Thriller · 9 min czytania
paraliz
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Karolina wniosła siatki z zakupami do kuchni, położyła je na podłodze, po czym poszła na balkon zapalić papierosa. Przeszła koło łóżka Adama. Podążył za nią oczami. I tylko oczami. Reszta ciała od dawna odmawiała mu posłuszeństwa. Karolina wyciągnęła zapalniczkę i już po chwile zaciągnęła się głęboko. Słońce powoli chyliło się ku zachodowi. Mija kolejny dzień w tym cichym domu. Ale nie zawsze tak było. Karolina przebywa w nim od pół roku. Przed nią były inne. Długo nie wytrzymywały. Nie mogły znieść tej przygnębiającej atmosfery ogarniającej cały dom. Aż ciężko uwierzyć, że kiedyś tętnił życiem. Czasami aż za bardzo. Sąsiedzi nie mogli się na nich uskarżać. Życie tutaj pulsowało, ale rzadko opuszczało cztery ściany. Czasami był to śmiech, czasami płacz. W ostatnim okresie najczęściej krzyk. Ktoś zadzwonili do drzwi. Karolina zgasiła niedopałek w popielniczce ustawionej na parapecie i poszła otworzyć. To Jaśminka wróciła z podwórka. Córka Adama i Isi. Miała już prawie 7 lat i była bardzo mądrą i bardzo ładną dziewczynka. Wielu ludzi użalało się nad nią po tym, co stało się z jej rodzicami, ale ona zachowała pogodne usposobienie. Zawsze miło witała kolejne opiekunki, które zajmowały się całym domem. Karolina na razie była u nich najdłużej i Jaśminka zdążyła się z nią naprawdę zaprzyjaźnić. Kiedy tylko mogła pomagała przy domowych zajęciach. Wieczorami Karolina pomagała jej przy odrabianiu lekcji. Często czytały razem bajki albo oglądały razem wieczorynki. Nikt im w tym nie pomagał ani nie przeszkadzał. Chociaż rodzice Jaśminki byli tuż za ścianą. Stało się to jakiś rok temu....
***
Już od jakiegoś czasu oboje czuli że w ich związku jest coś nie tak. Owszem, rozmawiali ze sobą, ale coraz rzadziej o sprawach codziennych, zwykłych. Częściej o przyszłości, o tym jak mogliby spróbować na setny sposób uratować związek. Z czasem rozmowy przeradzały się w kłótnie. Ostatnio zostały tylko kłótnie. Adam wrócił później z pracy. Zimne resztki obiadu stały w kuchni. Isia nie wyszła go przywitać. Nie zaproponowała odgrzania obiadu. Adam ją o to nie poprosili. Zamiast tego poszedł przemyć, po czym wziął z lodówki piwo i usiadł po drugiej stronie stołu, przy którym siedziała Isia na wprost telewizora. Wziął pilot do ręki i zaczął przerzucać kanały. - mógłbyś zostawić pilot w spokoju? - zapytała Isia - oglądałam film jakbyś nie zauważył - ach, tutaj jesteś - odpowiedział Adam - tak cicho siedzisz ze prawie cię nie zauważyłem - to nie jest śmieszne, oddaj pilot i zostaw mnie w spokoju - to mój telewizor, ja go kupiłem i będę oglądać co chcę Isia miała ciężki dzień w pracy i postanowiła ten jeden raz nie wdawać się w dyskusje. Wstała i poszła do pokoju Jaśminki. Ich córeczka miała 6 lat i właśnie uczyła się pisać. Isia wzięła ją na ręce, posadziła sobie na kolanach i pocałowała w uszko. Wtuliła twarz w jej włosy i przez chwile walczyła z napływającymi łzami. Przełknęła głośno ślinę; za głośno, nie chciała żeby Jaśminka wiedziała, że znowu jest coś nie tak. Pochwaliła ją za ładnie napisane literki. Potem przez jakiś czas kolorowała z nią książeczkę. Dobierały razem kolory. Jak dwie najlepsze koleżanki. Jak dwie małe dziewczynki nieświadome otaczających je problemów. Gdy Jaśminka leżała już w łóżku Isia włączyła jej bajkę i sama poszła pod prysznic. Odkręciła ciepłą wodę, zawsze robiła to najpierw żeby pierwszy zimny strumień zleciał zanim wejdzie do brodzika. Rozbierała się powoli. Czuła, że jest bardzo zmęczona. Nie tyle fizycznie, co psychicznie, chociaż przez to cierpiało jej cale ciało. Przyjrzała się sobie w lustrze. Wiele razy słyszała, że jest bardzo atrakcyjną, piękną kobieta. Patrząc na siebie musiała przyznać, że rzeczywiście tak jest. Co z tego jeśli najbliższy jej człowiek zdawał się o tym zapomnieć. Weszła pod ciepły strumień wody i przez dłuższą chwilę cieszyła się ogarniającym ją ciepłem. Czy jeszcze pożądam Adama? Nie była tego już taka pewna. Kochała Jaśminkę i zrobiłaby dla niej bardzo dużo. Właściwie wszystko. Tylko ile jeszcze wytrzyma w obecnej sytuacji? Sięgnęła po gąbkę i zaczęła trzeć ciało szorstką stroną. Zupełnie jakby w ten sposób chciała zmyć z siebie cale zło, jakie ją otaczało. Ciało było już dawno czyste, ale ona w dalszym ciągu obmywała się gorącą woda. Adam tym czasem kończył kolejna butelkę piwa siedząc cały czas przed telewizorem. Isia weszła do kuchni i