Fantastyka · 4 min czytania
PANNA ZUZANNA czyli tragikomedia w jednym akcie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
(Polanka w lesie. Ubrana na biało dziewczyna tańczy roześmiana, co chwila się potykając i przewracając. Ale się tym nie przejmuje, bo ponownie wstaje i znów zaczyna tańczyć. Dziewczyna śpiewa, nieco fałszując.)
DZIEWCZYNA Jakże jestem szczęśliwa, Gdy ptaszki wkoło fruwają, Gdy życie jak w bajce upływa, Gdy plany się wypełniają! Wspaniale jest być kochaną, A kochać jeszcze wspanialej! I wraz z jutrzenką co rano Ruszać w świat. Byle dalej!
GŁOS W LESIE A któż to tak z rana w lesie Swe gardło zdziera i skrzeczy, Aż echo się w lesie niesie? Któż widział takowe rzeczy!
DZIEWCZYNA To ja, Zuzanna młoda, Co piękna jak kwiat róży I bystra jak ta woda!
GŁOS W LESIE A czemu śpiew twój służy, Prócz tego, że spokój niszczy? Że z moich uszu bębenków Zostawia tylko zgliszcza?
ZUZANNA Och, wybacz, lecz to nie z lęku Krzyk mi się z piersi wyrywa, A wszystko to z wielkiej radości I szczęścia, co na nią wpływa! A tak w ogóle, to może Łaskawie byś się przedstawił, Krasnalu albo potworze.
GŁOS W LESIE Czy chcesz, bym się objawił?
Część 22 / 2
ZUZANNA Tak, o to właśnie Prosić bym ciebie chciała.
(Na polance pojawia się dziwne karłowate stworzenie w śmiesznym kubraczku i z ciałem pokrytym brodawkami. Dwa żółte zęby wystają z ust wykrzywionych w ohydnym uśmiechu.)
A niech to piorun trzaśnie! Cóż za paskuda mała! Masz jakieś imię, stworzenie?
KARZEŁ Co za głupie pytanie! Tak, zwą mnie Przeznaczenie.
ZUZANNA To żarty jakieś, mój panie? Czy myślisz, że nabrać dam się?
KARZEŁ Ja mówię prawdę. To raczej Tyś łgała o swojej krasie. Chyba ze śmiechu zapłaczę! Mówiłaś, żeś piękna jak róża, To mi się kłamstwem wydaje: Głowa twa nieco za duża, Talii się objąć nie daje, Gdy tańczysz, to dudni ziemia, (Choć się na palcach unosisz), Głos w lesie się rozprzestrzenia, Gdy swoje szczęście wszem głosisz. Gdybyś syreną tą była, Co śpiewem żeglarzy wabi, Wszystkich byś,