Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Polityka · 15 min czytania

Partia szachów

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Partia szachów

Przyjacielowi, z którym nie zgram w szachy.

Rozdział I

W ręku trzymała szarą kopertę zaadresowaną do niej. Wewnątrz była kaseta z kartką, na której było napisane „odsłuchaj i zniszcz”. Wrzuciła list do torebki i szybkim krokiem pobiegła w stronę kościoła. Była niedziela, a niedziela to czas poświęcony dla Boga. Po mszy spotkanie na plebanii, aby przygotować kwestę. - Skąd bierzesz siły na wszystko? - pytał ksiądz Piotr. - Z nieba. Trzeba zrobić coś altruistycznego, żeby nie zwariować w wielkiej machinie” złotego cielca”. - Masz wielki dar – mówił ksiądz Piotr - Jak każdy - odpowiedziała i zmieniała temat. Nie chciała deliberować na temat owego daru. Uważała, że skoro jest, to należy posługiwać się nim zgodnie z jego przeznaczeniem i nie dyskutować o tym. Była skromną i pokorną osobą. Ojciec Piotr wiedział, że nie wyciągnie z niej żadnego słowa na ten temat. - Niepotrzebnie zacząłem z nią tę rozmowę. – pomyślał. Kiedy skończyli przygotowania do kwesty, pozwolił jej odejść. Wiedział, że nie będzie brała w niej udziału. Zawsze tak było. Nigdy nie chciała pokazywać się publicznie. - Zawsze taka sama. Kiedyś będziesz musiała wyjść zza parawanu. – powiedział. - Dobrze, że to będzie kiedyś, a nie teraz. Do widzenia ojcze Piotrze. - Do widzenia dziecko –odpowiedział. Ojciec Piotr patrzył, jak znika za drzwiami plebanii. Zawsze kiedy odchodziła czuł żal, że nie została. Wiedział, że drzemie w nim trochę kołtunerii. Chciał, aby Joanna stała się osobą publiczną. Była jego chlubą. Szanował jednak jej wolę i godził się na zachowanie jej tajemnicy, aż przyjdzie czas na jej wyjawienie. Nie wiedział kiedy ten czas nadejdzie, ale chciałby aby to było teraz, kiedy jeszcze żyje i jest proboszczem. Miał 67 lat , a to już nie mało jak na życie człowieka. W każdej chwili Bóg mógł powołać go do siebie. Zatopił się w swoich myślach, marząc o blasku jupiterów, kamer. - Grzeszę myślami, a nie powinienem – powiedział głośno. - Nie ojcze. Jesteś też człowiekiem, i jak każdy nie jesteś wolny od grzechu – powiedział Jo. - Jesteś Jo. To wszystko trzeba zabrać i zanieść przed plebanię. -Dobrze. - Jo. Powinienem być silny i pokorny. - Ojcze, jesteś silny, a i pokory ci nieborak. - Joanna jest silna i wolna od pragnienia poklasku. - Może. Nigdy nie zrozumiem, dlaczego tak piękna kobieta poświęca się dla ludzi – powiedział Jo podchodząc do ojca Piotra. - Jo, umiesz pięknie grać na organach, skrzypcach, ale nie znacz się na ludziach. - Mogłaby żyć inaczej – ciągnął dalej Jo. - A ty Jo, czy umiałbyś zrezygnować z muzyki, żeby żyć inaczej? - Nie - Jej droga to twoja muzyka. - W dalszym ciągu nie rozumiem. - Kiedyś może to zrozumiesz. Teraz chodźmy. Już na nas czekają. ... Wbiegła szybko do domu. Wyciągnęła kasetę z torebki. Jeszcze jeden moment. Włączyła magnetofon. Jakieś trzaski i muzyka. Za chwilę rozbrzmiewał w głośniku głos nieco zniekształcony, ale Asia od razu rozpoznała, że jest to głos męski. „ Wiem kim jesteś. Wiem także skąd jesteś. Wybacz, że nie dokonam autoprezentacji, ale spodziewam się, że pod koniec będziesz już wiedziała kim jestem. Jestem starym i schorowanym człowiekiem. Żyję zbyt długo na tym świecie i pewnie za karę - za moje zbrodnie. Nie umarłem tak jak wszyscy myśleli, ale musiałem umrzeć dla ludzi i dla świata. To był zręczny fortel. Przybrałem inne nazwisko, imię. Chirurg zrobił resztę. Tak to ja – ten, którego tropisz od paru lat razem ze swoimi przyjaciółmi. Jesteś mądrą kobietą i nie dasz się omamić pochlebstwami, ani nie kupię cię pieniędzmi. Nie odwiodę cię od twojego zamiaru, ale przynajmniej spróbuję. Nie zaprzeczaj, gdyż wiem, jaką rolę ci przeznaczono. Długo ciebie szukałem, aż w końcu wytropiłem. Na razie poza mną nikt nie wie o twoim istnieniu, gdyż każdy spodziewa się mężczyzny, nie kobiety. Nie będę z tobą walczył, ale inni na pewno będą. Pozostawiam po sobie spadkobiercę. On przejmie cały mój potencjał. Nie dziw się, że mam syna. Kiedy przyszedł na świat oddałem go na wychowanie, wbrew woli jego matki. Nie miała wyjścia i musiała się na to zgodzić. To twój wróg, który idzie drogą ciemności. Wiesz przecież, że w tej grze nie chodzi tylko o pieniądze, ani narkotyki. To gra cieni. Twoja moc i mądrość przodków to za mało, aby pokonać ciemność. Jeszcze masz czas, aby wycofać się. Jutro o tej porze, już nie będę żył, ale pamiętaj o wędrówce dusz. Na pewno dziwisz się, że cię ostrzegam, gdyż wiesz, że jestem pozbawiony skrupułów, i że zabijałem dla przyjemności, chociaż nigdy bezpośrednio. Zabijano na moje zlecenie. Na pewno pytasz – „skąd zatem tyle dobroci dla ciebie, że nie pragnę twojej śmierci, a właściwie unicestwienia twojego świata?” Nie zaspokoję twojej ciekawości teraz, ale w rok po mojej śmierci dostaniesz na to pytanie odpowiedź. Zapamiętaj jeszcze jedno, że między drugą, a trzecią jest czas wypełniony na próbę sił, ale to nie ty wygrasz. Ostatnią wskazówką jest teoria wiecznego powrotu. Przeczytaj ją uważnie. Szkoda, że stoimy po przeciwnej stronie. Kiedyś miałem godnego siebie przeciwnika, i ani on zbudował, ani ja zniszczyłem. Razem ze mną, a raczej z moim synem bylibyście wielcy, zaś oddzielnie macie tylko pół siły, ale żadne z was nie przejdzie na druga stronę. Ty pozostaniesz w sferze jasności, a mój syn ciemności. Szkoda, że będziecie walczyli między sobą, ale widać tak jest wam naznaczone. Życzę ci przegranej. Na mnie już czas. Za rok dostaniesz drugą kasetę – tam będzie odpowiedź. Żegnaj mała dziewczynko i miej się na baczności.” - Wiem kim jesteś. Zmieniłeś głos, ale nie na tyle, abym cię nie mogła rozpoznać. To ty odchodzisz, a ja pozostaję. Zło jest silniejsze od dobra tylko do pewnego momentu. Wygram z twoim synem. Była podekscytowana. Nie wierzyła w jego samobójstwo. Poza tym, tyle razy mógł zginąć, a jednak przecież przeżył. Zawsze czuła, że prawda jest inna, ale nie zamierzała tego udowadniać. - O rany. Prawie pierwsza. Znów będę spóźniona. O drugiej miała spotkanie u Klary. Co miesiąc zbierały się u Klary i każda nich opowiadała jakąś ciekawą historyjkę z życia na emigracji. Od czasu przekroczenia granicy nic ekscytującego się nie zdarzyło w jej życiu, więc i opowiadać nie było o czym. Przyjechała zwiedzić ten kraj i jak inni poprawić swoje finanse. Nie szukała zwariowanych przygód, ani też nie chciała wdawać się w niepotrzebne i kłopotliwe według niej romanse. Koleżanki czasami śmiały się z niej, że przeżyje życie i na starość będzie żałowała, że nie grzeszyła. Miała do nich czasami żal o to, ale lubiła je, i w końcu wybaczała im ich docinki. Nie zmieniała jednak swojego stylu życia. Nie miała zbyt wiele czasu na przygotowanie się do tej wizyty. Zostawiła rozmyślania na później. Teraz prysznic, makijaż. Spodnie powędrowały na wieszak. Z szafy wciągnęła czerwoną sukienkę. Na koniec pantofle, torebka i już biegła po schodach. Miała tylko dziesięć minut na kolejkę. Nie zdążyła. Była zła. Stała na peronie i czekała na następny pociąg. Myślała o nim, gdyż na swój sposób fascynował ją, a dokładniej jego umiejętność manipulowania tłumem. Nie był wykształcony, a jednak sztukę wpływu na ludzi miał opanowaną do perfekcji. - Skąd zatem taka siła? Czy nie stoją za tym okultyści? - zastanawiała się Asia Była tak pochłonięta myślami, że nie zauważyła nawet, że po drugiej stronie stoi

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Partia szachów — czytnik · opowiadania