Melodramat · 4 min czytania
Pewnego razu w Częstochowie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„Pewnego razu w Częstochowie…”
Piękna polska złota jesień. Żółte liście, piękne dorodne jabłka, dojrzałe kasztany i święcące słońce.Cóż można chcieć więcej. Siedząc w oknie i patrząc na te piękne widoki jesieni zastanawiam się kiedy nadejdzie moment spotkania z piękną Karoliną. Gdy myślę o niej tracę rozum to dziewczyna jakiej szukałem pełna wdzięku, urody, namiętności, posiadająca własną pasje i humor. Piękna mądra i inteligenta. Pierwszy raz ujrzałem ją podczas wakacji i od razu coś „zaiskrzyło” byłem ciekawy tylko co? Koniec sierpnia impreza urodzinowa mojego przyjaciela las, jezioro i ona siedząca na moście ,a ja wpatrzony w jej piękne pofalowane włosy i niebieskie oczy. Znalazłem w sobie odwagę i podszedłem. Coś wspaniałego, od chwili poznania, rozmowa toczyła się inaczej tak jakbym ją znał wiele dobrych lat. Każde słowo wypowiadane w jej ustach brzmiało pięknie i z gracją, jej uśmiech powalał na kolana zarazem tak śliczny i uroczy. Umówiliśmy się na kolejne spotkanie które doprowadziło do tego że teraz z niecierpliwością czekam na tą kolejną "randkę" i myślę tylko o niej. Pierwszy raz w mym życiu i sercu pojawiło się coś tak pięknego, jak namiętne uczucie jakim ją darzyłem. W końcu nadeszła godzinka naszej randki, mimo że to nie było nasze pierwsze spotkanie przed każdym byłem w pełni podekscytowany. Idąc dostrzegałem każdy piękny różnokolorowy liść i padający na niego promień słońca. Śmieszne , ale niestety w tym stanie tak bywa. Wiele myślałem i zastanawiałem się czy mogę mówić o miłości mając osiemnaście lat i znając dziewczynę kilka miesięcy. Miłość jest to coś wielkiego i podobno trwałego, to ona rozpala nasze serca. Czułem się jakby ktoś palił moje serce gdy ją widziałem. Karolina moja ukochana. Często…