Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

psychologia · 24 min czytania

Paranoja i paranoicy. Czym jest osobowość paranoic

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Paranoja i paranoicy. Czym jest osobowość paranoiczna?

„Każdy ukrywa coś z tyłu głowy, każdy chowa coś w rękawie, tak. Wszyscy są mocno splątani – – najciaśniej, jak tylko potrafią. I każdy z nich próbuje mnie udusić, tak. (…)

Każdemu z nich zjadliwe plotki kapią z języka. Wszyscy nie mogą się doczekać, aż zobaczą mnie uciekającego, tak. Każdy ma nabitą historyjkę i przyjmuję za fakt, iż wszyscy widzą tarczę strzelniczą na moich plecach, tak.

Węszę spisek. Ciągle o mnie kłamią. Prześladują mnie. Widzę was tutaj. Czy wy nie wiecie, że dokarmiacie moją paranoiczną osobowość?!”

Alice Cooper – „Paranoiac Personality” [z płyty „Paranormal”, 2017 r., tłumaczyła Natalia Julia Nowak]

Kategoria do likwidacji

Paranoiczne zaburzenie osobowości (Paranoid Personality Disorder – PPD, F60.0 w międzynarodowej klasyfikacji chorób ICD-10) jest jednym z najsłabiej zbadanych syndromów znanych współczesnej psychiatrii. Zgodnie z tym, co mówi amerykański naukowiec Todd L. Grande, Ph.D (profesor nadzwyczajny Wilmington University w miasteczku New Castle w stanie Delaware, aktywny psychoedukator występujący na kanale YouTube.com/user/RioGrande51), kategoria PPD została uwzględniona we wszystkich wydaniach jankeskiego podręcznika diagnostyczno-statystycznego DSM. Niestety, jej użyteczność kliniczna coraz częściej bywa kwestionowana. Po pierwsze: literatura akademicka dotycząca Paranoid Personality Disorder jest niesłychanie uboga, ponieważ ludzie z tym zaburzeniem psychicznym zwykle nie chcą współpracować z służbą zdrowia. Po drugie: niemal cały konstrukt osobowości paranoicznej mieści się w szerszym, nowocześniejszym pojęciu zaburzeń schizotypowych (Schizotypal Personality Disorder – STPD). Po trzecie: kryteria diagnostyczne F60.0 częściowo pokrywają się z kryteriami diagnostycznymi chorobliwego narcyzmu (Narcissistic Personality Disorder – NPD). Po czwarte: osobowość paranoiczna w czystej formie należy do rzadkości, albowiem 75% pacjentów cierpiących na PPD ujawnia również inne perturbacje osobowościowe (zazwyczaj schizotypowe – STPD, schizoidalne – SPD, unikające – AvPD, narcystyczne – NPD lub pograniczne/borderline – BPD). Po piąte: F60.0 to problem łatwy do przeoczenia, gdyż myślenie paranoiczne może towarzyszyć wielu anomaliom umysłowym, od PTSD aż po ChAD.

Kryteria diagnostyczne ICD-10, WHO.int/classifications/icd/en/GRNBOOK.pdf [przełożyła Natalia Julia Nowak]

1. „Excessive sensitivity to setbacks and rebuffs” („Nadmierna wrażliwość na porażki i odmowy”) 2. „Tendency to bear grudges persistently, e.g. unforgiveness of insults, injuries or slights” („Skłonność do uporczywego trzymania urazy, np. niewybaczania obelg, zranień czy lekceważenia”) 3. „Suspiciousness and a pervasive tendency to distort experience by misconstruing the neutral or friendly actions of others as hostile or contemptuous” („Podejrzliwość oraz całościowa tendencja do zniekształcania doświadczeń poprzez błędne interpretowanie neutralnych lub przyjaznych działań innych ludzi jako wrogich bądź pogardliwych”) 4. „A combative and tenacious sense of personal rights out of keeping with the actual situation” („Bojowe i wytrwałe poczucie osobistych praw, nieadekwatne do rzeczywistej sytuacji”) 5. „Recurrent suspicions, without justification, regarding sexual fidelity of spouse or sexual partner” („Nawracające podejrzenia, niedające się usprawiedliwić, w kwestii seksualnej wierności współmałżonka czy partnera seksualnego”) 6. „Persistent self-referential attitude, associated particularly with excessive self-importance” („Uporczywe nastawienie ksobne, związane szczególnie z nadmiernym poczuciem własnej ważności”) 7. „Preoccupation with unsubstantiated ‘conspiratorial’ explanations of events around the subject or in the world at large” („Zaabsorbowanie bezpodstawnymi ‘spiskowymi’ wyjaśnieniami wydarzeń wokół siebie lub w szerokim świecie”)

Mizantropia stosowana

Według dr. Todda L. Grandego, człowiek dotknięty paranoicznym zaburzeniem osobowości cechuje się ekstremalną podejrzliwością, nieufnością oraz wrogością wobec gatunku Homo sapiens. Osobnik taki wychodzi z założenia, że istoty ludzkie są z gruntu niegodziwe, a ich motywy – brudne i cyniczne. Uważa, iż nikomu nie można wierzyć, ponieważ każdy może się okazać zdrajcą, szpiegiem lub oszustem. Paranoik „patrzy na ręce” wszystkim ludziom ze swojego otoczenia: rodzinie, znajomym, sąsiadom, wspólnikom. Niestrudzenie szuka na nich „haków”, aby móc bez skrupułów naciągać fakty pod tezę. W uniwersum PPD obowiązuje „domniemanie winy”. Jeśli ktoś nieumyślnie wyrządza choremu szkodę, to zostaje przezeń oskarżony o celowe działanie w złej wierze. Jednostka paranoiczna nigdy nie przebacza realnych ani wyimaginowanych krzywd. Chętnie wypomina bliźnim dawne potknięcia, a nawet dąży do odwetu za doznane urazy. Z wiedzy dr. T.L. Grandego wynika, że Paranoid Personality Disorder to jedno z niewielu zaburzeń osobowości, które wiążą się z podwyższonym ryzykiem zachowań agresywnych względem innych ludzi[1]. Pacjent cierpiący na F60.0 może stosować groźby karalne albo uprawiać szeroko pojęty stalking. Rękoczyny? Człowiek paranoiczny raczej nie zaatakuje nikogo z zimną krwią. Gdyby jednak został wyprowadzony z równowagi, mógłby wdać się w bójkę ze swoim winowajcą. Paranoik żyjący w stałym związku intymnym zazwyczaj jest szalenie zazdrosny o swoją „drugą połowę”. A stąd już tylko krok do ciągłego kontrolowania ukochanej osoby (w poszukiwaniu dowodów ewentualnej zdrady).

Błędne koło

Jak twierdzi dr Todd L. Grande, ludzie dotknięci Paranoid Personality Disorder nie są zupełnie aspołeczni. Pod tym względem różnią się od jednostek schizoidalnych i schizotypowych (PPD, SPD i STPD to trzy zaburzenia osobowości zawarte w klastrze „A” psychiatrycznego podręcznika DSM-5. Wspólnym mianownikiem tych syndromów jest ich „dziwaczny” i „ekscentryczny” charakter)[2]. Większość paranoików wcale nie ma pustelniczej natury ani skłonności do wyruszania na duchową emigrację. Dlaczego więc pacjenci z F60.0 tak często bywają wyalienowani? Ano, dlatego, że zrażają do siebie całe otoczenie społeczne. Ten, kto widzi w innych farbowane lisy, sam w końcu zaczyna być postrzegany jako wilk w owczej skórze. Osoby paranoiczne nieświadomie prowokują bliźnich do negatywnych reakcji, a potem utwierdzają się w przekonaniu, iż od samego początku miały rację (tzn. przejrzały wszystkich na wylot). Paranoik to osobnik, do którego bardzo trudno się zbliżyć. Unika on głośnego wyrażania swoich myśli oraz podawania obszernych informacji na swój temat. Wyznaje bowiem zasadę „wszystko, co powiesz, może być wykorzystane przeciwko tobie”. Jednostka cierpiąca na PPD nie lubi się zbytnio uzewnętrzniać, lecz kiedy inni ludzie próbują coś o niej wyartykułować, ta nierzadko traktuje to jako zamach na swoją reputację (postawa defensywna, konfrontacyjna). Człowiek paranoiczny uchodzi w swoim środowisku za kogoś chłodnego, oschłego, surowego i zgryźliwego. Może jednak dobrze funkcjonować w grupie osób o podobnych zapatrywaniach, np. wśród zwolenników spiskowej teorii dziejów.

Obraza majestatu

Dr n. med. Sławomir Murawiec (psychiatra, psychoterapeuta, publicysta portalu „Medycyna Praktyczna” – MP.pl) odnotowuje, iż ludzie z F60.0 generalnie nie widzą w swoim postępowaniu niczego zdrożnego. Nie uważają się oni za paranoików, toteż nie szukają dla siebie fachowej pomocy. Jeśli trafiają do poradni specjalistycznej, to zwykle dlatego, że ktoś inny zmusił ich do poddania się profesjonalnym badaniom. Czasem jednak chory wpada we własne sidła. Idzie do psychiatry lub psychologa, żeby poprosić o radę w sprawie innej osoby, a przypadkiem dowiaduje się, iż to on jest źródłem zgłaszanego problemu. Zdaniem dr. S. Murawca, ludzie paranoiczni są wyjątkowo niewdzięcznymi pacjentami. Rozpoznanie zaburzenia i propozycję psychoterapii/farmakoterapii często odbierają jako niewybredny afront. Opinia diagnosty jawi im się jako zniewaga, patologizacja krytycznego myślenia albo próba zdyskredytowania antyreżimowej opozycji. Człowiek z PPD, któremu zaoferowano potrzebne leczenie, może gniewnie odrzucić pomocną dłoń. Jeżeli – mimo wszystko – zdecyduje się on współpracować ze specjalistą, raczej nie będzie to oznaczało końca kłopotów. Dr Sławomir Murawiec pisze: „Pacjent z osobowością o typie paranoicznym może się bardzo łatwo poczuć źle traktowany jako pacjent, nieszanowany, niezrozumiany, a nawet niesłusznie oskarżany lub oszukany. (…) Bywa, że kontakt takiej osoby z profesjonalistami ochrony zdrowia jest gwałtownie zrywany, kiedy pacjent ostatecznie utraci do nich zaufanie; czasami kieruje w tych okolicznościach pod ich adresem różne skargi i roszczenia”.

Społeczna dżungla

Mgr Małgorzata Strzałkowska (psycholog, psychoterapeutka, współtwórczyni serwisu ZaburzeniaOsobowosci.pl będącego pobocznym projektem Fundacji im. Boguchwała Winida na Rzecz Rozwoju Psychoterapii Psychoanalitycznej) przybliża nam hipotetyczną genezę Paranoid Personality Disorder. Wedle tej autorki, do wystąpienia F60.0 u syna/córki nierzadko przyczyniają się apodyktyczni rodzice. Chodzi tutaj o dorosłych, którzy wychowują swoją latorośl „w atmosferze lęku oraz podejrzliwości wobec świata i innych ludzi”. Opiekunowie tacy ukazują rzeczywistość społeczną jako pełną niebezpieczeństw, a jednocześnie ignorują potrzeby emocjonalne potomstwa i nie pozwalają mu otwarcie użalać się nad sobą. „W ten sposób powstaje u nich [dzieci – przypis NJN] wzorzec braku podstawowego zaufania do innych. Dziecko uczy się również, że wszystko, co wiąże się ze słabością, jest godne potępienia i pogardy, dlatego trudno mu później zaakceptować jakiekolwiek negatywne cechy u siebie” – tłumaczy mgr M. Strzałkowska. Paranoik wkracza w dorosłe życie z przeświadczeniem, że jest silny, twardy, prawy i sprawiedliwy. Jego egzystencja staje się dramatyczną walką o przetrwanie w środowisku imitującym amazońską dżunglę. Człowiek dotknięty PPD postrzega siebie jako rycerza bez skazy, któremu przyszło stawiać czoło zdegenerowanemu otoczeniu. Nie ufa on ludziom piastującym kierownicze stanowiska, toteż gromko domaga się niezależności i respektowania swoich swobód obywatelskich. Chce być panem własnego losu, gdyż w głębi serca czuje się uciśnioną ofiarą systemu (trauma z dzieciństwa!).

Narcyzi? Anankaści?

Na stronie internetowej „Emocje: życie warte przeżycia” (Emocje.pro) znajdujemy obszerną publikację „Osobowość Paranoiczna. Paranoid Personality Disorder. PPD” składającą się z dwóch treściwych rozdziałów: miniatury literackiej lub studium przypadku (pióra Moniki Rutke) oraz wyczerpującego omówienia F60.0 na tle innych perturbacji osobowościowych (pióra Marii Czarneckiej). Szczególnie ciekawa jest ta druga wypowiedź pisemna, w której zostały przedstawione m.in. podobieństwa i różnice między PPD a NPD. „Osoba paranoiczna, w przeciwieństwie do osoby narcystycznej, nie jest podatna na pochlebstwa i nie przekonuje się do innych ludzi – wyjaśnia Maria Czarnecka. – Osoba paranoiczna jest oddana tylko wobec osób lojalnych i o tym samym systemie wartości, zaś osoba narcystyczna jest w stanie wykorzystać każdego, aby zaspokoić swoje potrzeby. Osoba narcystyczna spodziewa się ze strony innych podziwu, zaś osoba paranoiczna spisku i sabotażu”. Twórczyni cytowanego tekstu podejmuje także próbę porównania PPD z OCPD (osobowością anankastyczną, czyli obsesyjno-kompulsywną). „Obie są racjonalne oraz mocno kontrolujące siebie i innych. Obie mają sztywne przekonania, które zniekształcają rzeczywistość na poziomie procesów uwagi i przetwarzania informacji” – notuje Czarnecka. Na czym więc polega różnica dzieląca te dwa fenomeny? Otóż anankaści nie mają większych problemów z podporządkowaniem się władzom…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%