Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Kryminał · 12 min czytania

Patrz

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Patrz- jacy oni piękni. Jacy oni wspaniali, najwspanialsi, bardziej niż cudowni, bardziej niż idealni, najbardziej możliwie śliczni. Ona ma blond loki i jest dobrze ubrana. On ma czarne włosy. Skórzaną kurtkę i komórkę. On ma swój własny styl, ma pracę i ją ma, idealną ją, w różowych butach, nie, nie żeby tandetnych, nie tylko takich samych świetnych, dopasowanych do świetnej kurteczki, przed prawy i lewy półdupek. Ma też dwie torebki, tak dwie, jedna jak kuferek lekko płynie prawie za nią, druga jedzie, mercedesa przypomina, ale tak naprawdę kryje pod sobą sterty kosmetyczek, stery ubrań, miliony, biliony bielizn, sztucznych rzęs, paznokci, i innych sztucznych części ciała. Stają, uważaj, bo wylecisz z okna! Nie chciała się gapić tak namiętnie bardzo, na tą parę, idealną, firanki w oknach nie z PCVu, i nie za bardzo czyste, bo Wielkanoc była dawano, nie zakryją jej opryszczonej twarzy małego potwora, małego nosa nie zakryją, dużych kompleksów. I kot, siedzący obok niej, nawet miał w pewnej milionowej setnej sekundy chwili okazję i takie szczęście, taką szczęśliwą chęć, żeby zsunąć się z już ocieplonej przez jego sierść, wysiedzianej, powycieruchanej, białawo-czarnej framugi, na której spędza swoje marne, kocie życie. Skoczyłby, może trafiłby w głowę idealnych loków, może trafiłby w czuprynę kruczoczarnych włosów. A może rozbiłby się o czerwony hydrant, i potem przejechałby go czerwony maluch, akurat ostatni spuszczony z taśmy produkcyjnej, a jego właścicielka, niska studentka prawa i pedagogiki na raz, zastanawiałaby się, zachodziłaby w głowę, zachodziłaby w swoje myśli, dlaczego kawałek opony nie jest tak czysty, jakby mógł być, gdyby chciał, gdyby przetrzymał stan sprzed początku dnia. Nie ukryła się więc zbyt trafnie, żeby nie powiedzieć beznadziejnie nie trafnie, tak wiec idealne oczy, skaziły się twoją brzydotą panienko. Czemu wyglądasz spod tej firanki, jak ulijanki do żołnierza skazanego na śmierć. Czemu nie przypominasz żadnego miłego obrazku, żadnego nawet czystego obrazu z naszych, chociaż takich dworcowych umysłów. Pech chciał, a może ktoś inny, przelatywał akurat balon czarny, koło jej okna tuż., i gdy zobaczyła, naturalnym prawem fizyki, swoją twarz, chciała mieć, zrobić sobie nową. Poszła do łazienki, zmyła stare pryszcze, odkleiła stare włosy, przywdziała nowy ustrój, nowe oczy przykleiła. Wyglądała pięknie. Piękna była. - Lubię takie pary. Cisza. Zabrzmiała jakaś nagła, tak, że przerwać ją było głupio, głupio powiedzieć: mamo, ja dzisiaj mam nową twarz, może zauważyłabyś? Siadła w kuchni, bo tam teraz rozgrywa się akcja, idealna para na chwile zatrzymała się gdzieś w miejscu, idą może większe prawdopodobieństwo, ze nasra im na głowy jakiś chory na biegunkę gołąb. Przechodzą właśnie centralnie koło hydrantu, kota przechodzi dreszcz, bo czarnych grzbiecie, rozmarzył się dość niepotrzebnie, oczy mu błyszczą niebezpiecznie, niebezpiecznie rozszerzyły mu się źrenice. Nikt nie usłyszał jego zachwycenia, nad sprawą która rozegrała się tak jakoś nagle i niespodziewanie, że niby, on z okna, zmienił swoje życie, i wszystko byłoby inaczej, może po śmierci, ktoś przyniósł by na jego koci grób, gazetę ‘Dzień Nowy’, że pierwszy kot na świecie, popełnia samobójstwo, jako pierwszy jest na to tak bardzo gotowy. - Naprawdę, lubię takie pary- kontynuowała matka, głaszcząc firankę, ścierając z niej fragmenty kurzu [ zlepione cząstki naskórka człowieka ], nie zauważając nawet tego, że mnie ją, że przycisnęła właśnie do swojej pięści, taki ładny wyhaftowany kwiatek. Który chciałby bardzo mieć kolory i zawsze jest brązowy jak je się w kuchni śniadanie, roztopione z wczoraj nestle czokapiki, przyklejające się do podniebienia, mówiące, jak się leżało całą dobę w lodówce, całe w bólu i w zimnie, dziś nie zachowają się już tak kulturalnie jak wcześniej i smaku nie mają żadnego, tylko po tym że w szafce zostało samo, puste opakowanie, można poznać co to właściwie za płatki, chociaż, ten stan, ta sytuacja, co do ich tożsamości, też wcale taka pewna nie jest- patrz, jak wsiadają do samochodu, jak się w ogóle nim nie gniotą. Żadnych śmieci, żadnych bobasów. Mogą być tylko od armaniego albo diora, ubrane w firmowe pieluchy i firmowa posypka do pupy, a może nawet firmowa pupa? Nigdy nic nie wiadomo. Patrz na ich okulary, patrz na drzwiczki od samochodu. Lubię takie pary. Gdyby ktoś, tak jak oni, mógł być idealny, czysty, taki bardzo, byłoby wspaniale, byłoby pięknie na świecie. Matka nie różniła się wiele od kota. Tylko oknami do których była przyklejona. Tylko twarzami na które patrzyła, i do których kierowała monologi. I brudniejszą miała firankę.

Smak przylepionych muszelek czekoladowych, rozszedł się po ciele jak żelazo dane szybko w dupę. Dlaczego idealni ludzie muszą iść tak wolno, tak, że nie można już przez dłuższy czas wyściubić nosa, bo zarazisz ich brzydotą, bo pokryjesz ich oczy trądem o rażącej sile rażenia, ich gałki, zielone i niebieskie, te dwa rodzaje, wykupione w sklepie ze sztucznymi oczami, psują się pod wpływem napływu okropności. Nie rość sobie praw do szczęścia, z taką twarzą nikt nie rości. Ale zaraz. Przypomniało jej się, że przecież dzisiaj rano, zrobiła sobie nową twarz. To, że kocia mama- okno, nie zauważyła, to jeszcze nie powód, żeby nie było czego. Widziała kiedyś w tramwaju trzech księży z plecakami, z dżinsami pod sutannami. Jedziesz, nie wiesz gdzie, nie wiesz jak długo czekałaś na przystanku, nie wiesz, czy czasem tam w domu nie ma tragedii, bo kot psychol mógł przecież w każdym momencie wyskoczyć. Jedziesz i w pewnej chwili, tak, ze potem nie będziesz pamiętała czy to rzeczywistość, czy sen. Widzisz i patrzysz, uważnie na bilbord, widzisz i widzisz idealną parę. Jak się uśmiechają do siebie, do ciebie i mówią ci językiem zapisanym w tajemnicze znaki; napij się koli, będziesz jak my taki. Będziesz miał niemowlaki z pupą od armaniego i włosem od diora. Żaden gołąb nie ruszy ci…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Patrz — czytnik · opowiadania