Inne · 4 min czytania
Papierosom stanowcze... czemu nie?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rzucanie papierosów należy niestety do nie najłatwiejszych wyzwań w naszym życiu. Możemy z łatwością wyrzucić niedopałek nazbyt stanowczym ruchem przez okno. Jednak co powoduje, że wyjście z tego nałogu jest tak trudne? Nastrojowa muzyka, kilka pustych butelek po wyrazistym, czerwonym płynie i delikatny dym unoszący się w pokoju. Inna sytuacja – głośna muzyka, tłum kołyszący się w jej rytm a po środku ja, siedząca z małym, tlącym się patyczkiem i do połowy opróżnioną już butelką. Pisząc ten felieton uśmiecham się na samą myśl, wspominając masę miłych wspomnień. Nie mogę się jednak wyzbyć przeświadczenia, że zawsze gdzieś obok mnie znajduje się papieros. Zmęczona opieram nogę na parapecie. Patrzę na zegarek – kurde, 15. To jaki dzień przespałam, co? – Piątek, Sobotę? Nagle z całkowitego rozmyślenia wypycha mnie mała, tłamsząca mnie ochotka. Nie burczy mi w brzuchu, choć nie jadłam bardzo długo. Spoglądam w bok – mała kryształowa paczka jakby sama otwierała się na zachętę. Przecież nie mogłabym zapomnieć o niej. No właśnie, dziwnym trafem… potrafię zapomnieć o której godzinie mam odpisać na maila lub jaką niezbędną czynność mam wykonać. Jednak w jednej rzeczy jestem niedościgniona pośród moich znajomych. Mam małego przyjaciela, który zawsze przypomni mi o swoim istnieniu. On jest ze mną zawsze. Kiedy brak weny przygważdża mnie do krzesła – on wychodzi ze mną na balkon dodać mi otuchy. Kiedy czekam na autobus – on czeka ze mną, żeby mój czas oczekiwania się skrócił. Kiedy nie chcę z kimś rozmawiać, on zawsze wie, co zrobić aby moje ciało i ubrania nie pachniały najprzyjemniej. Kładę się na kanapie. Dziś nie palę, nie mam ochoty. Poza tym- mam kaszel. Odwracam wzrok i spoglądam na telewizor. Jednak dziwnym