Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Militaria · 3 min czytania

Pazury!

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dzika gra! Straszna gra! Oczy płoną! Serce gorze! Który? Dwóch nas być nie może! Albo ty - albo ja. Raz-dwa, raz-dwa! Na noże!!

Julian Tuwim, "Na noże"

Kardamon biegł niezmordowanie przez równinę, niosąc wiadomość dla Króla Wilków, i tylko noc mu towarzyszyła. Bose stopy uderzały rytmicznie w grunt. W trawie za nim zostawały kępki zgniecionej trawy. Z każdą godziną biegu księżyc stał coraz niżej na niebie, ale na twarzy Kardamona nie pojawiła się ani kropla potu, zwierzęcych mięśni nie dotknęło zmęczenie. Nocny wiatr go chłodził, blask księżyca dawał siły. Biegł w rytmie ziemi i nieba, ubrany jedynie w lnianą tunikę, swobodnie układającą się na potężnej klatce piersiowej, masywnych żebrach, twardych udach. Krew żywo krążyła w jego żyłach, i tej nocy Kardamon był jednym z Naturą.

Aż na jego drodze stanął przeciwnik. Stał od dawna na drodze, którą musiał biec Kardamon, i wojownik widział go na długo, nim się zwarli w morderczej walce. W księżycową noc przeciwnik lśnił. Stalowe powłoki humanoidalnego ciała odbijały promienie księżyca niczym wypolerowane zwierciadło. W oczach-diodach androida świeciła inteligencja złośliwa, ale posłuszna swoim twórcom. Był wysoki, smukły i nieludzko proporcjonalny, a jego długie ramiona kończyły się diamentowymi szponami, ostrymi jak promienie słońca.

Kardamon nie zwolnił biegu, zbliżając się do androida. To był moment ciszy - gdy jeden…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%