filozofia · 2 min czytania
Pan Maruda na kwarantannie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Łażę po mieszkaniu, nudzę się straszliwie. Ja się emerytom już więcej nie dziwię.
Balkon odwiedziłem, w oknie posiedziałem, łóżko okrążyłem, z ścianą rozmawiałem,
do kuchni polazłem szukać tam natchnienia, łażę teraz w koło z poczuciem pragnienia.
Głodny jakiś jestem, ciągle w szafkach szperam, otwieram, zamykam, szufladami strzelam.
Nie chcę jeść cukierków, brzuch mi po nich rośnie, ćwiczyć mi się nie chce, wyglądam żałośnie.
Część 22 / 2
Napoje słodzone też nie pomagają, wielkie fałdy tłuszczu życie uprzykrzają.
Warzyw jadł nie będę- przecież bez przesady. Kupiłem cytryny - nie chcę lemoniady.
Herbatę wypiłem, kubek brudny stoi, coś się w nim wylęga i mnie niepokoi.
Nie jem winogrona, pestki w zęby włażą, gorących posiłków bo mnie w