Inne · 3 min czytania
Pasażerka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
To był piękny jesienny dzień. Wracałam do domu po pracy. Zazwyczaj jadąc autobusem całkowicie się wyłączam; rano pochłania mnie czytanie gazety, po południu albo się nad czymś zamyślam albo gapię się w okno. Tego dnia widok za oknem autobusu był wyjątkowo piękny; drzewa i krzewy po obu stronach Wisły mieniły się w słońcu tyloma barwami, że trudno to opisać. Niezliczone odcienie żółci, brązu, czerwieni, nawet jeszcze dość sporo zieleni, od ciemnej, soczystej po szaro-seledynową. Woda w rzece była mętna i brudna, ale stanowiła ciekawy kontrast dla bujnej, kolorowej roślinności i wszystko razem tworzyło wspaniały krajobraz. Podziwiałam przesuwające się za szybą barwy, żałując, że nie mam ze sobą aparatu.
Niestety napływające szybko z wiatrem chmury przesłoniły słońce. Jednak to nie chmury zakłóciły mi podziwianie widoków. To był zapach. Dziwny, chemiczny zapach. Rozejrzałam się. W autobusie było mało ludzi. Koło mnie stała tylko jedna osoba, młoda kobieta, i to od niej pochodził ten zapach. Nie był obrzydliwy ani nawet specjalnie nieprzyjemny, ale nie