Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Historia · 4 min czytania

Papieżyca - prolog

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rzym, marzec AD 854

Moje rodzinne miasto było dla mnie twierdzą. Czułam się bezpiecznie i pewnie, gdy przechadzałam się jego wąskimi, brukowanymi uliczkami, obserwując kolorowe kramy i bawiące się dzieci. Kochałam Moguncję całym sercem, tak jak matka kocha swe dziecko, mężczyzna kocha żonę. Czułam się zaślubiona Moguncji i chciałam trwać przy niej do końca swych dni. Nie wiedziałam wtedy, jak próżne były moje nadzieje. Nikt z nas nie umie powiedzieć, kogo spotka na swej drodze. Świat jest okrutny i brutalny; nie taki, jakim stworzył go Bóg. Gdy więc na mojej drodze stanął zmęczony bojem wojownik, poczułam się zagrożona. Moje serce nie pamiętało już o ukochanej Moguncji, lecz wołało jego imię, rozpaczliwie i jednocześnie złowieszczo, ciągnąc mnie ku niemu z niespotykaną siłą. Egon pochodził ze wschodniej części kraju. Był synem karczmarza, do wojska zaciągnął się z braku pieniędzy. Walczył dzielnie przez kilka lat; jego twarz poorana była bliznami, a dłonie, choć silne i duże, nosiły ślady zmęczenia. Zapomniałam o Moguncji. Egon obiecywał mi podróż, jakiej nigdy nie doświadczyłam – podróż do Rzymu. Zabrał mnie od rodziny, od której do dziś nie mam żadnej wiadomości. Miałam wtedy niecałe dwadzieścia lat i byłam bardzo naiwna. Bez pożegnania opuściłam dom i wyruszyłam w żmudną drogę do miasta papieży, aby w końcu stać się jednym z nich. Egon mnie zwodził. Obiecywał piękny pałac i drogocenne szaty, pyszne i błyszczące w promieniach słońca. Chciałam być lepsza niż dziewczęta z miasta – brudne, wychudzone, nieświadome własnej wartości. Egon pokazał mi, że mogę czuć się ważna i piękna; uwielbiałam jego pocałunki i czułe słowa, które szeptał mi do ucha w uniesieniu. Żyliśmy jak mąż i żona, choć

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Papieżyca - prolog — czytnik · opowiadania