Inne · 5 min czytania
Paradoksy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jestem miłośniczką zwierząt, gdybym mieszkała na wsi miałabym w obejściu ze trzy konie, tyleż samo psów, a resztę inwentarza według potrzeb. Kawałek ogródka, trochę kwiatów za małym płotkiem i dużo wolnej przestrzeni dla moich podopiecznych, aby mogły biegać, bawić się - po prostu cieszyć się życiem. Mieszkam w mieście, ale mam domek z ogródkiem i kawałek wolnej przestrzeni, po której biegają dwie suczki, owczarek niemiecki i kundelek. Pierwszą suczkę znalazłam w lesie, porzuconą w bestialski sposób przez poprzednich właścicieli, drugą adoptowałam w pobliskim schronisku. W podjęciu decyzji o adopcji, pomogły mi apele w radiu, telewizji i gazetach. Często słyszałam w mediach, aby pomagać bezdomnym, zwierzętom, aby w miarę możliwości dawać im dom i miłość, której tak bardzo potrzebują. Uwielbiam psy i doszłam do wniosku, że mojej suczce przyda się towarzystwo, skoro mogę wykarmić dużego psa, to i mniejszego też dam radę. Pojechałam, do schroniska wybrałam, średniego wzrostu zwierzaczka i zabrałam do domu. Miałam trochę obaw, że psy się nie polubią, ale myliłam, się, od razu przypadły sobie do serca, zamieszkały nawet w jednej budzie, druga stoi pusta. Uszczęśliwiłam, nie uszczęśliwiliśmy kolejnego psa dając mu dom, koleżankę i kochającą rodzinę, czyli stado, według psich pojęć. Nikt z nas nie ma problemów ze sprzątaniem, po naszych stworkach, nikomu nie przeszkadza szczekanie na osoby, które kręcą się w pobliżu obejścia. Dlaczego właściciele psów, mieszkających w blokach, nie chcą sprzątać po swoich pupilach. Przecież to żaden wstyd, ale nie o tym chciałam tu napisać, chociaż ten temat, to temat rzeka - może kiedyś. Chciałabym, troszkę o naszych przepisach, które trochę rozumiem, ale mają się nijak do bijących w uszy apelów, o adopcję psów i kotów mieszkających w schroniskach. W mieście pies musi mieć kaganiec, być prowadzony na smyczy - to jest dla mnie zrozumiałe. Nigdy nie można ufać ludziom, którzy idą ulicą, nie wiadomo, czy nie zechcą psa pogłaskać, czy może uderzyć. Dlatego lepiej nie igrać z ogniem, piesek może poczuć zagrożenie i okaleczyć nieroztropnego. Park w mieście, pies uwiązany i z kagańcem, znowu nic z biegania, a przecież stworek musi pobiegać. W parku nie