Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

militaria · 7 min czytania

Pancerne znalezisko

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

-Wojtuś! - wołała mama z przedpokoju do syna, znajdującego się na piętrze w swoim pokoju. -Tak?! - odpowiedział na wezwanie chłopak. -Wychodzimy z tatą. Wrócimy późno. Zamknij drzwi na klucz i nikomu nie otwieraj. -Dobrze mamo! Rodzice wyszli i zamknęli za sobą drzwi. „O tak! - ucieszył się – Sam w domu!” Zszedł na dół, zamknął drzwi na klucz i udał się w stronę salonu. Zapalił światło i spojrzał na zegar stojący na kominku: dwudziesta pierwsza. Wyjrzał przez okno. Było ciemno. Usiadł na kanapie i włączył telewizor. Leciał mecz. Wojtek rozsiadł się wygodnie i zaczął podziwiać widowisko. Po chwili wstał z kanapy i udał się do kuchni. Wyciągnął z szafki chipsy. Nagle Wojtek usłyszał dźwięk spadających garnków. Wstał z kanapy i ruszył w stronę kuchni. Spojrzał na podłogę. Leżały tam dwa garnki. Podniósł je i postawił na kuchence. Wyszedł z kuchni i zobaczył, że na środku salonu stoi duch. Wojtek przeraził się. Duch miał na sobie hełmofon, ubrany był w czarny kombinezon. Twarz miał brudną. -Cześć – powiedział rosyjskim akcentem duch do Wojtka. -Dzień dobry – odpowiedział przerażony chłopak. - Kim pan jest? -Jestem Władymir. -Skąd się pan tu wziął? -Walczyłem na tych terenach podczas drugiej wojny światowej. Ja i moi koledzy z czołgu polegliśmy tu. Chodzi mi o to, że nikt nas nie odnalazł. Nasze ciała gniją we wraku naszego wozu, który teraz znajduje się pod ziemią. Chcę, abyś mi pomógł. -W czym? -Wskażę ci miejsce, w którym znajduje się wrak. Odkopiesz go, wyciągniesz z niego moje ciało i ciała moich zmarłych towarzyszy, apotem powiadomisz policję o tym, co znalazłeś. Rozumiesz? -Tak. Jest pan Rosjaninem? Władymir uśmiechnął się. -Tak, przyjacielu. Walczyłem w armii radzieckiej. Weź łopatę i latarkę i chodź ze mną. Pokażę ci gdzie masz kopać. Wojtek pobiegł do pokoju po latarkę. Gdy ją wziął, wyszedł z domu, skierował się do szopy i wziął z niej łopatę. Władymir cały czas podążał za nim. Było ciemno. Po pięciu minutach Wojtek był już gotowy. -Za mną -powiedział Władymir „Co to ma być?” - zadawał sobie to pytanie Wojtek podczas drogi. Zatrzymali się pod lasem, obok wielkiego kamienia. -Jesteśmy na miejscu – oznajmił Władymir, po czym wziął do ręki patyk, leżący obok kamienia, i narysował na ziemi wielki prostokąt. Wojtek przyglądał mu się cały przerażony. „To tylko sen” - mówił sobie w duchu. -Tu masz kopać – powiedział Władymir, wskazując na narysowany przez niego prostokąt. Wojtek rozpoczął kopać. Władymir przyglądał mu się, co chwila spoglądając na okolicę. Chłopiec kopał to coraz głębiej. W pewnym momencie Wojtek uderzył łopatą o coś metalowego. Opadł na kolana i zaczął odgarniać ziemię rękami. Była to okrągła kopuła z włazem. „T-34 - pomyślał. - To wieżyczka dowódcy” -Co jest? - spytał Władymir. -Jest – odpowiedział Wojtek. Chwycił za właz i szarpnął go z całej siły. Otworzył się. Wojtek wyciągnął z kieszeni latarkę, zapalił ją i wszedł do środka. We wnętrzu czołgu było ciemno i bardzo zimno. Panował straszny smród. Wojtek usiadł na siedzeniu obok działa i rozejrzał się. Na ścianie po lewej stronie wisiały dwa…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%