Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 6 min czytania

Państwo Florek Rozdział VI-Na ratunek

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Okazało się, iż wypożyczenie pingwina nie było dobrym pomysłem. Ba..., pomysł mógł mieć fatalne w skutkach konsekwencje i pogrążyć nie tylko Krzysztofa, ale także cały zespół łącznie z przełożonym Adrianem. Zabicie pingwina z broni palnej rodziło znaczące konsekwencje prawne, których nikt nie chciałby ponieść. Dlatego też Krzysztof wraz z Wieśkiem lecieli na złamanie karku, by uratować niewinne zwierzę. Wybiegli z budynku, gdy niespodziewanie Krzysztof przytrzymał Wieśka i powiedział. - Stary, cały dzień biegam i nic dobrego z tego nie wynika. Przez ten cholerny pośpiech robię coraz to głupsze rzeczy, a końca ich nie widać. Ta ciągła bieganina, ten stres, to mnie wykańcza. Ponadto ten pingwin jest ciężki jak diabli i nie mam siły tak z nim biegać. Odpuśćmy. - No, a co mamy robić? Niech pingwin zdechnie?!– oburzony Wiesiek spojrzał na kolegę i ponownie chciał biec. - Stary czy ja mówię, że pingwin ma zdechnąć? No..., nie mówię. Nie mamy żadnego planu i to mnie niepokoi. Powiedziałbym nawet, że jest to nieodpowiedzialne z naszej strony, tak biegać z rannym, bez żadnego planu. Nie wiemy nawet, gdzie jest najbliższy gabinet weterynaryjny. Czy widziałeś, by ktoś ratował rannego, biegając z nim bez końca? - Co proponujesz? – zapytał Wiesiek. - Usiądźmy na ławce i pomyślmy. Usiedli na ławce, Pingwina zaś ostrożnie położyli na kolanach. - Widzisz, nie cieknie już krew, a on się chyba do nas uśmiecha. - Krzysztof optymistycznie ocenił sytuację. Wiesiek spojrzał na pingwina i stwierdził. - Krew faktycznie nie cieknie, ale pingwiny raczej się nie uśmiechają, tylko mają taki wyraz twarzy. - Ok, może tak jest. Odpoczniemy tutaj i zastanowimy się co robić dalej. - Niespodziewanie Krzysztof zmienił temat. - Zobacz jakie ładne drzewo tutaj rośnie. Wszędzie wokół samochody i ten piękny, dostojny dąb, ze swoimi zielonymi liśćmi. Toż to prawdziwy symbol potęgi przyrody. Człowiek nawet nie ma czasu, by podziwiać przyrodę, wciąż tylko w biegu. A tu proszę, dąb jak się zwie! - Zobacz, wiewiórka! Ona ma tam dziuplę! – Wiesiek podchwycił temat i z zachwytem zaczął obserwować skaczącą wiewiórkę. - Ty, faktycznie. Pierwszy raz widzę wiewiórkę i to na parkingu, Ale jaja. I tak panowie się przekomarzali, obserwując wiewiórkę, która swobodnie skakała sobie z gałęzi na gałąź. Nie zauważyli, jak przed nimi pojawił się facet w białym kitlu lekarskim. - Przepraszam panów, widzę, że na waszych kolanach leży ranny pingwin. Czy mogę go zobaczyć? Jestem weterynarzem. Krzysiek uśmiechnął się zadowolony. Jego pomysł ze zwolnieniem tempa okazał się niesłychanie trafny. - Proszę, niech pan na niego spojrzy – odpowiedział. Weterynarz delikatnie odsunął koszulę, w którą było zawinięte zwierzątko. - To jest od…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%