Psychologia · 2 min czytania
Pan Telefon
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pan Telefon nocą sobie chadza. Chadza, hyca, pląsa. Po starym mieście. Uliczkami, zaułkami. Ale najbardziej lubi po dachach. No cóż... Na starym mieście, dom stoi przy domu. Dachy złączone. Pan Telefon - hyc, tup-tup! - z dachu na dach.
***
Pan Telefon, stary i nie taki chudy, stąpa po dachówkach wolno i ostrożnie. Dachówki nocą są bezbarwne, szare. Bywa, że granatowe. Granatowe kominy, rynny (co skrzypią i brzęczą, gdy pacnąć, nadepnąć) I kostka brukowa jest szara, śliska, wilgotna i twarda. No i zupełnie nieważna dla kogoś na dachu.
***
Pan Telefon dostrzega, że nic nie jest tak jak za dnia. Poczynając od tego, że za dnia Pan Telefon nie łazi po dachach. Robi co innego, gdzie indziej. Nocą powietrze jest inne. Inny wiatr niesie inną melodię. Jazz na pięć klaksonów i syrenę. Jeśli zeskoczyć na gzyms, balkon,…