Akcja · 11 min czytania
Pandora odc. I
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ok ludzie – zaczął ostatnią odprawę przed akcją Albinos. Ubrany był w lekki czarny mundur polowy Pandory. – Omówmy to jeszcze raz dla pewności – Wskazał palcem holograficzną mapę unoszącą się w powietrzu i połyskujący delikatnym błękitem. Przedstawiała ona dokładny fragment osiedla domków jednorodzinnych na południe od centrum miasta. – Naszym celem jest ten dom specjalnym pilotem sprawił że jeden z domków jednorodzinnych zmienił kolor na niebezpiecznie czerwony. – Mózgowcy z technologicznego przypuszczają że jest ich tam czterech a wydruk termiczny potwierdza to – poprowadził spokojnym spojrzeniem swoich czerwonych oczu po zebranych przy stole. Było ich w sali odpraw ośmiu i wszyscy ubrani w lekkie mundury polowe Pandory. Ich oczy ze typowym dla łowców skupieniem wpatrywały się w przybliżenie budynku. Byli agentami terenowymi Pandory i mieli tej nocy zapolować na dilerów narkotyków. Twarze jak kamienne maski a oczy czujne. Albinos kliknął na pilocie kolejny przycisk sprawiając że plan miasta znikną a zastał tylko powiększony kilkukrotnie hologram domu gdzie mieli przebywać dilerzy. Budynek wyglądał dokładnie jak wszystkie inne domki. Piętrowy z garażem i małym ogródkiem za domem. – Wchodzi nasz czterech a reszta zostaje w obwodzie pilnując dróg ucieczki. – Nie uciekną – zapewnił go gorliwie jego zastępca Wolf. Był on wilkołakiem o typowej dla jego gatunku budowie ciała. Szerokie ramiona, dłonie jak bochenki chleba i czujne spojrzenie. Wolf dobijał już do czterdziestki ale swoją budową potrafił wprawić w kompleksy wiele młodszych od niego wilkołaków. Miał szeroką szczękę, szlachetny nos, błękitne oczy i świeży zarost pod nosem. Zmarszczki w kącikach ust świadczyły o jego skłonności do uśmiechania się. – Jasne że nie – poparł go lojalnie Snow. Był on elfem i dowodził drugą drużyną. Przystojny mężczyzna o skośnych dużych oczach, szpiczastych uszach i smukłym ciele. Miał krótkie czarne włosy i oczy koloru mlecznej czekolady. – Ja i Wolf podchodzimy do drzwi frontowych pod kamuflażem – mówił spokojnym głosem Albinos. – Spiker i Talon zakradną się na tyły domu – spojrzał na dwójkę podobnych do siebie jak dwie krople wody smukłych chłopaków którzy jednocześnie skinęli głowami. Byli wampirami i ich krwisto czerwone oczy świeciły się delikatnie krwawą poświatą. Oboje byli blondynami o pociągłych młodzieńczych twarzach. Niczym nie wyróżniali się poza świecącymi oczami. – Rozkładamy drabinę… – zaczął ten z braci który miał na ramieniu wyszyte białą nicią: Talon. – I wchodzimy przez drugie od prawej okno na piętrze. – Następnie meldujemy się, czekamy na rozkaz i czyścimy piętro – dokończył za brata Spiker. Albinos kiwnął z aprobatą głową. – My natomiast – zaczął Snow. – Czekamy w wozach po obu stronach domu i monitorujemy teren. – Dobra – zakończył odprawę Albino i wyłączył pilotem hologram który zniknął z irytującym pstryknięciem. – Pamiętajcie że używamy tylko amunicji paraliżującej. Potrzebujemy ludzi do przesłuchania a szefowa nas obedrze żywcem ze skóry jeśli ich jej nie damy. – Ostatnio chodzi cały czas wkurwiona – zauważył z uśmiechem Blakbirds. Był on mutantem czwartego stopnia którego mocą było zwolniony proces starzenia i zwiększona wytrzymałość. Żył już czterdzieści lat a wyglądał na niecałe trzydzieści. –Myślicie że to przez Kilbiego? – Ten choleryk wszystkich doprowadza do szału – stwierdził stojący koło niego sorai o imieniu Fantom. Sorai byli istotami potrafiącymi zmieniać wygląd.Naturalnie wyglądają jak kameleony o ludzkich kształtach. Fantom przybrał postać dwudziestoletniego mężczyzny o solidnej posturze i średniej wysokości. Miał szpiczasty nos, jasno-kasztanowe włosy i błękitne oczy. – Dość! – uciął rozmowy ostrym syknięciem dowódca. Spojrzał na zegar na nadgarstku, musieli zaraz ruszać. – Wszyscy się przygotować i do wozów. Rozeszli się zbierając swoją broń. Na misje wybrano pistolety maszynowe CV-13 z wbudowanym tłumikiem i celownikiem. Do tego lekkie kamizelki z masą kieszonek na amunicję i uchwytami na granaty, kaski taktyczne z maską i inteligentnym wizjerem wielofunkcyjnym a także z wbudowanym mikrofonem. Pod mundury wszyscy nosili "smoczą łuskę". Kiedy wszyscy byli gotowi zjechali windą na dół i wsiedli do czekających w podziemnym parkingów minivana i dwóch szarych hamerów. Na potrzeby akcji minivan upodobniono do wozu firmy piekarskich o nazwie Dobry Chlebek. Wóz były biały z podobizną uroczo uśmiechającego się bułkowego chłopca. Ludzie Albinosa siedli do minivan’ a, a Snowa do hamerów. – Test łączności – zakomunikował Albinos uruchamiając system łączności w kasku. Wszyscy zaczęli się kolejno meldować. Łączność działała dobrze w wszystkich kaskach. Albinos zaczął obserwować jadących ze sobą ludzi. Wolf oglądał swój pistolet maszynowy który w jego wielgachnych dłoniach wyglądał jak mała zabawka dla dzieci. Osłony kasków nie pozwalała mu spojrzeć w twarze swoich towarzyszy czego wielokrotnie żałował. Albinos wiele lat przesłużył w Amerykańskiej armii i lubił patrzeć w twarze swoich towarzyszy przed akcją. Wyrzucono go z armii kiedy pewnego dnia jego zmutowany gen się "aktywował" jak to nazwali lekarze. Był mutantem drugiego stopnia i posiadał dar widzenia uczuć innych w postaci skrzydeł które widział tylko…