Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 11 min czytania

Pensjonat (cz. 2)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ivo powoli piął się drogą pod górę. Od razu zauważył, że to rzadko uczęszczany szlak. Asfaltowa nawierzchnia była w wielu miejscach pęknięta, a szczeliny porastała trawa. Między drzewami, na szczycie wzgórza majaczył budynek z ciemnej cegły. Jego kanciasta bryła odznaczała się na tle fioletowo-pomarańczowych smug pozostałych na niebie po zachodzie słońca. Chłopak wcale nie miał ochoty tam iść. Wolałby zatrzymać się w miasteczku, wówczas może mógłby spędzić więcej czasu z Anną. Spodobała mu się. Ogromnie. Nie była klasyczną pięknością. Miała kanciastą twarz, w której uwagę zwracał długi, wąski nos. Jednak wysokie łuki brwi i duże, orzechowe oczy nadawały jej mądry wyraz. Najbardziej podobały mu się jednak usta, duże, zmysłowe o ciut pełniejszej dolnej wardze i gęste włosy pełne złotych oraz ognistoczerwonych refleksów. Jednak nie sama uroda go oczarowała. W końcu od dziecka otaczały go prawdziwe piękności, posągowe ideały kobiecej urody. Zachwycające na pierwszy rzut oka, lecz puste i zimne jak wszystkie posągi. Fizyczne piękno było darem i jednocześnie przekleństwem w jego rodzinie. Czasem patrzył w twarze bliskich i miał wrażenie jakby przyglądał się kolejnemu portretowi, jakich wiele wisiało na ścianach. Płaska postać z utrwalonym na stałe grymasem. W Annie pociągało go to, czego nie mógł doszukać się u swoich krewnych – energia, emocje, uczucia, jakkolwiek to określić, tkwiące tuż pod skórą, czekające na znak by wybuchnąć. Wystarczyło jedno spojrzenie, jakim go na początku omiotła, aby poczuł przyjemny dreszcz na ciele. Wydawało się, że Anna nie może się w sobie pomieścić, lub raczej nie mieści się w swoim obecnym życiu, w tej nudnawej mieścinie, w pracy, która z pewnością nie daje jej satysfakcji. Ona nie pasowała do otoczenia. Emanowała pragnieniem zmiany, wyrwania się ze schematów, ucieczki. Zupełnie jak on, chociaż z pewnością uciekali przed innymi demonami. Ivo był przekonany, że ta cała historia z wampirami, mogła zostać wymyślona przez Annę by urozmaicić życie chociaż jednym, niezwykłym elementem. Niestety Doc tak się zaangażował w tę sprawę, że zatracił granicę między fikcją a prawdą. Zaczął szukać informacji i snuć własne teorie, aż w końcu przestało to być niewinną zabawą. Ivo musiał przyznać, że choć opowieści Doca brzmiały jak kiepskie historie z dreszczykiem, czuł się nieswojo stając pod drzwiami pensjonatu. Zapadał już zmrok, a wysokie dęby dodatkowo ocieniały okolicę, a we wnętrzu budynku panowały zupełne ciemności. Chłopak próbował zajrzeć przez jedno z okien na parterze, jednak przez nieco zakurzoną szybę dojrzał jedynie zarysy mebli w pokoju. Zawahał się. Mógł jeszcze odwrócić się i pobiec do miasta. Nie zrobił tego. Naciskając dzwonek przy drzwiach czuł ucisk w sercu, nie ze strachu przed mieszkankami domostwa, lecz dlatego, że po raz kolejny się ugiął, robił dokładnie to, co mu kazano, nie miał odwagi się przeciwstawić. Rozległ się dźwięk gongu. Ivo odczekał chwilę a potem ponownie kilkakrotnie nacisnął dzwonek. Nic się nie działo. Może wyjechały? To byłoby znakomite wyjście z sytuacji. Zrobił wszystko zgodnie z instrukcjami, ale nikogo nie zastał. Nie mieliby mu nic do zarzucenia. Właśnie zdecydował się na powrót do miasta, gdy wewnątrz budynku coś się poruszyło. Drzwi otworzyły się. Podszedł bliżej. Po drugiej stronie progu stała kobieta. Niemal całą jej postać krył mrok. - Witam – powiedział chłopak siląc się na uśmiech. - Słucham? – padło w odpowiedzi. - Chciałem przenocować. - Tutaj? Zmieszał się słysząc wyraźną wrogość w głosie. - To pensjonat, prawda? - Tak. - Nieczynny? Na moment zapadła cisza. Ivo zastanawiał się, czy wszystkich przyjezdnych czekało takie niemiłe powitanie. Nic dziwnego, że nikt się tu nie zatrzymywał. - Proszę – kobieta szerzej otworzyła drzwi. Prześlizgnął się obok niej. Znalazł się w dużym holu o podłodze wyłożonej kamiennymi płytami. W powietrzu wyczuwało się zapach stęchlizny, sprzęty pokrywała warstwa kurzu. Nie paliły się żadne światła. Chłopak wzdrygnął się na myśl o mieszkaniu w takim miejscu. Nie cierpiał brudu i robactwa. Nie mógł zrozumieć jak kobiety mogą egzystować w tych warunkach, jakby gnieździły się w jakiejś norze. Spojrzał na gospodynię. Wyglądała na trochę starszą od niego. Miała na sobie sprane dżinsy i sportową bluzę. Burzę ciemnych loków związała z mocny węzeł na karku. Przyglądała mu się podejrzliwie. Nie bardzo wiedział, czy powinien powiedzieć coś więcej, od razu przejść do rzeczy, czy może czekać na jej reakcję. Kobieta dostrzegła niezręczność sytuacji i szybko podeszła do recepcyjnej lady w rogu holu. Podążył za nią. Wyciągnęła starą księgę gości. Długi czas szukała długopisu. Ivo odnotował fakt, że kompletnie nie przejmowała się brakiem światła. - Na długo się pan zatrzyma? – zapytała nieco milszym, niż poprzednio tonem. - Jakieś dwa dni. - Przepraszam za warunki, jesteśmy przed remontem, a ostatnio mieliśmy mało gości – mówiła próbując wypisać długopis na świstku wyrwanym z notesu. Wkład najwyraźniej zasechł od rzadkiego używania. Ivo patrzył na to wszystko nie ukrywając zdumienia. Nie takiej reakcji oczekiwał. Co powinien w teraz zrobić? Na kartce pojawił się wreszcie ślad tuszu. Kobieta pochyliła się nad księgą być dodać kolejny wpis. Zamaszyście postawiła datę i godzinę zameldowania gościa. - Ma pani znakomity wzrok – rzucił chłopak – Pisać w tych ciemnościach. Bardzo powoli podniosła głowę znad książki. Jej oczy rozbłysły niesamowitym światłem. Zmarszczyła nos, niczym zwierzę a Ivo miał wrażenie, że za chwilę

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Pensjonat (cz. 2) — czytnik · opowiadania