Duchy · 9 min czytania
Paulus - tytuł roboczy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Postanowił sporządzić swoje drzewo genealogiczne. Chciał się dowiedzieć, czy Paulus był jego przodkiem. Takie podobieństwo dokładnie na to wskazywało. Jednak jako doświadczony prawnik zdawał sobie sprawę z tego, że w dzisiejszym świecie może dojść do sytuacji, gdy zostanie zmuszony do udowodnienia tego faktu i walki o swoje prawa jako dalekiego potomka. Miał trzydzieści sześć lat. I dopiero, gdy siedział nad pusta kartą papieru, na której wypisał imiona swych rodziców i dziadków ze strony ojca zdał sobie sprawę z tego, że nigdy nie poznał rodziców Oliwii i nawet nie znał jej panieńskiego nazwiska. To ona go wychowała, będąc mu matką i ojcem, ale nigdy nie wspominała o swoim rodzinnym domu, ani o rodzicach. Nie wiedział nawet, z której części kraju pochodziła... Jedyne rozwiązanie, jakie widział to udać się do Londynu, gdzie rodzice wzięli ślub i zdobyć jego odpis w urzędzie. Urzędniczka, początkowo niemiła i oschła, widząc jego samozaparcie i poświęcenie, stała się uprzejma i chętna do pomocy. Niestety nigdzie nie mogli znaleźć poszukiwanych dokumentów. Jakgdyby ktoś je zabrał…Żadnych danych. Kilka dni spędzonych w archiwum i żadnego wymiernego efektu. Szukał wszędzie. Po dacie, po nazwisku i imieniu ojca, po jego ówczesnym adresie. Nic… Zupełnie jakby tego ślubu nigdy nie zawarto. Lub zawarto go gdzieś indziej. Jednak zdecydowanie pamiętał, że matka mówiła o Londynie. Niewiele opowiadała o tamtych czasach, ale to pamiętał. Ostatnia szansa – postanowił odnaleźć akty małżeństwa zawarte w Londynie przez wszystkie Oliwie w ciągu ostatnich dwóch wieków. Dlaczego wybrał taki okres – sam nie wiedział… Urzędniczka była mocno zdziwiona jego prośbą. - Ależ po co Panu aż dwa wieki? Przecież sam Pan mówił, że rodzice wzięli ślub w drugiej połowie lat sześćdziesiątych. Bez sensu zupełnie cofać się o kolejne sto pięćdziesiąt lat. - Może i bez sensu, a może i nie. Jednak nie możemy znaleźć tego aktu, a to oznacza, że ktoś go zgubił, zabrał albo nie spisał. - Lub ślubu nie zawarto. Powinien Pan wziąć pod uwagę również i te ewentualność. - Nie ma potrzeby. Matka z pewnością by mnie w tej kwestii nie okłamała. Proszę wyszukać aktów z ostatnich dwóch wieków. Wrócę rano. Dobranoc Pani. - Dobranoc – odpowiedziała zupełnie nie rozumiejąc, o co mu chodzi. I nie była zadowolona z prośby. Czekał ją długi i męczący wieczór.
Na stole leżało kilka wysokich stert dokumentów. Może jednak przesadził z tym okresem dwóch stuleci? Usiadł i rozpoczął od najstarszych aktów. Pierwsze czterdzieści parę wydało mu się zupełnie bezsensowną stratą czasu. 1830 rok – kolejna Oliwia – rodzice nieznani – akt odzyskany. To już druga taka adnotacja. Przekopał się przez wcześniej przeczytane dokumenty i znalazł poprzedni – 1802 rok. Rodzice nieznani – akt odzyskany. Co to znaczyło? - Przepraszam – zapytał urzędniczkę, podchodząc do jej biurka. – Co oznacza adnotacja „akt odzyskany”? - Że go zagubiono i na czyjąś prośbę w czasie późniejszym spisano ponownie na podstawie dostępnych dokumentów. Jeżeli odnajdzie Pan jakiś dowód na to, że rodzice zawarli związek małżeński tutaj to również zostanie spisany powtórnie z taką adnotacją – uśmiechnęła się do niego. – Coś jeszcze? - Nie. Dziękuję. Dwa dokładnie takie same przypadki. Na przełomie niecałych trzydziestu lat. Trzeba szukać dalej. Za tym kryje się jakaś tajemnica… Było już późne popołudnie, gdy skończył. W ciągu dwustu lat znalazł pięć Oliwii, które podały, że nie znają swoich rodziców. Wszystkie pięć aktów zagubiono i spisano ponownie. Aktu małżeństwa jego rodziców nie było… Zrobił kopie tych pięciu dokumentów i wrócił do hotelu. Jakże teraz żałował, że sprzedał swoje londyńskie mieszkanie. Ale gdy Kate umarła nie widział najmniejszego sensu opłacania niezamieszkanego pomieszczenia…Zostawił sobie dom na wsi, by ludzie nie odkryli jego tajemnicy. Zaparzył sobie filiżankę mocnej herbaty cynamonowej i rozłożył na stole kserokopie dokumentów. Kolejne daty: 1802, 1830, 1877, 1900, 1922 rok. Nierówne odstępy czasowe nie wskazywały na żadną prawidłowość. Wszystkie związki zawarte w Londynie. Wszystkie piątego maja… To był trop. Piąty maja… „Oliwia, rodzice nieznani, związek zawarty piątego maja, akt odzyskany” – zanotował na czystej kartce papieru, której przyglądał się dłuższy czas z zaciekawieniem… Czas odwiedzić sąsiadów ojca. Niewiele o nim wiedział. Właściwie nie mógł sobie przypomnieć, skąd miał jego adres z okresu młodości. Jednak w tej…