Komedia · 9 min czytania
Państwo Florek–Rozdział XI
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dzwonek na przerwę wyrwał nauczycielkę z letargu, dzieci zaś z radosnym krzykiem wybiegły z klasy. Pani Alicja powolnym krokiem zmierzała do wyjścia zmęczona nietypową lekcją. Położyła rękę na klamce, gdy niespodziewanie usłyszała Tomka. – Proszę Pani, potrzebuję pomocy. Rozsądek podpowiadał jej, by jak najszybciej opuścić klasę, wygrało jednak poczucie odpowiedzialności za podopiecznego. Podeszła do ucznia i zapytała z troską. – Tomek, dlaczego nie wyszedłeś wraz z innymi dziećmi? Tomek spojrzał na nią i spokojnie odpowiedział. – Kiedy ja nie mogę. –Jak to nie możesz? – spytała się pani Alicja. – No nie mogę się ruszyć..., chyba że z krzesłem. – Chłopiec wyraźnie kręcił zawstydzony swoim położeniem. – Tomek, o co ci chodzi? – Pani Alicja stawała się coraz bardziej zaniepokojona postawą ucznia. Gdyby tylko mogła, uciekłaby z klasy i przynajmniej przez jakiś czas nie pojawiła się w szkole. Niestety sytuacja rodzinna nie pozwalała jej na rzucenie pracy. Do jej uszu dobiegł cichutki głos Tomka. – Przykleiłem się. – Jak to się przykleiłeś? – nauczycielka była już niemal pewna, że sprawy nie idą w dobrym kierunku. – Proszę pani, to jest chyba kropelka, a ona diabelnie mocno trzyma. I wie pani co? Chyba mi ten klej przykleił majtki do pupy. Nauczycielka zaczęła gorączkowo myśleć, co można zrobić w tej niecodziennej i kłopotliwej sytuacji. Na pewno należało za wszelką cenę usunąć ucznia z sali, gdyż niebawem miała rozpocząć się kolejna lekcja. Tylko jak? Może jego rodzice pomogą? – Tomek, posiedź tu chwilę, a ja zadzwonię do twoich rodziców. Podaj mi do nich numer telefonu. – Proszę pani, ja sam zadzwonię, mogę? – Tomek wyciągnął stary, poobijany telefon i oczekiwał na zgodę nauczycielki. – Dobrze, dzwoń – odpowiedziała zrezygnowana, jednocześnie odganiając muchę, która z niesłychanym uporem bzyczała jej koło lewego ucha. Chłopiec wybrał numer i czekał, aż jego ojciec odbierze. Pan Krzysztof jednak nie odbierał telefonu, co pewnie świadczyło o tym, iż wykonuje swoje służbowe obowiązki. Drugi wybór był oczywisty, niestety dla Tomka była to ostateczność, z której wolał nie korzystać. Ponownie wybrał numer ojca, mimo to on wciąż nie odbierał. W końcu zadzwonił do mamy, która o dziwo natychmiast odebrała. – Mamo, muszę ci coś powiedzieć. – No cześć Tomcio, mów szybko, bo nie mogę rozmawiać. Mam pingwina w aucie. – zaśmiała się nerwowo. Miło niezbyt komfortowej sytuacji, w jakiej się znalazł, informacja o pingwinie zaskoczyła go i zaniepokoiła. Postanowił dla własnego dobra, nie dopytywać się o niego i przeszedł do konkretu. – Przykleiłem się do krzesła i będą potrzebne nowe spodnie i majtki. Przywieziesz mi do szkoły? Ta niespodziewana informacja zachwiała i tak już kruchą równowagę Janiny, wzbudzając w niej niezdrowe podejrzenia. To, że wraz z mężem robili sobie nawzajem psikusy, nie upoważniało go do wciągania w to ich dziecka i to w dodatku w czasie jego zajęć lekcyjnych. – Tato kazał ci zadzwonić, tak!? – Janina nie mogąc się opanować, wykrzyknęła do słuchawki. – Mamo do taty nie umiem się dodzwonić, to zadzwoniłem do ciebie. Ja naprawdę jestem przyklejony do krzesła. – jęknął coraz bardziej bezradny. – Tomek, a jest tam z tobą jakiś nauczyciel? – zapytała, wciąż nie dowierzając Tomkowi. – Tak mamo. – To daj mi go do telefonu. – poprosiła Janina. – Mama chce z panią rozmawiać. – Tomek przekazał telefon nauczycielce. Nauczycielka poradziła sobie z natrętną muchą i z satysfakcją roztarła ją podeszwą buta po podłodze. Przynajmniej mucha nie okazała się problemem ponad jej siły. Słysząc prośbę Tomka, wzięła głęboki oddech i wzięła od niego komórkę. – Dzień Dobry, jestem nauczycielką Tomka. Nazywał się Alicja Wdzięczna. Tomek faktycznie jest przyklejony do krzesła. Może pani przyjechać do szkoły wraz ze spodniami, no i majtkami. – nauczycielka w skrócie przekazała wszystkie niezbędne informacje. – Będę dosłownie za kilkanaście minut, jestem niedaleko. – powiedziała Janina i niespodziewanie rozłączyła się. Szczęście w nieszczęściu było takie, iż w bagażniku jej samochodu miała spakowaną torbę wraz z rzeczami Tomka. Już dawno chciała ją rozpakować, nigdy nie znalazła na to dość czasu. Tymczasem minuty nieubłaganie mijały, a Tomek musiał opuścić salę lekcyjną i przenieść się do salki katechetycznej. – Tomek, wezmę twój tornister, a ty postaraj się wraz z krzesłem przejść do innej klasy. Dasz radę? Zaistniała sytuacja przerastała go i szczerze mówiąc, wolał się nigdzie nie ruszać. Niestety to rozwiązanie nie…