Fantasy · 4 min czytania
Pani
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Drzwi otworzyły się. Pewnie przekroczyłam próg starając się nie spoglądać na to, co czeka mnie na końcu dziedzińca. Spędzony tu tłum ludzi patrzył na mnie ze łzami w oczach. Słyszałam ich pełne żalu szepty:"Biedna Pani, nasza biedna Pani". Ci stojący najbliżej starali się dotknąć choćby kawałka mojej sukni, chyba tak na szczęście. Stary Jori zbliżył się z pochyloną głową i bez słowa ucałował moją dłoń. Pamiętam jaki był nieufny, gdy rozpoczęłam swoje rządy,a do niedawna był jednym z moich najbardziej zaufanych doradców. Starość przygarbiła mu plecy do ziemi, ale nie osłabiła ducha. Mori, Kiara, Bryzelia - moje panny służebne, dalej mały Parik, chłopiec kuchenny i drwal spod lasu, który nikomu nie wyjawił swojego imienia - ich twarze były jak wyspy w oceanie zrozpaczonych oblicz. Szłam tak, jak chciałam być zapamiętana: jako pewna siebie, niezłomna w uporze. Jakaś stara kobieta podała mi dziecko: -Pani, to sierota, pobłogosław ją - poprosiła Dziewczynka miała ze dwa latka, w brudnych rączkach miętosiła poszarpaną sukieneczkę. Miała okrągłą buzię, krótkie blond włoski i wesołe niebieskie oczka. Uśmiechnęłam się do niej. - Niech Ci bogowie sprzyjają - szepnęłam jej do uszka wciskając jej w dłoń pierścień ze szmaragdowym oczkiem. Dziewczynka objęła mnie rączętami za szyję, a żołnierze idący za mną nie śmieli mnie pośpieszać. - Dziekuje Pani, dobla ladna Pani - wysepleniła mi do ucha. Stara kobieta odebrała wnuczkę i zaniosła się płaczem, gdy spostrzegła mój mały prezent. Powietrze na dziedzińcu było wręcz gęste. Ciszę spędzonego tłumu przerywało tylko brzdękanie kielichów i dźwięk nalewanego wina, dochodzące z loży stojącej naprzeciw zrobionego ze starego wozu podestu. Gdyby lord Kremlin zdawał sobie sprawę z emocji tych ludzi nie zdobyłby się na sprośne żarty, które właśnie opowiadał swoim oficerom. Nie oglądałam się na lożę.…