Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Kultura · 3 min czytania

Parpar

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Parpar

Biała apatia, nienawiść do ruchu Skrzętnie ukryta purpura pożądań Z tego się składam, to są moje barwy Żegnaj me ciało przyzywam Cię duchu Błękitny motyl miał wzrosnąć z tej larwy

I dokąd lecisz słaby, chudy bycie? I po co patrzysz za siebie, na pola? Pełne brunatnych plam i wstęg czerwonych Gdzie głowa smoka nad wejściem do klubu A w morzu fale huczą i taksówki Czemu chcesz za to płacić własną krwią? Kiedy w kieszeni nie ma ni złotówki?

Biedny motylku obciągnięty skórką! Tylko szkielecik i serce bijące Czemu się nie chcesz zatrzymać na łące Czemu nie spoczniesz nędzna kreaturko?

Jak twarz czasami zastygła być może A usta zbyt ściśnięte by powiedzieć „kocham” Dziadek wciąż patrzy zza kurtyny cienia „Och wnuczku, wnuczku powtórz moje błędy Pokaż że jesteś krwią z mej krwi i ciałem Znad ukraińskich równin, oto bądź smutny I tajemniczy jak kurhan na stepie jak Opuszczony chutor czy sztetl spustoszony”

Motylku, jakiś brzydki z perspektywy bliskiej! A byłeś tak mityczny, pachnący, odległy A teraz brudne cętki na piersi twej śliskiej I twoja twarz zrobiona(wybacz proszę)- z cegły

A głowa smoka zionie ogniem nad framugą drzwi... Widzę dokładnie plątaninę ciał, czuję każde drgnienie I twarz szatana z brodą, jeśli dobrze kojarzę, smok Patrzy na mnie i zaciska kły ilekroć tam idę spełnić Twoją wolę, Boże mój Boże czemuś mnie opuścił? Widzę herbatę w torebkach trójkątnych, widzę Pukanie do drzwi, sen i ciszę, płyn w kieliszkach

I skrzypce znam z Barcelony, one…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Parpar — czytnik · opowiadania