Inne · 3 min czytania
Para
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kolejne piwo nie smakowalo juz tak jak to pierwsze, ktore nalewal z niespotykana cierpliwoscia. Zlocisty napoj rozlewal sie po sciankach kufla pieniac sie powoli. - Ta... - odetchnal z ulga gdy cala puszka znalazla sie w objeciach szkla o cudownym, prawie kobiecym ksztalcie. - Ta... - aluminium polecialo do kosza. Stalem obok czekajac az umyje drugi kufel dla mnie ale tego nie zrobil. Czy kiedykolwiek odkad mieszkamy razem wysilil sie na taki gest? Nie musze szybko szukac odpowiedzi. Prosta, jednomyslna jak glosowanie nad lekturami w sejmie - nigdy. Nigdy.
Kilka metrow dzieli kuchnie od salonu z dwoma naprawde wygodnymi fotelami. Siadasz i prawie kladziesz sie w nich. Spedzasz w nich prawie pol dnia nie myslac w ogole by sie z nich wydostac. Listonosz dzwoni wiecej niz dwa razy a listy juz nie mieszcza sie w skrzynce, nie mowiac juz o kuble ze smieciami ktory stoi na podjezdzie od poprzedniej srody, dnia wywozu.
- Ta - sapie wbijajac sie w fotel. Stoje kilka sekund nad nim i robie to samo. Tyle ze w ciszy wciaz patrzac jak przechyla kufel i wchlania pierwsze fale chmielu. To musi byc piekne. Nieuchwytne. Siegam po pilota chcac zerknac na wiadomosci. Nie wiem dlaczego ale wyprzedza mnie i wlacza kolejna opere mydlana. Joe juz nie kocha Zoe. Joe kocha Jeni. Nie uwierzycie. Jeni kocha Zoe. Wylacz te cholerne bzdury - nie potrafie wykrzyczec.
Mijaja kolejne minuty bezsensu i znam juz wszystkich bohaterow, wiem jaki…