Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 18 min czytania

Pani pozna panią

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Opowiadanie to dedykuję wszystkim, którzy zamiast kończyć ważne prace, magisterskie, licencjackie czy zaliczeniowe, piszą coś zupełnie innego i zajmują się czymkolwiek, choćby nie wiem jak głupim i bezsensownym, żeby tylko nie robić tego, co trzeba.

„Pani pozna panią”

Bezmyślnie wpatrywałem się w monitor komputera. Od czasu do czasu zerkałem też w stronę leżących obok notatek. Zajmowało mnie to już od kilku godzin, ale mimo to moja praca nie była dłuższa nawet o zdanie. W skupieniu nie pomagała mi też siostra, która chodziła po całym mieszkaniu z telefonem komórkowym przy uchu i na przemian to śmiała się, to krzyczała do aparatu. Specjalnie zachowywała się tak głośno, chcąc dać mi do zrozumienia, że i ona potrzebuje komputera. Właśnie stała w drzwiach i kończyła kolejną rozmowę. Spojrzałem na nią wymownie, żeby w moich oczach wyczytała „daj mi spokój”. Musiała to zauważyć, bo podniosła głos: - Zamiast ryczeć mi do słuchawki, powinnaś wyjść z domu i znaleźć sobie kogoś nowego. Na świecie roi się od świetnych facetów... - No mnie się pytasz, gdzie ich szukać? Ja nie muszę, ja mam... - No to nie wiem, daj ogłoszenie matrymonialne, albo co. - Na przykład w Internecie... - To jak masz dość facetów, to sobie znajdź dziewczynę i przestań zawracać mi głowę! Wyłączyła telefon i dodała: - Idiotka.- ponieważ użyła rodzaju żeńskiego, domyśliłem się, że tym razem nie mnie miała na myśli. - Kto? - Milka, moja przyjaciółka. - Aha, ta, której nie znam i nigdy mi jej nie przedstawisz, bo jest miła, ładna i wrażliwa, a ja jestem maniakiem seksualnym... - Właśnie ta. Chłopak ją rzucił i... Nie interesowały mnie kłopoty sercowe jakiejś tam Milki. Ale podsunęło mi to szatański pomysł, jak poprawić sobie nastrój, oderwać się od nieszczęsnej pracy i na złość Aśce siedzieć przy komputerze choćby do rana. To głupie, przyznaję, i podejrzewam, że mało oryginalne, ale postanowiłem zarejestrować się w serwisie randkowym „Pani pozna panią”. Może uda mi się nawrócić jakąś lesbijkę? Zawsze to rozrywka.

NICK. Hmm... coś, co wzbudziłoby zaufanie, żadne tam „Napalona”, „Wilgotna”, na to polecą zboczeńcy... Wpisałem „Zagubiona”... Wydało mi się sympatyczne. WIEK. Tu nie muszę kłamać: 24. OCZY, WŁOSY, ... WYMIARY... No, nie napiszę przecież, że mam metr osiemdziesiąt z hakiem... WOJEWÓDZTWO. EMAIL. WYKSZTAŁCENIE (WYBIERZ Z LISTY) ZAINTERESOWANIA. Sport, motoryzacja... Zaraz, nie. Sport można zostawić, aerobik to tez sport... Sztuka, w końcu jak dobrze pójdzie za parę tygodni będę magistrem historii sztuki, trzeba napisać coś w miarę prawdziwego, żeby się potem nie wygłupić... ULUBIONY FILM, KSIĄŻKA... Co czytają dziewczyny? Teraz to chyba wszyscy czytają Tolkiena, a i Bridget Jones... Nie, lesbijki, chyba nie?... ZAPISZ... Natychmiast przeszedłem na czat, ale trochę się rozczarowałem. No nie oczekiwałem może hard porno, ale jakieś pikantne rozmówki, owszem... CZEŚĆ, JESTEM NOWA:-) napisałem na próbę, ale nikt nie zwrócił na mnie uwagi. MAM NA IMIĘ ANIA I SZUKAM PRZYJACIÓŁKI. Nie poddawałem się, ale nadal żadnej reakcji. JESTEM ZAGUBIONA, BO NIEDAWNO ODKRYŁAM, ŻE PODOBAJĄ MI SIĘ KOBIETY. POGADA KTOŚ? Trwało to dość długą chwilę, ale nagle przeczytałem na ekranie odpowiedź niejakiej KaMy: CZEŚĆ ANIU, CHĘTNIE Z TOBĄ POROZMAWIAM, TEŻ JESTEM NOWA. ILE MASZ LAT JA 23 SKĄD DOKŁADNIE JESTEŚ?

KaMa miała na imię Kamila. Przeczytała w moich danych, że jesteśmy z tego samego regionu, a teraz się okazało, że nawet z tego samego miasta. Też była nie doświadczona i dzisiaj pisała pierwszy raz. Również interesowała ją sztuka, rok studiowała nawet na ASP. Zgrywałem się na nieśmiałą a ona była bardzo bezpośrednia. Szybko wyszliśmy z otwartego forum do „pokoju” prywatnego. KaMa wyznała mi, że niedawno się z kimś rozeszła i szuka raczej przyjaźni, a nie związku. Odpowiedziałem, że też nie jestem gotowy na poważną znajomość, co było przecież prawdą. Potem rozmawialiśmy o tym nieszczęsnym sporcie, okazało się, że kibicuje Legii, ale postanowiłem jej to wybaczyć, w końcu nie bierzemy ślubu. Wieczorem (w międzyczasie siostra straciła cierpliwość i wyszła z domu) przeszliśmy do poważniejszych tematów. Trochę o polityce, potem o filmie, o naszych ulubionych potrawach, dała mi przepis na „świetną sałatkę, trochę kaloryczna, ale zamiast majonezu możesz dać jogurt”, o literaturze: „czytam właśnie opowiadania Hrabala, ten język jest niesamowity, chciałabym znać czeski i czytać go w oryginale”, o wakacjach „najbardziej na świecie chciałabym pojechać do Włoch, Rzym, Neapol, Wenecja, byłaś we Włoszech? a ty dokąd się wybierasz?”, pochwaliłem jej się, że byłem, ze widziałem dzieła mistrzów renesansowych, Kaplicę Sykstyńską, bardzo mi zazdrościła, gadaliśmy o wszystkim. Rozmawiało mi się z nią genialnie, nie sądziłem, że tak można z dziewczyną... Chociaż po prawdzie- nigdy nie próbowałem. W każdym razie zupełnie zapomniałem, po co to robię.

Kamila mi przypomniała. Nazajutrz czekał na mnie w skrzynce uroczy mail: „Droga Aniu. Wczoraj wieczorem było bardzo miło. Cieszę się, że mogłyśmy sobie tak szczerze pogadać, a przy tym nie zeszłyśmy na temat seksu. Trochę się obawiałam, że tak to się skończy, a wcale nie mam na to ochoty. Okazuje się, ze mamy wiele wspólnego. Będziesz dzisiaj na czacie? Ja zajrzę ok. siódmej, więc bądź, proszę. Znamy się jeden wieczór, a myślę, że już jesteśmy przyjaciółkami!”. Szczerze, doprawdy! Starałem się być szczery, bo kłamstwo ma krótkie nogi, ale w kwestii zasadniczej, płci, prawdy nie powiedziałem. Przez moment przeleciało mi przez myśl, że ona też może... Ale nie. Była zbyt kobieca. Seks, no właśnie, o to mi chodziło. Ale jej nie, trudno, musimy więc z tym skończyć...

Chciałem jej napisać od razu, ale nie wypadało. Kiedy pojawiła się na czacie, nie dała mi dojść do słowa. CZEŚĆ, SŁUCHAJ, W RATUSZU SĄ GRAFIKI REMBRANDTA, POMYŚLAŁAM, ŻE MOGŁYBYŚMY PÓJŚĆ RAZEM, CO TY NA TO? Oczywiście chciałem się zgodzić. Oczywiście nie mogłem. Oczywiście próbowałem się wykręcić. Oczywiście się zgodziłem, umówiliśmy się na pojutrze na Rynku pod pręgierzem, miała mieć żółtą torbę, a ja dopiero jak po pięciu i pól godzinie jeszcze przyjemniejszej niż wczoraj rozmowy, kiedy wyłączyłem komputer i akurat zacząłem myć zęby przed snem, zdałem sobie sprawę, ze nie mogę się z nią spotkać już choćby z tej banalnej przyczyny, że jestem facetem...

Do tej pory mi to nie przeszkadzało. To znaczy to, że jestem mężczyzną. Doszedłem do wniosku, że i tym razem nie musi to mieć znaczenia. Uznałem, że pójdę do rynku, obejrzę sobie od stóp do głów dziewczynę z żółtą torbą, nawet nie będę musiał się kryć czy maskować, komfortowa sytuacja, jak będzie brzydka to przynajmniej będę mógł z czystym sumieniem dać sobie spokój, a jak będzie ładna, to coś się wymyśli. Fakt, w tym drugim przypadku plan był niedopracowany, można powiedzieć- w ogóle mało sprecyzowany , ale miałem na to cały dzień.

Pod pręgierzem znalazłem się pół godziny przed umówionym spotkaniem, by zająć pozycję strategiczną. Żółta torba, wyszywana czarnymi i brązowymi koralikami pojawiła się wraz z właścicielką dwadzieścia minut potem. Podobała mi się średnio, natomiast właścicielka bardzo. Była dość wysoką, szczupłą blondynką, może nie najpiękniejszą, ale zdecydowanie w moim typie. Zaczęła się niespokojnie rozglądać za brunetką w czerwonej kurtce, jak siebie, jako Anię pokrótce opisałem. To przyglądała się ludziom wokół, to zerkała niecierpliwie na zegarek. Zdecydowałem się podejść. - Cześć, jesteś Kamila, prawda? - Taak...- odparła odruchowo i zauważyłem, że od razu tego pożałowała. Chyba nie zrobiłem wrażenia. - Jestem bratem Ani. Odetchnęła. - Ani coś wypadło, nawet nie miała jak cię zawiadomić, więc przysłała mnie. Jestem Marcin. - Aha. To szkoda. Dzięki, że się fatygowałeś. - Miałyście iść na Rembrandta, nie? - No tak. Nie szkodzi, powiedz Ani, że poszłam sama, a potem jej opowiem. - Uwielbiam Rembrandta. Na drugim roku pisałem o nim pracę semestralną. Też bardzo chciałem obejrzeć tę wystawę. - Co studiujesz? - Historię sztuki. - Jak siostra? - Nno... taak... Można powiedzieć, że to u nas rodzinne. Jesteśmy bliźniakami... - O. - Więc jeśli nie masz nic przeciwko, moglibyśmy pójść razem. - Cóż, nie wiem. - Nie gryzę. I nie narzucam się dziewczynom, które są zainteresowane moją siostrą. - Dobrze więc, skoro jesteś specjalistą, to posłużysz mi za przewodnika.

Kiedy wyszliśmy z muzeum, zaprosiłem Kamilę na lody. Ku mojemu zdziwieniu zgodziła się natychmiast. Z uśmiechem. Bardzo ładnym uśmiechem. Widać mój urok osobisty działał nawet na lesbijki. Starałem się go więc roztaczać. Miałem ułatwione zadanie, bo przecież już sporo o niej wiedziałem. Może była trochę zaskoczona, że nie zadaję tradycyjnych przy okazji…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Pani pozna panią — czytnik · opowiadania