Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 8 min czytania

Para Noja III: "Cień Wsi"

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Stali przed odrapanymi drzwiami. Wiatr, który smagał ich twarze, przynosił niezbyt przyjemne zapachy. - Nienawidzę tego. Nienawidzę wsi - jęknął Pierwszy. - To tylko zadanie. Za pięć minut nas tu nie będzie - Drugi ponownie zapukał do drzwi. - Tu śmierdzi. Śmierdzi kurą. Niedobrze mi. Mam skurcze! - Wytrzymasz - odparł sucho Drugi. Wtem Pierwszy pochylił się gwałtownie, targany niekontrolowanymi spazmami. Złapał się za brzuch i zwymiotował na drewniane schody. - Nie mów, że nie ostrzegałem - rzekł płaczliwie. Drugi zdębiał. Jego ciętą ripostę uprzedziła zmurszała staruszka, która wreszcie doczłapała do drzwi. - Słucham panów? - Dzień dobry. Przyszliśmy do pani kota - rzekł Drugi urzędowym tonem, starając się zasłonić staruszce nieprzyjemny widok. - Kota? - Pochyliła się do przodu. Zapewne nie dosłyszała. - Tak, kota. Jesteśmy z Sanepidu. Istnieje ryzyko wirusa. - Olaboga! Czy to groźne? Drugi wzdrygnął się w myślach. Wioskowych zawsze łatwo było przekonać, wystarczyło powołać się na znaną instytucję. Byle nie na rząd. - Możemy wejść? - Zapytał ze zniecierpliwieniem w głosie. - Oczywiście, proszę, panowie wejdą - nerwowym gestem zaprosiła ich do środka. Weszli do niedużej sieni. Panował tu ogólny chaos i bałagan, tu i ówdzie leżały butelki po owocowym winie. - Likwidować od razu, czy poczekać, aż się stara obróci? - Zapytał półgłosem Pierwszy. - Nie likwidować. Najpierw dokonamy rozpoznania. Wiemy, że kot jest gdzieś w budynku. Czujnik nie kłamie. - Ale ja... - Żadnego ale. Schowaj tę armatę! - Szepnął Drugi widząc, że jego towarzysz wyjął już z kabury potężnych rozmiarów pistolet z tłumikiem. I wtedy się zaczęło. - Może herba... - Staruszka nie zdążyła dokończyć pytania. Zafascynował ją przedmiot, który ni z tego, ni z owego wykwitł w dłoni Pierwszego. Zastygła w przerażeniu. - O, cholera - szepnął pod nosem Drugi. Pierwszy, nie namyślając się zbyt długo, podniósł pistolet i wycelował w kobietę. Mała, czerwona kropka zatańczyła nerwowo po jej powyciąganym swetrze. Pierwszy nacisnął spust. Nie trafił. Kula z suchym trzaskiem przebiła dwie ściany i utkwiła w kredensie. Babcia wrzasnęła przenikliwie i rzuciła w oponenta pierwszym przedmiotem, jaki nawinął się jej pod rękę. Traf chciał, iż był to świeżo oskubany kurczak. Staruszka była przygłucha i najprawdopodobniej w pół ślepa, jednak ten jeden rzut w jej życiu udał się doskonale: Pierwszy legł na ziemi, trafiony w głowę kurczakiem, a pistolet poszybował w głąb korytarza. Staruszka wrzasnęła jeszcze głośniej i rzuciła się do ucieczki. Drugi westchnął cicho. Powoli wycelował. - Za lepszy świat - szepnął i nacisnął spust. Towarzyszyło temu ciche bzyknięcie. - Niezły strzał - skomentował Pierwszy, gramoląc się na nogi. - Wiedziałem, że mogę na tobie polegać. - Zdarza się najlepszym. - Już gorszego początku akcji być nie mogło - rzekł Drugi, oglądając z podziwem lufę. Idealna precyzja wystrzału. - Narzekasz - krzyknął Pierwszy, szukając swojego pistoletu w korytarzu. - Patrz, jeszcze nie otwarta - pojawił się w drzwiach z butelką w ręce. - Odłóż. Mamy ważniejsze rzeczy do roboty. Trzeba znaleźć tego kota. - Jesteś pewien, że tu jest? - To cacko kosztowało mnie zbyt wiele - odparł Drugi, po raz kolejny rzuciwszy okiem na małe, czarne pudełko, wszyte w rękaw marynarki. - Wiesz, moim zdaniem nie można zbytnio polegać na czymś, co nazywa się Podręcznym Wykrywaczem Kotów, a ponadto... - Cicho bądź. - ...a ponadto działa na ruskie baterie - dokończył Pierwszy z emfazą w głosie. - Mam jednak pewien wspaniały pomysł. - Jaki? - A może by tak?... - Pierwszy zawiesił głos i wyjął z kieszeni małą, galaretowatą kulkę. - Nie. - Dlaczego? - I tak mamy mały budżet. Lewa Dropsa tylko w ostateczności. - Jakbyś nie zauważył, to jest właśnie ostateczność! Za cholerę nie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Para Noja III: "Cień Wsi" — czytnik · opowiadania