Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komputery · 12 min czytania

Panie doktorze, ja nie krwawię

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

PANIE DOKTORZE, JA NIE KRWAWIĘ

Patryk Bogajewicz

Rozdział I

"Mądry człowiek nigdy nie traktuje swych „jazd” na tyle poważnie, by przejęły nad nim kontrolę." Lama Ole Nydahl

Kolejny dzień został celnie wymierzony w oczy nieprzytomnego Piotra zwlekającego się z łóżka jak rozwolnienie w toalecie. Oszołomiony blaskiem słonecznego dnia Piotr spłynął na podłogę trafiając swoją nogą w kapeć, ten sam kapeć, który towarzyszył mu od wprowadzenia się do tego mieszkania, a było to jakieś 26 lat temu. Przez myśl przeszła mu tylko drobna uwaga - życie z każdym dniem, ma coraz intensywniejszą woń -. Uświadomił sobie, że jest brudny i spocony. W nocy nie mógł zasnąć, poprzegniego dnia masturbował się prawie cały dzień, zaś rytuał masturbacji przed snem, nie chciał dojść do końca, przez wykończenie członka. Wciąż doskwierał mu ucisk żołądka po romansie z prawą i lewą ręką. Nie często miewał dwie partnerki w łóżku. Od pięciu lat żył sam, bez seksu, bez zrzędzenia i bez kulawych uwag dotyczących jego trybu życia. Piotr nie uczył się, nie pracował, nie czytał książek. Zwykł chować się za monitorem, niczym za tarczą przed życiem. Miał kilku znajomych w Internecie, którzy nie mogli zaciągnąć go na piwo bo mieszkali daleko od niego. Lubił ten stan, nigdy nie miał dość pieniędzy na picie, poza tym nie lubił pić. Można powiedzieć, że był grzecznym chłopcem po 50-tce. Znał kilka kobiet w swoim życiu dość dobrze, panie z ZUS-u oraz sklepikarki do których zawsze przychodził po chleb, warzywa na patelnie i czasami jakieś skromne dodatki. Mieszkanie Piotra było skromne. Jeden mały pokój połączony z kuchnią i łazienką. Na środku pokoju stał dobrze zmodernizowany elektroniczny zabójca, nówka procesor, świerzo dokupione kości ram, gigantyczny dysk twardy i najnowsze pozycje ze świata gier. Brakowało co prawda pozycji 69, misjonarza i wielu innych, które opisywano mu jako lepsze. Nie zawracał sobie jednak tym głowy. Tak długo żył bez seksu, że zaczął go nienawidzieć, oglądał się codziennie w czarnym ekranie monitora. Była to ulotna chwila ekranu ładowania jednej z jego gier. Nie pamiętał już gier wstępnych. Jego palce nie znały zakamarków kobiety, zamiast tego znały doskonale układ klawiatury, myszki, były łącznikiem między jego biologiczną i cyfrową egzystencją. Znajomy z Team Speaka nazywali jego dom Cyfrową Twierdzą. Niektórzy mieli prace, wielu znajomych było młodszych od niego. Znał problemy 14-latków i swoich rówieśników. Nieudaczników życiowych lub ludzi, którzy po prostu nie lubili ludzi i stwierdzili, że zajmą się zabijaniem ich w jedyny legalny sposób. League of Legends, World of Warcraft, Guild Wars, wraz ze swoimi przyjaciółmi tworzyli najlepszy gildie na serwerach i wszędzie byli nie do pokonania. Nazywali siebie Decapitated. Piotr był dumnym członkiem cyfrowej społeczności pełnej magicznych mocy i zdolności o którym bohaterom się nawet nie śniło. Na prawdę... Herkusel? On musiał myśleć, Batman miał problemy, Spider Man miał kryptonit, Piotr? Piotr wykonywał rotację swoich akaków z dokładnością przekraczającą szybkość jego komputera. Był w stanie wchodzić ośmioma wirtualnymi postaciami do gry i powalać najtrudniejszych przeciwników samemu. On sam, w ośmiu osobach, sam Bóg mógł mu zazdrościć. Święta Trójca? Piotr drwił z takiej religii, był Świętym Oktanem. Był wojownikiem, łowcą, magiem, paladynem, czarownikiem, złodziejem, druidem, kapłanem w jednej osobie. Wśród graczy, był swoistą legendą. Jego ojciec jak żył, mówił mu by zaczął żyć. Piotrek na prawdę o tym myślał, przychodził do prawdziwego świata z którym chcąc nie chcąc musiał żyć. Czuł się źle w tym świecie, był w nim nikim. Ludzie go nierozumieli, a on czuł do nich odrazę i obrzydzenie. Wychował się w typowo męskim środowisku, najbardziej męskim z możliwych, tu nie było miejsca dla kobiet. Nawet jeśli w świecie gier spotykali kobietę, prawdziwą z krwi i kości, to docierał do niego tylko jej głos, a głosu nie da się przelecieć. Jej głos był dla niego jak głos ze stron erotycznych. Niegroźny głos, nie mający oczekiwań, nie robiący zobowiązań. Tu z facetami rozmawiało się tylko o walce, liczył się progress, kobiety w tym świecie stawały się mężczyznami, miały kobiecy głos i męski charakter, konkurowały i dominowały, wykorzystywały świerzaków by za pomocą swojej płci zdobyć frajera, którego potem zostawiały ograbionego. Dobrze było być kobietą w grach, Piotr nie raz o tym myślał. Mógłby żebrać bez żadnego problemu, wielu graczy dawało by mu pieniądze i inne prezenty wirtualne. Nauczył się traktować kobiety po męsku, jak bohaterki filmów porno. Mówił do mikrofonu w swoim komputerze "możesz się zesrać mi na klatę, potem obciągnąć mi, a i tak jak wypadnie ten sword, to idzie dla mnie, bo ja tu kręcę najwyższy damage i to na dodatek tankiem więc sorrki mała". Jego dni w sieci przerywał od czasu do czasu listonosz z rachunkiem. Mniejszym niż jego ręta więc nie obawiał się go. Nie zużywał zbyt wiele wody, nie musiał się często myć bo nie wychodził do pracy, zainwestował w zmywarkę do naczyń. Piotr nie był głupi, całe życie spędził z procentami, był urodzonym materialistą, potrzebował na wszystko dokładnych dowodów i przeliczeń. Wszystko sobie kalkulował. Życie w realnym świecie mu się nie opłacało, wskazywał na to stopień bezrobocia, zarobki oraz ilość czasu jaki trzeba poświęcić na życie, by coś z niego mieć, statystyka mówiła sama za siebie. By było go stać na bogate życie, kobiety, seks, podróże po świecie, ekstramalny sport i egzotyczną rozrywkę, musiałby sprzedać się życiu za mimimum 8 godzin dziennie. Ryzykowałby kłótnie z pracodawcą i współpracownikami, denerwowałby się, musiałby znosić krytykę osób lepszych od siebie, więc sam zacząłby walczyć o to, by stać się najlepszym. Pracowałby 15 godzin dziennie, nie miałby czasu dla siebie, aż by ich nie pokonał. Przegrałby z wyścigiem szczurów, wiedział co mowią liczby. Ludzi jest kilka miliardów, najlepszych jest tylko kilku. Pokonanie takiej ilości…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Panie doktorze, ja nie krwawię — czytnik · opowiadania