Fantasy · 8 min czytania
Państwo - widmo
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
{b}Preludium{/b}
Przygniatając swój płód, miażdżąc swego dobrodziejstwa słodycz, zapragnął wiecznego szczęścia w sferze marnych wodzów, jakowym on sam był. Ginąc w zapomnieniu istot niemyślących, wdychał marcepanowy zapach jej skóry. I wtedy pomknęły niekontrolowane żądze niestrawnego umysłu ku zgubie jego tudzież innych martwych towarzyszy. Niszczył, ponieważ w tym znajdował pociechę, krzywda oraz cierpienie gorzkim, lecz wytrawnym było winem. Spijając krew dziewic rozkoszował się każdą agonią małoistotnego człowieka. Taki był nasz król, władca ziem zwanych Krainą Ponurych Szczęść. Nekromanta zabił swojego poprzednika, śp. Meldaka III Mędrca, którego dynastia panowała od tysiąca lat i zapewniała dobrobyty w naszej krainie, lecz wszystko przemija. Przeminęli dobrzy królowie, przeminął także nasz władca – wampir. Cały czas poszukujemy bohatera, który wybawi nas z opresji. Tron stoi pusty, jest zbyt wiele chciwych prostaków czy różnorakich przebiegłych lisów. Niczego nie możemy być pewni. Tymczasowy rząd nie potrafi zadowolić ludu, jest mnóstwo niedokończonych spraw. Ci którzy nie radzą sobie ze wszystkich albo wpadają w otchłań szaleństwa, albo popełniają samobójstwo. Czekam dnia kiedy ja, Zarządca Magii I Spraw Magicznych zdołam przezwyciężyć ból śmierci czy skoczę w mrok swego szaleństwa. Niepewność, ciągłe kłótnie, grożenia, krzyki i prośby o danie większej władzy nad magią, udostępnienie starożytnych ksiąg, gdzie Dawni ukryli wielką i nieograniczoną moc, sprawiły iż popadłam w paranoje. Ale resztkami sił utrzymuje wszystko w statecznym ładzie. Ostatkami świadomości staram się nie popełniać błędów. Dziś zapewne znowu będzie jakaś bitwa bądź tylko protest. Ukryłam głęboko moc Dawnych, mam nadzieje, że nikt nieupoważniony jej nie znajdzie. Jeśli prorocy się nie mylą za jakieś parę setek lat nędzy, znajdzie się prawdziwy bohater i władca, który uwolni Krainę Ponurych Szczęść z jej martwego losu. Neoloidzi należeli do najciekawszej rasy spośród neogotyckich ulepszeń człowieka. Prócz tego, że wciskały wszędzie swój wścibski nos, posiadały siłę pięciu ludzi. A od pewnego czasu wykazywały dość liche zdolności magiczne. Najpotężniejszym magiem z niebieskim humanoidów był Mikraztru Jettil. Tak jak inni z jego nacji był wysoki, szczupły, miał podłużną twarz i nie posiadał włosów na błękitnej czaszce. Jedyne co go wyróżniało, był kolor jego oczu. Istoty te cechowały spojrzenie o szmaragdowej lub lazurowej barwie, a gdy spoglądało się na Jettila, błyskały jego dwa, złote ogniki w oczodołach. W Krainie Ponurych Szczęść nadal stał pusty tron, państwem rządzili urzędnicy. Czasami udolnie, ale nigdy nie udało im się doprowadzić do dobrodziejstwa społeczeństwa, ani nawet do zadowolenia czy poczucia bezpieczeństwa. Mało, kto wierzył, że pewnego dnia spełni się przepowiednia i korona trafi we właściwe ręce. Wszyscy starali się żyć jak najlepiej, zapominając o nadziei, o starych opowieściach wpisanych na archaicznych dyskietkach. Lecz zawsze jest ktoś, kto swoją wiarą zaraża innych, dokonując przy tym, niejednokrotnie, cudów i w ten sposób ożywa dawno zapomniana legenda, a świat wita nowy początek.
{b}Rozdział 1{/b}
- Eled’aku! – Czarnowłosa humanoidka, z gatunku włosowatych, krzyknęła na idącego. Był on odzianego w zielony płaszcz z kapturem nasuniętym na czoło. Podbiegła, przedzierając się przez tłum na Targu północnym, gdy tajemnicza postać zaczęła przyspieszać. Nagle skręcił w ciemną uliczkę. Weszła w zaułek, myśląc, że tam na pewno dogoni jasnoskórego. Jej fiołkowe oczy zaczęły zmieniać kolor na czerwony, by lepiej mogła widzieć w półmroku. Z lewej strony coś szurnęło. Dziewczyna wytężyła wzrok i zobaczyła