Inne · 9 min czytania
Pewnego razu w pociągu...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pewnego razu w pociągu....
Karol Hanzel wysiadł z taksówki. Był wysokim, postawnym mężczyzną, miał gęste, ciemne, układające się w loczki włosy. Jego ciemne oczy patrzyły zawsze przenikliwie na rozmówców. W swej pracy Karol rzeczywiście zawsze starał się przejrzeć plany kontrahentów. Czasami było to jak gra w szachy, ruch po ruchu, jedna sytuacja była konsekwencją poprzedniej. Miał 36 lat i wspiął się już dość wysoko, był dyrektorem pionu inwestycji w Stalex Company ale chciał więcej, jego aspiracje sięgały fotela szefa zarządu. Kiedy wszedł na halę dworca była ósma trzydzieści. Jego pociąg odjeżdżał o dziewiątej, miał więc jeszcze pół godziny. Ubrany w nowy, doskonale skrojony i drogi garnitur czuł się trochę nieswojo na tym dworcu, przez który falami przemieszczali się ludzie. Chciał pójść w stronę kas biletowych, ale drogę przecięły mu idące w parach dzieci i zanim trzy klasy dwunastolatków uwolniły go ze swego towarzystwa minęło kilka ładnych minut. Po chwili był przy kasie i kupował bilet. Właśnie sięgał po pieniądze do portfela, gdy dostrzegł na kieszeni garnituru nalepkę kaczora Donalda. Zerwał ją pośpiesznie i rozejrzał się dookoła. Dzieci już nie dostrzegł. Pewnie cala wycieczka czekała już na którymś z peronów na swój pociąg w Bieszczady a może w Tatry. Był już w pociągu , gdy spojrzał na swój bilet. Żachnął się z niezadowoleniem. Kasjerka wydała mu bilet w drugiej klasie. Nie chciał już tego zmieniać, szukać gdzieś konduktora. Zajął miejsce w przedziale, gdzie drzemała jakaś siwowłosa babinka. Z zadowoleniem pomyślał, że ludzi jest mało, wnętrze wagonu czyste a fotele wygodne. I tak powinno być-pomyślał Do odjazdu pociągu zostało około pięciu minut. Przymknął z lubością oczy i zamarzył o małej drzemce. Z tego stanu wytrącił go nieznośny hałas. Wychylił się z przedziału. Jakaś dziewczyna ładowała ogromny plecak przez drzwi wejściowe. Gdy już go wtaszczyła zobaczył jeszcze większą torbę, która rudowłosa nieznajoma pchała przed sobą. Po kilku chwilach w jego uszach zabrzmiał wysoki głos dziewczyny: - Przepraszam, czy jest tu jakieś wolne miejsce? - Tak, proszę, niech pani siada- odpowiedział i zarazem pomyślał, że na pierwszy rzut oka widać ,że w tym przedziale podróżują tylko dwie osoby a nie sześć. - Dziękuję, czy pomoże mi pan, umieścić plecak na górnej półce? - Oczywiście. Karol wstał i z finezją, niemal wrzucił plecak na górę. Nie ma to jak regularna siłownia-pomyślał z satysfakcją. Pociąg w międzyczasie ruszył. Karol usiadł i zaczął patrzeć przez okno na umykające w biegu ulice, drzewa i domy. Kątem oka śledził też młodą pasażerkę. Na głowie miała burzę rudych włosów, poskręcane w miedziane loki sięgały jej aż do pasa. Biała cera usiana była mnóstwem piegów, policzki miała pełne i lekko zaczerwienione. Usta były duże, ładnie wykrojone i pąsowe. Ładny kolor szminki- pomyślał. Miała wielkie, wesołe i ładne oczy. Bujna sylwetka, sprawiała ,że dziewczyna wyglądała na rosłą i silną Hmmm, apetyczna-pomyślał- Tylko ten strój, ukradła go cygance czy co? Rudowłosa spódnicę miała kolorową i falbaniastą, do ziemi. Pasek zrobiony był z mnóstwa kółeczek poprzewiązywanych rzemykami. Na rękach wisiało po kilka bransoletek, na szyi sznury kolorowych paciorków. Purpurowa bluzka pięknie podkreślała pełny biust. Mogła mieć około dwudziestu pięciu lat. Dziewczyna wyciągnęła gruby zeszyt z podręcznej torby i zaczęła przeglądać zapisane maczkiem strony. Czasami zerkała na Karola. - Chyba już nie zasnę- pomyślał. Wyjął laptopa i wszedł na strony giełdy. Akcje firmy ostatnio nieznacznie spadły- to pewnie przez te niepokoje w rządzie- pomyślał Trochę poszperał w Internecie, sprawdził pocztę. Potem przypomniał sobie o książce, którą wiózł ze sobą. Należała do tych , które należało przeczytać. Była wychwalana przez krytyków i podobno sprzedawała się jak ciepłe bułeczki. Przeczytał dwa rozdziały i jakoś nie potrafił jeszcze dostrzec tego mistrzostwa myśli i precyzji autora w fotograficznym przekazywaniu rzeczywistości. Tak przynajmniej napisane było to na zewnętrznej obwolucie. Zdążył dotrzeć do trzeciego rozdziału, gdy w uszach…