Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 12 min czytania

Parodia

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wracając z polowania i zakradając się do swojego własnego domu, żeby nie obudzić Jedynego Sensu Jego Życia, zauważył, że w salonie pali się światło. Zastanowiło go to niezmiernie, gdyż w przypadku kiedy Ona kładła się spać nie było możliwości, aby przerwała to co lubiła robić najbardziej (chociaż zawsze go zapewniała ,ze najbardziej lubi spać właśnie z nim, to i tak miał nieodparte wrażenie, że jak już zaśnie to jest Jej obojętne kto śpi obok). Ale wracając do tematu. Wszedł, a jakby oglądał to zwykły śmiertelnik to wpłynął do pokoju i ją zobaczył. Wcale nie spała co go nawet zdźiwiło, ale w dodatku jadła, co zdziwiło go jeszcze bardziej, natomiast to, ze jak zauważył na samym końcu jadła truskawkowy kisiel na zmianę z solonymi orzeszkami pistacjowymi i zielonymi winogronami zapijając ostrym keczupem zdziwiło go tak, że otworzył szeroko usta pokazując swoje białe długie kły(nie żeby specjalnie chciał je pokazywać, był raczej wtedy zajęty myśleniem o czymś czymś innym, a one wyszły same- ze zdziwienia). -Jejg co ty znowu robisz? - Jak to co? Dostarczam mojemu organizmowi pożywienie, które przemienia się w niezbędną do życia energię. Nauka od wieków nazywa to JEDZENIEM! Chciałbyś coś jeszcze wiedzieć? - Niemożliwe! Wiesz żyję na tym świecie już jakiś czas i bardziej chodziło mi o to co ty do jasnej cholery pakujesz do tej buzi!?!?! - Jak to co? -Tylko mi wspaniałomyślnie nie tłumacz, że nauka od wieków nazywa to pożywieniem. -Nie no raczej chciałam powiedzieć, że jest to kisiel truskawkowy, orzeszki pistacjowe, keczup i winogrona.(powiedziała i dodała jeszcze szeroki uśmiech aż do ósemek) - O losie kogo ja stworzyłem? Jestem najpotężniejszym wampirem jakie nosiło to uniwersum, a moje „dziecko” je kisiel! - I orzeszki, ale nie miej do mnie pretensji to nie moja wina, że twoje geny coś szwankują i zamiast zrobić ze mnie „normalnego”(w tym momencie zrobiła gest cudzysłowu rękami) wampira, przemieniłeś mnie w dziwnego hybrydowatego stwora, który nie jest wcale wpatrzony w ciebie jak w obrazek! - Tak a kto po tym jak zostałaś pogryziona wyszedł na dwór powitać nowy dzień????i na dodatek kolekcjonuje w krwi swoje dna, które nie pozwala mojemu na przejęcie całkowitej kontroli?? -Oj weź już się nie czepiaj okej!? Jak ja mam żyć w takiej atmosferze? Nawet we własnym domu nie mogę zjeść zwykłych orzeszków! o co ci znowu chodzi ?ja się ciebie nie czepiam, że jak idziesz się najeść to nie wchodzisz pod prysznic tylko cały zakrwawiony wpierniczasz się pod pościel! - Tak jasne pewnie to wszystko jest jak zwykle moja wina ! Ojejq jaki zemnie niedobry wampir! może znowu się ofochasz i uciekniesz na drugi kraniec wszechświata, żebym przypadkiem nie zaczął się nudzić i szukał cię po tym całym burdelu ?? - a może i tak zrobię!! Po tych słowach wstała, wzięła koc w który była owinięta i weszła po schodach na górę. On nasłuchiwał jeszcze przez chwilę odgłosu otwierania portalu, kiedy go nie usłyszał postanowił iść pod prysznic zadowolony ,że nie będzie musiał Jej szukać po wszystkich miejscach do których prowadzą portale... (po raz czwarty w tym tygodniu) :D

*** Wyobraźmy sobie scenę : las, cisza, spokój, drzewa lekko szumią, a zwierzęta brykają beztrosko po runie leśnym, wiewiórki ganiają się po gałęziach drzew , słońce prześwituje przez konary, jednym słowem idylliczny obrazek, który można powiesić na ścianie i używać jako lekarstwo patrząc na niego i poprawiając sobie humor w razie depresji, której przyczyną był wiecznie czepiający się szef. I tą wiosennie przesiąknięta scenerię nawiedza nagły huk, odgłosy gromu, walącego się domu, błyskawice przeszywają niebo, drzewa prawie przełamują się na połowy, tracą liście, szyszki (otwiera się portal)... i nagle wszystko ucicha.....(nie musze już mówi, ze po tym zdarzeniu zwierzątka nabawiły się nerwicy, a wiewiórki umarły na zawał serca?). Z jakiś większych zarośli słychać straszne skargi, utyskiwanie, narzekanie i nie wiadomo co jeszcze. Wyłania się Ona, jak nie trudno się domyślić z pierwszej części pewnie znowu się wkurzyła na swojego lubego i dlatego tak narzeka i nie zwraca uwagi nawet na wytrzeszczone oczy biednych martwych wiewiórek leżących na ziemi. - Taaak taki jest mądry!? To niech sobie teraz sam siedzi w tym bałaganie! Myśli, że jak ma OCHOTĘ to może rwać ze mnie ubrania? A co ja mam szwalnie w piwnicy czy co? Co mnie obchodzi, że zawsze mówi, że kupi mi nową bluzkę?? Jak ja lubię ta starą!!! Myśli, ze ja nie mam nic innego do roboty tylko łazić po sklepach za nowymi ubraniami!!!! Mógłby czasami pohamować te swoje żądze do czasu , aż przynajmniej sama ją zdejmę!!!! Ufff...

Umartwiając się nad swym niedobrym i niesprawiedliwym życiem, odnalazła jakąś leśna ścieżkę i postanowiła nią iść w nadziei, że znajdzie jakiś ludzi ( w celu wyżalenia się im lub pożywienia się nimi, jeżeli nie będą słuchać). I tak szła sobie po strasznie grząskiej ścieżynce zastanawiając się gdzie może postawić swoje firmowe 10 centymetrowe szpilki, żeby je jak najmniej zniszczyć i ubrudzić i nie zwracała uwagi na to co dzieję się dokoła.

Nagle prawie nadziała się na skierowaną w nią włócznię. - stój szpiegu ciemności! Nie wejdziesz na poświęconą ziemię! -powiedział właściciel włóczni strasznie patetycznym tonem. - O czym ty w ogóle do mnie talking?! - Nie nabierzesz mnie pomiocie piekielny! Zawróć, albo będziemy musieli cię zabić! - Zabić? Mnie? Ty chyba sobie kpisz? Nie po to szłam po tym rozkładającym się torfie, żeby teraz zawracać tą samą drogą! Weź ty spójrz na moje pantofelki? Jak ja tam wrócę to nic z nich nie zostanie!... I w tym momencie, a raczej po dłuższej chwili rozprawiania nad tym jakie to Jej pantofelki są biedne, raziła ją ogromna błyskawica pochodząca od ukrytego za kamieniem maga. Zdążyła jednak uchronić się przed…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Parodia — czytnik · opowiadania