokoju zalegnie cisza to może ona trwać wieczność a nikt się nie przejmuje i nie zastanawia co by tu powiedzieć. Rozmawialiśmy o wojnie w Iraku, Elizy brat pracuje tam dla jakiejś firmy budowlanej. Kogo nie spytać dlaczego Amerykanie napadli na Irak, odpowiada „Dla ropy oczywiście, tylko opinia publiczna została zmanipulowana”. Tak jakby widzieli żołnierzy amerykańskich z dużymi kanistrami ropy. A może tak po prostu prezydent USA stwierdził, że o jednego dyktatora za dużo na świecie? Tylko czy wtedy mógłby rozpętać to piekło i zabić tylu Irakijczyków? Według „opinii publicznej” tak, więc szukają jakiegoś innego powodu np. chęć posiadania złóż ropy naftowej. Irakijscy zamachowcy są dla mnie pseudoterrorystami, bo niby sieją terror, tylko czy aby na pewno w USA?
25 luty 2007r.
Miłość jest ślepa, owszem, nie dostrzega tego co w środku. Niektórzy mówią „Ja nie patrzę na wygląd, nie interesują mnie te wymalowane panny”. Tyle, że one nie są ładne tylko żałosne jak dla mnie, nic więc dziwnego, że się nikomu nie podobają. Martin, gitarzysta i jednocześnie „szef” naszego zespołu twierdzi, że skoro miłość jest ślepa musi mieć dużo szans na trafienie. Dzisiaj graliśmy trochę u Stacha w garażu i Martin przyszedł z nową dziewczyną, była inna niż wszystkie do tej pory, paradoksalnie każda kolejna jest inna od pozostałych. Brunetka, skąpo ubrana, ale nie wyzywająco, przynajmniej nie dla mnie, jeśli ktoś przechadza się po Krakowie to wie co znaczy wyzywający ubiór. Jednym słowem miła, młoda dziewczyna. „Miła”, zauważyłem, że w odniesieniu do niektórych dziewczyn można użyć tego słowa przed jakąkolwiek rozmową. W ogóle na większość osób wystarczy spojrzeć i wie się praktycznie wszystko o jej charakterze, można się okłamywać, że tak nie jest, tylko po co? Oprócz Martina, mnie i Stacha gra z nami jeszcze basista, ma na imię Jacek, a wołamy na niego Tomek. To głupie, ale zbliża…